Gdzie byłby Tomasz Jodłowiec, gdyby w Bielsku nie zmienili trenera?
14.09.2012
Wychowanek Koszarawy Żywiec miał 21 lat, gdy trafił do dorosłej drużyny Podbeskidzia. W Bielsku-Białej był jednak wcześniej, bo jako junior uczył się w tutejszym SMS-ie. Później wyjechał jednak do Łodzi, gdzie zaliczył epizody w Widzewie, ŁKS-ie oraz nieodległej Stali Głowno. Prawdziwej szansy nie dostał, więc wrócił w rodzinne strony. Bielski II-ligowiec był wówczas dużo słabszy niż oba łódzkie kluby i walczył o utrzymanie, więc środkowemu pomocnikowi powinno być łatwiej się przebić.
"Jodła" był jednak głębokim rezerwowym. Choć drużynie totalnie się nie wiodło, trener Włodzimierz Małowiejski ani myślał wpuszczać go na boisko. Wyniki jednak nie broniły szkoleniowca i - jako że "Górale" coraz bardziej byli zagrożeni spadkiem - doszło do zmiany na ławce trenerskiej. Nowe porządki zaczął wprowadzać Krzysztof Tochel. 5 maja 2006 roku w podstawowej jedenastce na mecz z ŁKS-em znaleźli się Jodłowiec oraz Tomasz Górkiewicz, dwaj 21-latkowie, którzy albo nie grali wcześniej w ogóle, albo zaliczali tylko epizody. Podbeskidzie wygrało 1-0, a młody zawodnik z Żywca nie oddał miejsca już do końca sezonu.
Jako że prawdziwą szansę otrzymał dopiero początkiem maja, w sezonie 2005/2006 zdążył zagrać ledwie 11 meczów w podstawowym składzie. Wszystkie w ciągu miesiąca. Na zakończenie rozgrywek wystąpił w pamiętnym barażu o utrzymanie z Pelikanem Łowicz, wygranym przez bielszczan 5-2. Kto by się spodziewał, że był to jego ostatni mecz w barwach Podbeskidzia? Wkrótce potem zgłosiła się po niego Dyskobolia Grodzisk Wielkopolski, wówczas jedna z najlepszych drużyn w kraju. W ciągu miesiąca jego pozycja zmieniła się diametralnie. - Początki były bardzo trudne, bo trener na mnie nie stawiał, ale gdy przyszedł nowy szkoleniowiec zmieniło się wszystko. Pokazałem się w 10 meczach z dobrej strony, zostałem zauważony dzięki grze w Podbeskidziu i przyszła propozycja z Grodziska - wspomina dawne dzieje Jodłowiec.
W Wielkopolsce stopniowo ugruntowywał swoją pozycję w ekstraklasowej drużynie, w 2008 roku zadebiutował w reprezentacji Polski, a później wraz z całą Dyskobolią przeniósł się do Warszawy. Tego lata, gdy wydawało się, że "Czarne Koszule" przestaną istnieć, został zawodnikiem Śląska Wrocław i z drużyną mistrza Polski zawita dziś ponownie do Bielska-Białej. - To moje okolice, grałem w Podbeskidziu i tu chodziłem do szkoły. Dobrze wspominam tamten czas, choć praktycznie wszystko się już zmieniło. Przez jakiś czas po moim odejściu śledziłem, co się dzieje w klubie. Cieszyłem się po awansie do ekstraklasy, bo w Bielsku-Białej są na nią warunki. Do tego klubu zawsze jest mi bliżej niż do innych - nie ukrywa Jodłowiec.
Postawa jego nowej drużyny w dzisiejszym meczu może być wielką niewiadomą, bo wrocławianie są świeżo po zmianie trenera. - Ja myślę, że wszystko będzie dobrze. Mamy pozytywne wrażenia, atmosfera w drużynie jest dobra i nie powinno być z tym żadnych problemów - kończy Tomasz Jodłowiec.
Podbeskidzie Bielsko-Biała - Śląsk Wrocław
piątek, 18:00
Sędzia Paweł Gil (Lublin)
Przypuszczalny skład
Podbeskidzie: Zajac - Cienciała, Danczik, Piter-Buczko, Król - Szczęsny, Łatka, Nather, Ziajka - Demjan, Pawela.
"Jodła" był jednak głębokim rezerwowym. Choć drużynie totalnie się nie wiodło, trener Włodzimierz Małowiejski ani myślał wpuszczać go na boisko. Wyniki jednak nie broniły szkoleniowca i - jako że "Górale" coraz bardziej byli zagrożeni spadkiem - doszło do zmiany na ławce trenerskiej. Nowe porządki zaczął wprowadzać Krzysztof Tochel. 5 maja 2006 roku w podstawowej jedenastce na mecz z ŁKS-em znaleźli się Jodłowiec oraz Tomasz Górkiewicz, dwaj 21-latkowie, którzy albo nie grali wcześniej w ogóle, albo zaliczali tylko epizody. Podbeskidzie wygrało 1-0, a młody zawodnik z Żywca nie oddał miejsca już do końca sezonu.
Jako że prawdziwą szansę otrzymał dopiero początkiem maja, w sezonie 2005/2006 zdążył zagrać ledwie 11 meczów w podstawowym składzie. Wszystkie w ciągu miesiąca. Na zakończenie rozgrywek wystąpił w pamiętnym barażu o utrzymanie z Pelikanem Łowicz, wygranym przez bielszczan 5-2. Kto by się spodziewał, że był to jego ostatni mecz w barwach Podbeskidzia? Wkrótce potem zgłosiła się po niego Dyskobolia Grodzisk Wielkopolski, wówczas jedna z najlepszych drużyn w kraju. W ciągu miesiąca jego pozycja zmieniła się diametralnie. - Początki były bardzo trudne, bo trener na mnie nie stawiał, ale gdy przyszedł nowy szkoleniowiec zmieniło się wszystko. Pokazałem się w 10 meczach z dobrej strony, zostałem zauważony dzięki grze w Podbeskidziu i przyszła propozycja z Grodziska - wspomina dawne dzieje Jodłowiec.
W Wielkopolsce stopniowo ugruntowywał swoją pozycję w ekstraklasowej drużynie, w 2008 roku zadebiutował w reprezentacji Polski, a później wraz z całą Dyskobolią przeniósł się do Warszawy. Tego lata, gdy wydawało się, że "Czarne Koszule" przestaną istnieć, został zawodnikiem Śląska Wrocław i z drużyną mistrza Polski zawita dziś ponownie do Bielska-Białej. - To moje okolice, grałem w Podbeskidziu i tu chodziłem do szkoły. Dobrze wspominam tamten czas, choć praktycznie wszystko się już zmieniło. Przez jakiś czas po moim odejściu śledziłem, co się dzieje w klubie. Cieszyłem się po awansie do ekstraklasy, bo w Bielsku-Białej są na nią warunki. Do tego klubu zawsze jest mi bliżej niż do innych - nie ukrywa Jodłowiec.
Postawa jego nowej drużyny w dzisiejszym meczu może być wielką niewiadomą, bo wrocławianie są świeżo po zmianie trenera. - Ja myślę, że wszystko będzie dobrze. Mamy pozytywne wrażenia, atmosfera w drużynie jest dobra i nie powinno być z tym żadnych problemów - kończy Tomasz Jodłowiec.
Podbeskidzie Bielsko-Biała - Śląsk Wrocław
piątek, 18:00
Sędzia Paweł Gil (Lublin)
Przypuszczalny skład
Podbeskidzie: Zajac - Cienciała, Danczik, Piter-Buczko, Król - Szczęsny, Łatka, Nather, Ziajka - Demjan, Pawela.
Polecane
Ekstraklasa