GAF-Jasna - AZS 3-0. Gliwice w ekstraklasie futsalu!

06.04.2013
Zawodnicy z Gliwic pokonali na własnym terenie AZS Warszawa 3-0, dzięki czemu GAF-Jasna w przyszłym sezonie będzie rywalizować w futsalowej ekstraklasie! Gospodarze byli dziś drużyną zdecydowanie lepszą.

Przez pierwszą minutę spotkania piłkę przy nodze mieli tylko miejscowi, którzy od razu chcieli narzucić przyjezdnym swój styl gry. Swoje długo kreowane akcje zakończyli dwoma mocnymi strzałami, lecz świetnie w bramce gości spisywał się Kozłowski. Wraz z biegiem czasu mecz się wyrównywał.

W 4. minucie ładnym podaniem na głowę Wiśniewskiego popisał się Mizgajski. Zawodnik z Gliwic uderzył, ale ponownie przytomnie zachował się golkiper z Warszawy. Kolejne minuty zdominowała "walka wręcz". Żadna ze stron nie odpuszczała rywalom. W 11. minucie na mocny strzał z dystansu zdecydował się Mizgajski. Były zawodnik m.in. Piasta Gliwice czy Ruchu Chorzów uderzył jednak w słupek.

Goście odpowiedzieli akcją Yusupova, który piętą próbował pokonać Widucha, ale już ostatnie minuty pierwszej części gry należały do miejscowych. Sytuację sam na sam z Kozłowskim zmarnował Dawid Kaczmarczyk, a chwilę później "patelnię" przestrzelił Michał Cygnarowski. Zmarnowane sytuacje oznaczały, że pierwsza część meczu zakończyła się bezbramkowym remisem.

W drugą część gry lepiej weszli goście. Zawodnicy AZS-u Warszawa wyprowadzili kontrę po rzucie rożnym gliwiczan i Och wyszedł do sytuacji sam na sam z Widuchem. Kapitan drużyny ze stolicy przegrał jednak pojedynek z bramkarzem Jasnej. Wraz z biegiem czasu wszystko wróciło jednak do "normy", czyli kontrolę nad meczem przejęli miejscowi, a goście wyraźnie słabli fizycznie.

W 26. minucie Patryk Bugajak świetnie wstrzelił piłkę z rzutu rożnego, a ta przeszła obok zaskoczonego bramkarza... a także reszty zawodników. Nikt nie strącił futbolówki. Chwilę później goście mogli strzelić dwa gole samobójcze. Gliwiczanie wciąż próbowali bowiem akcji ze wstrzeliwaniem piłki z bocznego sektora boiska.

Tuż po pół godzinie gry piękną bramkę mógł strzelić Cygnarowski. Kapitan Jasnej piętą przedłużył uderzenie swojego kolegi, ale intuicyjnie wybronił ten strzał bramkarz ze stolicy. Ostatnie 10 minut stało pod znakiem mocnego pressingu Jasnej oraz szybkich wymiany piłek. W końcu te ataki przyniosły rezultat. Piłka krążyła jak po sznurku gliwickiej drużyny, aż wreszcie trafiła do Bugajaka, który kompletnie niekryty, natychmiast przymierzył i wyprowadził gliwiczan na prowadzenie.

Goście mogli natychmiast odpowiedzieć, ale - po szybkim wznowieniu gry - zawodnik z Warszawy wyszedł do sytuacji sam na sam z bramkarzem, minął go, a następnie uderzył obok bramki. Gospodarze zareagowali rozegraniem piłki na prawe skrzydło, do Wiśniewskiego, a ten huknął potężnie z ostrego kąta. Piłka niemal rozerwała siatkę wewnątrz bramki warszawiaków. Hala w Gliwicach-Sośnicy eksplodowała radością po tym pięknym trafieniu.

Miejscowi - uskrzydleni bramką -  przez długie sekundy nie dawali sobie zabrać piłki. Warszawiacy zareagowali ściągając bramkarza i próbując ataków pozycyjnych. W końcu stracili piłkę i strzał zza połowy oddał Mizgajski. Trafił w słupek. Chwilę później identyczny strzał oddał Kaczmarczyk... również jednak nie trafił do bramki. Za akcją poszli jednak wszyscy gracze z Gliwic, wyłuskali piłkę i podanie otrzymał Mizgajski. Urodzony w tym mieście zawodnik potężnie uderzył z bliska i przypieczętował awans GAF-Jasnej do Futsal Ekstraklasy. Na siedem sekund przed końcem meczu trener z Gliwic wziął jeszcze czas, aby zawodnicy mogli sobie pogratulować i poprzybijać "piątki".

autor: MS

Przeczytaj również