GKS Jachym - Hurtap 3-5. Jango nie zdobędzie mistrzostwa Polski
26.04.2009
- Nie chcieliśmy tej koronacji we własnej hali - przyznał Grzegorz Morkis. Szkoleniowiec GKS-u Jachym miał duże zastrzeżenia do swoich zawodników za postawę w pierwszej odsłonie. Nie można tyszanom zarzucić braku ambicji. Gryźli każdy skrawek parkietu, jakby sami walczyli z Hurtapem o mistrzostwo, a przecież bardziej zainteresowani byli gracze Jango Katowice, którzy zasiedli na widowni.
Gole strzelali jednak goście z Łęczycy. Hurtap grał wyśmienicie w defensywie i co chwilę sprawdzał czujność Zbigniewa Modrzika. Bramkarz gospodarzy bronił kapitalnie, ale w końcu worek z bramkami został rozwiązany. Po przerwie obraz gry uległ zmianie. Stroną przeważającą byli gospodarze. - Podziałała na nas reprymenda w szatni. Po przerwie strzeliliśmy wreszcie gola i uwierzyliśmy, że jesteśmy w stanie nawiązać walkę z rywalem - tłumaczył Michał Słonina.
- GKS grał na luzie, więc byliśmy gotowi na to, że może być niebezpiecznie. Mecz ułożył się jednak po naszej myśli i tak jak w tabeli, tak na parkiecie wszystko zależało od nas - zauważył Marcin Pawłowski, który strzelił bardzo ważnego, bo czwartego gola dla Hurtapu. Chwilę później podwyższył Czekalski strzałem z połowy boiska (tyszanie wycofali bramkarza) i wydawało się, że wszystko jest jasne. Tychy pokazały jednak, że walczą do ostatnich sekund. Myszor w przeciągu 20 sekund strzelił dwa gole i końcówka była nerwowa.
Ostatecznie jednak Hurtap zapewnił sobie w tyskiej hali mistrzostwo Polski. Po końcowej syrenie wystrzeliły korki od szampanów. Goście cieszyli się wraz ze swoimi kibicami, którzy przybyli na Śląsk.
Gole strzelali jednak goście z Łęczycy. Hurtap grał wyśmienicie w defensywie i co chwilę sprawdzał czujność Zbigniewa Modrzika. Bramkarz gospodarzy bronił kapitalnie, ale w końcu worek z bramkami został rozwiązany. Po przerwie obraz gry uległ zmianie. Stroną przeważającą byli gospodarze. - Podziałała na nas reprymenda w szatni. Po przerwie strzeliliśmy wreszcie gola i uwierzyliśmy, że jesteśmy w stanie nawiązać walkę z rywalem - tłumaczył Michał Słonina.
- GKS grał na luzie, więc byliśmy gotowi na to, że może być niebezpiecznie. Mecz ułożył się jednak po naszej myśli i tak jak w tabeli, tak na parkiecie wszystko zależało od nas - zauważył Marcin Pawłowski, który strzelił bardzo ważnego, bo czwartego gola dla Hurtapu. Chwilę później podwyższył Czekalski strzałem z połowy boiska (tyszanie wycofali bramkarza) i wydawało się, że wszystko jest jasne. Tychy pokazały jednak, że walczą do ostatnich sekund. Myszor w przeciągu 20 sekund strzelił dwa gole i końcówka była nerwowa.
Ostatecznie jednak Hurtap zapewnił sobie w tyskiej hali mistrzostwo Polski. Po końcowej syrenie wystrzeliły korki od szampanów. Goście cieszyli się wraz ze swoimi kibicami, którzy przybyli na Śląsk.
Polecane
Futsal Ekstraklasa
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów