GKS Jachym - Clearex 0-10. Miejscowi bramkarze zostali w szatni

01.09.2009
- Bramkarzy zostawiliśmy w szatni - irytował się Grzegorz Morkis, trener GKS-u Tychy, po sromotnej porażce w meczu sparingowym z Cleareksem Chorzów.
W poprzednim sezonie oba zespoły dzieliła zaledwie jedna pozycja. Na finiszu chorzowianie wyprzedzili GKS o 5 punktów. Za niespełna dwa tygodnie ruszają kolejne rozgrywki. W mecz kontrolnym Clearex zdemolował rywala. - Spokojnie, to tylko sparing. Nie ma co szaleć - tonował zachwyt swoich podopiecznych Zdzisław Wolny, prezes zwycięzców. - Zagraliśmy na zero z tyłu i bardzo skutecznie w przodzie. To cieszy, ale liga dopiero przed nami - dodał.

Goście wykorzystali praktycznie wszystkie okazje, jakie mieli. Cierpliwie czekali na własnej połowie na moment, w którym mogliby wyprowadzić kontratak. Większość z nich była zabójcza. Jedynie jedna z bramek Michała Słoniny wpadła z przedłużonego rzutu karnego. Popularny "Słonik” nie miał litości dla swojego brata i byłych kolegów. Aż czterokrotnie wpakował piłkę do ich siatki. - Na boisku sentymenty schodzą na bok. W tej chwili reprezentuję inne barwy i gram dla nowego klubu najlepiej jak potrafię - powiedział młodszy Słonina. Starszy natomiast był mniej skuteczny. Miał szansę na chociaż honorowego gola, ale nie wykorzystał stałego fragmentu z 10 metrów.

- Sam nie wiem, jak to się stało. Brakowało szybkości, dynamiki. Bramkarzy zostawiliśmy chyba w szatni. To był "tylko” sparing, ale jest nad czym myśleć - rozkładał bezradnie ręce Morkis.
autor: Mariusz Polak

Przeczytaj również