GKS Jachym - Nova 3-7. W Tychach walka na śmierć i życie
21.03.2010
- Znamy się wszyscy jak łyse konie. Wielu z nas grało razem w różnych klubach. Na co dzień jesteśmy kolegami, ale dziś każdy z nas walczył o różne cele. My o mistrzostwo, tyszanie o życie - zauważył Błażej Korczyński, grający trener Novej Katowice. Stąd emocji nie brakowało. Zanim jednak worek z bramkami się otworzył, słupki ostemplowali kolejno: Korczyński i Janovsky dwukrotnie oraz Andre, Szarek i Myszor.
Szkoleniowiec przyjezdnych poprawił celownik i trzykrotnie pokonał bramkarza rywali. - Nareszcie się wstrzeliłem. Długo szukałem formy. Myślę, że w końcu nadeszła - przyznał zadowolony autor hat-tricka. Zanim jednak katowiczanie cieszyli się z prowadzenia, musieli odrabiać straty. Gola dla tyszan zdobył Kubica, dla którego było to pierwsze trafienie w historii występów w ekstraklasie. - Ostatnio otrzymuję więcej okazji do gry, dlatego staram się je wykorzystać jak najlepiej. Chciałbym, aby ta bramka była zwycięską. Niestety, jedna to zbyt mało - powiedział 21-latek.
Kluczową dla losów spotkania okazała się sytuacja, gdy Myszor zmarnował wyśmienitą okazję na złapanie kontaktu. - Poszła z tego kontra i Korczyński nas dobił - zauważył Grzegorz Morkis, trener miejscowych. Tyszanie znani są jednak z charakteru. Rzucili się do odrabiania strat, ale znów zostali użądleni. Wówczas nastąpiła zmiana bramkarza, a w Novej... wycofano golkipera. Gospodarze wykorzystali ten fakt i zmniejszyli straty.
Doskonałą okazję mieli również podczas gry w przewadze, gdy goście ujrzeli czerwoną kartką. Szamotij zaliczył prawdziwe wejście smoka. Przy pierwszym pojawieniu się na parkiecie zapomniał ściągnąć znacznik i otrzymał "żółtko". Chwilę po tym zagrał piłkę z autu przed gwizdkiem i ujrzał drugi kartonik. Jak szybko wszedł w grę, tak szybko udał się do szatni.
- Dobry, dynamiczny mecz. Sporo bramek, ale znów zostaliśmy bez punktów. Ciężko wytłumaczyć powody porażki. Mamy jednego zawodnika do gry. Dziś również mu nie szło. Ale trudno się dziwić, skoro praktycznie nie schodzi z boiska - podsumował Morkis.
Tyszanie wciąż walczą o życie. Ich sytuacja robi się naprawdę gorąca. Piłkarze Novej natomiast ponowie wrócili do gry o mistrzostwo, które jest ich celem w tym sezonie.
Szkoleniowiec przyjezdnych poprawił celownik i trzykrotnie pokonał bramkarza rywali. - Nareszcie się wstrzeliłem. Długo szukałem formy. Myślę, że w końcu nadeszła - przyznał zadowolony autor hat-tricka. Zanim jednak katowiczanie cieszyli się z prowadzenia, musieli odrabiać straty. Gola dla tyszan zdobył Kubica, dla którego było to pierwsze trafienie w historii występów w ekstraklasie. - Ostatnio otrzymuję więcej okazji do gry, dlatego staram się je wykorzystać jak najlepiej. Chciałbym, aby ta bramka była zwycięską. Niestety, jedna to zbyt mało - powiedział 21-latek.
Kluczową dla losów spotkania okazała się sytuacja, gdy Myszor zmarnował wyśmienitą okazję na złapanie kontaktu. - Poszła z tego kontra i Korczyński nas dobił - zauważył Grzegorz Morkis, trener miejscowych. Tyszanie znani są jednak z charakteru. Rzucili się do odrabiania strat, ale znów zostali użądleni. Wówczas nastąpiła zmiana bramkarza, a w Novej... wycofano golkipera. Gospodarze wykorzystali ten fakt i zmniejszyli straty.
Doskonałą okazję mieli również podczas gry w przewadze, gdy goście ujrzeli czerwoną kartką. Szamotij zaliczył prawdziwe wejście smoka. Przy pierwszym pojawieniu się na parkiecie zapomniał ściągnąć znacznik i otrzymał "żółtko". Chwilę po tym zagrał piłkę z autu przed gwizdkiem i ujrzał drugi kartonik. Jak szybko wszedł w grę, tak szybko udał się do szatni.
- Dobry, dynamiczny mecz. Sporo bramek, ale znów zostaliśmy bez punktów. Ciężko wytłumaczyć powody porażki. Mamy jednego zawodnika do gry. Dziś również mu nie szło. Ale trudno się dziwić, skoro praktycznie nie schodzi z boiska - podsumował Morkis.
Tyszanie wciąż walczą o życie. Ich sytuacja robi się naprawdę gorąca. Piłkarze Novej natomiast ponowie wrócili do gry o mistrzostwo, które jest ich celem w tym sezonie.
Polecane
Futsal Ekstraklasa
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów