"Gdyby wszyscy grali równo, to... wszyscy by wygrywali"

11.09.2013
- Bardzo mi zależało na sprowadzeniu Miroslava Vujadinovicia. Szkoda mi także Krisa Brighta, bo ten napastnik by do nas pasował. Ale nie narzekam. Mam świadomość, na kogo nas stać - mówi Czesław Michniewicz.
Dziennik "Sport" przeprowadził z Michniewiczem wywiad o początku sezonu w wykonaniu Podbeskidzia. Sporym problemem w pierwszych tygodniach była niemożność zachowania równej dyspozycji w obu połowach meczu. - Nawet klasowe zespoły mają z tym problem. Syndrom dwóch nierównych połówek może dopaść każdego. Gdyby wszyscy grali równo, to wszyscy by... wygrywali. Pamiętajmy, że nasza drużyna jest ciągle w fazie przebudowy. Młodzież, którą wprowadzamy powoli do ekstraklasy, przechodzi bolesną naukę, bo pierwszy raz w życiu gra pod taką presją - mówi trener "Górali".

Przydałby się więc w Podbeskidziu ktoś doświadczony i tacy byli testowani. - Nie narzekam. Mam świadomość tego, na kogo nas stać. Na szczęście prezes Wojciech Borecki sam był kiedyś trenerem, więc zachowuje spokój. I wie, że przy takim "inwentarzu" cudów nie dokonamy. Prezes musi racjonalnie oceniać możliwości klubu. Mnie na przykład bardzo zależało na sprowadzeniu Miroslava Vujadinovicia, ale jego wymagania finansowe były dla nas nie do spełnienia. Podszedłem do tego ze zrozumieniem, choć żałowałem bardzo, że nie było nas na niego stać. Szkoda mi także Krisa Brighta. Ten napastnik by do nas pasował. Nawet rozmawiałem o nim z prezydentem Bielska-Białej. Ale niestety nie przeszedł badań medycznych - tłumaczy Michniewicz.

Trener Podbeskidzia zapowiedział także, że będzie kontynuował eksperyment z graniem bez nominalnego napastnika. - Musimy szukać innych sposobów gry, skoro nie mamy klasycznego napastnika. Stąd też gra trzema zawodnikami w środku pola. I to się sprawdziło. Mówię konkretnie o Rudolfie Urbanie. Potrzebowaliśmy takiego zawodnika, który potrafi zagrać nieszablonowo. Dodatkowo dysponujemy szybkimi skrzydłami i na chwilę obecną to nasze optymalne rozwiązanie - kończy Czesław Michniewicz.
źródło: Sport

Przeczytaj również