GKS Bełchatów – Podbeskidzie 1-2. Stałe fragmenty Iwańskiego

14.02.2015

Dobrze w drugą część sezonu weszli podopieczni Leszka Ojrzyńskiego, biorąc pod uwagę wynik meczu w Bełchatowie. O jego losach przesądziły stałe fragmenty gry w wykonaniu Macieja Iwańskiego.

Łukasz Laskowski/Press Focus

Wydarzenie
Piotr Malinowski potwierdził dobrą dyspozycję, którą prezentował w meczach sparingowych. Od pierwszych minut był bardzo aktywny, wywalczył rzut karny. „Malina” w obrębie "szesnastki" został trafiony w głowę przez Pawła Baranowskiego, nowego kapitana GKS-u, notabene byłego zawodnika Podbeskidzia. Chwilę później pomocnik bielskiego zespołu raz jeszcze wpadł w pole karne, wzięty w kleszcze upadając prawdopodobnie złamał nos. Musiał opuścić plac gry.

Bohater
Maciej Iwański zdobył dwie bramki. Najpierw wykorzystał wspomniany rzut karny, strzelił w środek, piłka przeszła po rękawicy Emilijusa Zubasa, ale do siatki wpadła. Chwilę później precyzyjnie uderzył z wolnego. Tym razem litewski golkiper nie miał żadnych szans.

Rozczarowanie
Błędy popełniają zawodnicy, błędy zdarzają się również arbitrom. Bełchatowianie złapali kontakt po trafieniu Arkadiusza Piecha, który Michala Peskovicia pokonał będąc chwilę wcześniej na pozycji spalonej. Sędzia liniowy w prostej sytuacji się pomylił. Na poziomie Ekstraklasy takie wpadki nie powinny mieć miejsca.


Co ciekawego
- Świetną okazję na otwarcie wyniku zmarnował w 10. minucie Michał Mak. Po dokładnym podaniu Piecha znalazł się kilka metrów od bramki. W precyzyjnym uderzeniu przeszkodziła mu... nierówna murawa.

- W końcówce spotkania w pole karne wbiegł Piech, wydawało się, że dojdzie do sytuacji strzeleckiej, ale zgubił piłkę.

- Meczu nie dokończyli Adrian Basta oraz Bartosz Ślusarski. Obaj plac gry opuścili ze względu na urazy.

- W wyjściowej jedenastce „Górali” trener Leszek Ojrzyński znalazł miejsce dla jednego z nowych nabytków. Kristian Kolcak grał w środku pola. Robert Mazan, drugi z pozyskanych Słowaków, nie zmieścił się w meczowej osiemnastce.

- W drużynie GKS-u cały mecz rozegrał Błażej Telichowski, były gracz Podbeskidzia. Pod koniec premierowej odsłony na murawie zameldował się Sebastian Olszar, w przeszłości również związany z bielskim klubem.

- Gospodarze dłużej utrzymywali się przy piłce, częściej strzelali na bramkę, częściej wykonywali dośrodkowania, ale optyczna przewaga nie przełożył się na zdobycz punktową.

GKS Bełchatów – Podbeskidzie Bielsko-Biała 1-2 (0-2)
0-1 - Iwański, 16 min - rzut karny

0-2 - Iwański, 37 min - rzut wolny
1-2 - Piech, 68 min

GKS Bełchatów: Zubas - Basta (22. Witasik), Baranowski, Telichowski, Mójta - Baran, Komolov, Mak, Małkowski (87. Wroński) - Ślusarski (43. Olszar), Piech. Trener: Kamil Kiereś

Podbeskidzie: Pesković- Górkiewicz, Stano, Konieczny, Tomasik - Sokołowski (79. Kołodziej), Iwański, Kolcak, Patejuk (72. Adu Kwame), Malinowski (23. Demjan) - Śpiączka. Trener: Leszek Ojrzyński

Żółte kartki: Baranowski, Telichowski - Sokołowski, Stano, Górkiewicz, Śpiączka.
Czerwona kartka: Śpiączka.
Sędziował: Krzysztof Jakubik.

źródło: SportSlaski.pl
autor: KB

Przeczytaj również