Festiwal niedokładności w Bielsku. "Górale" na remis z Zagłębiem

27.10.2017
Starcie Podbeskidzia z Zagłębiem Sosnowiec z września 2016 roku przyniosło tyle goli, że możnaby nimi obdzielić kilka następnych spotkań ligowych. Nikt się jednak nie spodziewał, że będzie to dotyczyć kolejnych bezpośrednich spotkań  pomiędzy obiema drużynami, bowiem już w drugim starciu z kolei między "Góralami" a zawodnikami z Sosnowca pada bezbramkowy remis. Co prawda dziś na stadionie przy Rychlińskiego działo się sporo, jednak oba zespoły były zdecydowanie na bakier ze skutecznością. 
Krzysztof Dzierżawa/Pressfocus
W porównaniu do ostatnich spotkań ligowych, Adam Nocoń postanowił nieco bardziej przetasować składem i po raz pierwszy w trakcie swojej pracy w Bielsku, postawił w pierwszym składzie na Mariusza Magierę i Tomasza Podgórskiego. Doświadczony defensor wrócił tym samym do jedenastki po niemal dwóch miesiącach przerwy, zastępując Pawła Moskwika, który na dzisiejszym treningu nabawił się urazu mięśniowego. Z kolei Podgórski co prawda pojawiał się na placu z gry z ławki, jednak w pierwszym składzie u trenera Noconia zagrał jedynie w meczu Pucharu Polski z Arką Gdynia. Dwóch zmian w swoim ustawieniu dokonał także Dariusz Dudek, wymieniając Łukasza Mozlera i Wojciecha Łuczaka na Żarko Udovicicia i Sebastiana Milewskiego.
 
O odpowiedni poziom emocji w meczu dbali nie tylko piłkarze, ale także kibice obu drużyn, którzy raz za razem wymieniali wobec siebie kilka godnych ocenzurowania epitetów. Na murawie od początku działo się dużo, a Zagłębie już w pierwszych trzech minutach miało dwie okazje na objęcie prowadzenia. Były "Góral" Szymon Lewicki albo miał problem z odpowiednim przyjęciem piłki, albo nie zdołał wyskoczyć do główki w odpowiednim momencie. 

Piłkarze Podbeskidzia od początku meczu grali bardzo nerwowo i upłynęło trochę czasu, zanim weszli na odpowiednie tory. Właściwie do pierwszej znakomitej okazji gospodarze doszli w 42. minucie, kiedy po perfekcyjnym podaniu ze środka boiska sam na sam z Dawidem Kudłą znalazł się Miłosz Kozak. Skrzydłowy nie miał jednak dziś dobrego dnia i w dogodnej sytuacji posłał piłkę wysoko nad poprzeczką. Paradoksalnie ta zmarnowana okazja dodała "Góralom" animuszu, gdyż tuż przed końcem pierwszej połowy golkiper Zagłębia miał sporo problemów po uderzeniu Kamila Wiktorskiego z główki.

W drugiej części gry obie drużyny starały się za wszelką cenę objąć prowadzenie, jednak we wszystkich okazjach brakowało konkretów. Zamiast tego na murawie w Bielsku oglądaliśmy festiwal niedokładności, który trener Adam Nocoń zamierzał przerwać w.. pechowym zwykle dla "Górali" ostatnim kwadransie gry. Wówczas w miejsce kontuzjowanego Adriana Rakowskiego pojawił się Valerijs Sabala i zaledwie kilka sekund po swoim wejściu na boisku, mógł on ustalić wynik rywalizacji. Strzał napastnika z główki minął jednak bramkę Kudły.

Ostatecznie oba zespoły dzielą się punktami w bezpośrednim meczu po raz drugi z rzędu. Remis nie poprawia jednak sytuacji w tabeli żadnej z drużyn, gdyż "Górale" przynajmniej pozostaną przynajmniej do jutra na 7. miejscu w stawce.
 

Podbeskidzie Bielsko-Biała - Zagłębie Sosnowiec 0:0

Składy:

Podbeskidzie:
Fabisiak - Magiera, Malec, Wiktorski, Jaroch - Hanzel - Sierpina, Rakowski (75' Sabala), Podgórski (58' Iliev), Kozak - Tomczyk (89' Sobczak). Trener: Adam Nocoń
Zagłębie: Kudła - Udovicić, Jędrych, Cichocki, Sulewski - Nawotka, Milewski, Banasiak (46' Sanogo), Wrzesiński (81' Mularczyk) - Nowak - Lewicki. Trener: Dariusz Dudek

Żółte kartki: Jaroch, Hanzel, Sierpina (Podbeskidzie) - Cichocki, Sulewski, Milewski, Sanogo (Zagłębie)
Sędzia: Wojciech Myć (Lublin)
Widzów: 6117
źródło: własne/tspodbeskidzie.pl
autor: Piotr Porębski

Przeczytaj również