"Gdzie ŁKS ma zdobywać punkty, jak nie na terenie beniaminka?"
31.03.2012
Cieśliński, który gra obecnie w I-ligowej Olimpii Grudziądz, strzelił gola podczas ostatniej wizyty łodzian w Bielsku-Białej, ponad rok temu. Wtedy było 1-1, jednak teraz taki wynik byłby dla niego zaskoczeniem. - Szczerze, faworytem jest dla mnie grające na własnym boisku Podbeskidzie. Może nie jestem przekonany, że wygra, ale większe szanse na zwycięstwo daję bielszczanom - przepowiada napastnik, jednak jednocześnie ostrzega...
- To nie będzie łatwy mecz. ŁKS gra o życie i musi punktować. A gdzie ma punktować, jak nie na terenie innego beniaminka? Myślę, że ostatecznie bielszczanie wygrają, ale tylko jedną bramką - przyznaje 30-latek.
Podbeskidzie i ŁKS razem wchodzili do ligi, razem przeżywali pierwsze bolesne rozczarowania w ekstraklasie. Teraz jednak dzieli je w tabeli prawdziwa przepaść... - Drużynom, które awansują, jest bardzo ciężko w pierwszym sezonie. Dlatego wynik "Górali" imponuje. Mają bardzo dużo punktów, co daje luz psychiczny. Gospodarze na pewno przystępują do dzisiejszego spotkania z lepszej pozycji. Jeśli stracą punkty, to nic się nie stanie. Praktycznie i tak się utrzymali, a to było ich celem w pierwszym sezonie. To fajna sprawa dla Bielska-Białej, że udało się to osiągnąć tak szybko. A ŁKS? Musi wygrać, albo choć zdobyć jakieś punkty. Ma nóż na gardle... - przypomina najlepszy strzelec bielszczan w zeszłym sezonie.
Zimą Cieśliński na własną prośbę zdecydował się odejść z Rychlińskiego. Kontaktów z Podbeskidziem jednak nie zerwał. - Pewnie, że na bieżąco śledzę poczynania chłopaków. Wyniki wiosenne są jak na beniaminka bardzo dobre. Oby tak dalej. Nie żałuję, że odszedłem, bo wiedziałem, że moja sytuacja by się nie zmieniła. Wiadomo, że każdy chciałby być w drużynie, która wygrywa i tak dobrze spisuje się w ekstraklasie, ale skupiam się teraz na nowym klubie. A Podbeskidziu życzę jak najlepiej i kibicuję, żeby wygrywało wszystkie mecze - kończy Adam Cieśliński.
Podbeskidzie Bielsko-Biała - Łódzki KS
sobota, 15:45
sędzia Paweł Raczkowski (Warszawa).
- To nie będzie łatwy mecz. ŁKS gra o życie i musi punktować. A gdzie ma punktować, jak nie na terenie innego beniaminka? Myślę, że ostatecznie bielszczanie wygrają, ale tylko jedną bramką - przyznaje 30-latek.
Podbeskidzie i ŁKS razem wchodzili do ligi, razem przeżywali pierwsze bolesne rozczarowania w ekstraklasie. Teraz jednak dzieli je w tabeli prawdziwa przepaść... - Drużynom, które awansują, jest bardzo ciężko w pierwszym sezonie. Dlatego wynik "Górali" imponuje. Mają bardzo dużo punktów, co daje luz psychiczny. Gospodarze na pewno przystępują do dzisiejszego spotkania z lepszej pozycji. Jeśli stracą punkty, to nic się nie stanie. Praktycznie i tak się utrzymali, a to było ich celem w pierwszym sezonie. To fajna sprawa dla Bielska-Białej, że udało się to osiągnąć tak szybko. A ŁKS? Musi wygrać, albo choć zdobyć jakieś punkty. Ma nóż na gardle... - przypomina najlepszy strzelec bielszczan w zeszłym sezonie.
Zimą Cieśliński na własną prośbę zdecydował się odejść z Rychlińskiego. Kontaktów z Podbeskidziem jednak nie zerwał. - Pewnie, że na bieżąco śledzę poczynania chłopaków. Wyniki wiosenne są jak na beniaminka bardzo dobre. Oby tak dalej. Nie żałuję, że odszedłem, bo wiedziałem, że moja sytuacja by się nie zmieniła. Wiadomo, że każdy chciałby być w drużynie, która wygrywa i tak dobrze spisuje się w ekstraklasie, ale skupiam się teraz na nowym klubie. A Podbeskidziu życzę jak najlepiej i kibicuję, żeby wygrywało wszystkie mecze - kończy Adam Cieśliński.
Podbeskidzie Bielsko-Biała - Łódzki KS
sobota, 15:45
sędzia Paweł Raczkowski (Warszawa).
Polecane
Ekstraklasa