GKS Jachym - Pogoń 04 2-5. - Kierunek I liga - wścieka się trener tyszan

29.11.2009
Jeszcze w przerwie wydawało się, że zawodnicy Grzegorza Morkisa są w stanie uzyskać korzystny rezultat. Nadzieje zostały rozwiane. - Żenada. Nie poznawałem naszej drużyny - mówił Sebastian Wiewióra.
Cytowany zawodnik próbował poderwać GKS z kolan, choć ma za sobą trzy tygodnie pauzy z powodu kontuzji. Tyszanie zdołali się podnieść po pierwszym, pięknym uderzeniu Dewuckiego. Ledwie osiem sekund upłynęło od wyrównania Myszora, a Pogoń odzyskała prowadzenie. Z rzutu wolnego Krzyśkę zaskoczył Nudyk. Potem po raz pierwszy błysnął Żebrowski. Przeprowadził piękną akcję i Piasecki nie mógł spudłować, mając położonego już bramkarza.

- Cieszy nas bardzo to zwycięstwo, bo wstawaliśmy o 4 rano, aby dojechać do Tychów. Mamy dwie wyrównane piątki i to na naszą ekstraklasę wystarcza - cieszył się Łukasz Żebrowski. Dobry nastrój zepsuł mu tuż przed przerwą Wiewióra, który pojawił się na boisku po tym, jak do szatni odmaszerował zły Górecki. To był kontaktowy gol. - Powinniśmy uwierzyć, że jeszcze nic nie jest stracone. Tymczasem okazuje się, że z czołówką walczymy jak równy z równym, a przyjeżdża niżej notowana Pogoń i brakuje wszystkiego - wskazał Wiewióra.

Doświadczony zawodnik był bliski ponownego doprowadzenia do remisu. Najpierw ładnie uwolnił się spod opieki obrońcy, a potem dwa razy uderzył z dystansu. Strzelał niecelnie bądź na przeszkodzie stawali bramkarze ze Szczecina. Harazim w międzyczasie sprawdził wytrzymałość słupka.

Pogoń była skuteczniejsza. Żebrowski w fantastyczny sposób, dwa razy stosując zwód a'la Zinedine Zidane, wymanewrował tyszan, a na deser obsłużył Lewandowski. - Pozwoliłem sobie na "spontan". To taka moja firmowa akcja. Fajnie, że wykończyliśmy ją z zimną krwią. To był chyba najważniejszy moment tego meczu - podkreślał szczęśliwy Żebrowski. Kropkę nad "i" postawił Wiśniewski.

- Kierunek I liga. Myśleliśmy o wszystkim, tylko nie o grze - zdołał wydusić wściekły Grzegorz Morkis, szkoleniowiec zespołu z Tychów.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również