GKS Jachym - Hurtap 0-5. Tyszanie napsuli sporo nerwów mistrzowi
06.03.2010
Oba zespoły mają w swoich szeregach liderów strzelców ekstraklasy. Tyszanie Piotra Myszora, Hurtap Artema Kovalova. Kibice zgromadzeni przy Piłsudskiego liczyli zatem na grad bramek. No i się nie zawiedli. Na ich nieszczęście, to goście pięć razy zdołali umieścić piłkę w siatce, a ich pupile ani razu. W korespondencyjnym pojedynku pomiędzy snajperami lepszy okazał się Ukrainiec, którego trafienie było ozdobą meczu. - Artem ma wsparcie kolegów. My niestety Piotrkowi nie pomagamy, tak jakbyśmy mogli. Ma zdecydowanie trudniej - podsumował Paweł Szarek, piłkarz GKS-u.
Goście mieli jasno postawione przez trenera zadanie. - Strzelić jak najszybciej dwa, trzy gole - przyznał Daniel Krawczyk. - Analizowaliśmy mecze rywala i wiedzieliśmy, że mają lepsze drugie połowy - dodał autor dwóch bramek dla mistrza Polski.
Tak jak przyjezdni się spodziewali, po zmianie stron miejscowi ruszyli do ataku. Hurtap natomiast czekał na rozwój sytuacji. - To się mogło zemścić - zauważył Krawczyk, mając na myśli zmarnowaną wyśmienitą okazję Adamczyka oraz trafienie Myszora w słupek. Śladem pierwszego poszedł Wachewicz, a drugiego Harazim. - Nie byliśmy gorsi. Mieliśmy przecież tyle okazji co przeciwnik. Oni jednak strzelali, a my pudłowaliśmy - wzdychał Szarek.
Na ostatnie pięć minut tyszanie wycofali bramkarza. W rolę lotnego golkipera wcielił się Wiewióra. Gospodarze grający w przewadze powinni uratować honor, ale przy kompletnym braku skuteczności Groszak zachował czyste konto. Hurtap natomiast powiększył przewagę strzelając do pustej bramki.
Goście mieli jasno postawione przez trenera zadanie. - Strzelić jak najszybciej dwa, trzy gole - przyznał Daniel Krawczyk. - Analizowaliśmy mecze rywala i wiedzieliśmy, że mają lepsze drugie połowy - dodał autor dwóch bramek dla mistrza Polski.
Tak jak przyjezdni się spodziewali, po zmianie stron miejscowi ruszyli do ataku. Hurtap natomiast czekał na rozwój sytuacji. - To się mogło zemścić - zauważył Krawczyk, mając na myśli zmarnowaną wyśmienitą okazję Adamczyka oraz trafienie Myszora w słupek. Śladem pierwszego poszedł Wachewicz, a drugiego Harazim. - Nie byliśmy gorsi. Mieliśmy przecież tyle okazji co przeciwnik. Oni jednak strzelali, a my pudłowaliśmy - wzdychał Szarek.
Na ostatnie pięć minut tyszanie wycofali bramkarza. W rolę lotnego golkipera wcielił się Wiewióra. Gospodarze grający w przewadze powinni uratować honor, ale przy kompletnym braku skuteczności Groszak zachował czyste konto. Hurtap natomiast powiększył przewagę strzelając do pustej bramki.
Polecane
Futsal Ekstraklasa
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów