Felieton: Podbeskidzie Chorzów i Ruch Bielsko- Biała… wewnątrzśląskie transfery…

08.07.2015
Dla każdej redakcji sportowej międzysezonowa przerwa w piłkarskich rozgrywkach to wyjątkowo trudny czas. Zwłaszcza, gdy adepci ukochanej dyscypliny całego świata przebywają na urlopach.  Jest jednak jeden plus. Wtedy do głosu dochodzą działacze, a ci w ostatnich tygodniach są w naszym regionie wyjątkowo koleżeńscy…
Na śląskim rynku transferowym dzieje się naprawdę sporo i- co niespotykane w ostatnich latach- wielu piłkarzy decyduje się na bardzo niedalekie przeprowadzki. To oznacza, że nasz region jest dla zawodników tak atrakcyjny, że nie chcą go opuszczać, czy że śląskie środowisko staje się bardziej hermetyczne?

Maciej Iwański i Artur Lenartowski z Bielska do Chorzowa, Jakub Kowalski w przeciwną stronę. Wojciech Okińczyc (Podbeskidzie i GKS Tychy) do GieKSy, Tomasz Górkiewicz spod Klimczoka do Tychów, Sebastian Przyrowski z Edukacji na Roosevelta. Piast Gliwice sięgnął po perspektywicznego Sebastiana Musiolika z Rybnika, Przemysław Szkatuła najprawdopodobniej zamieni katowicki Rozwój na rybnickiego drugoligowca…  i tak dalej… i tak dalej…

Z jednej strony można by powiedzieć- nuda… kibic w naszym regionie zmuszony jest oglądać w kółko tych samych piłkarzy, ubranych tylko w coraz to nowe koszulki. W jednym klubie z jakiegoś powodu nie wyjdzie- zaraz lądują w sąsiednim. Nie muszą się nawet przeprowadzać. Bo tu znajomy trener, który widzi Cię w swoim zespole a tam trochę lepiej płacą… powodów może być wiele.

Spójrzmy jednak inaczej… gdy zaczyna się okres transferowy, każdy fan z zapartym tchem śledzi doniesienia z ukochanego klubu: kto go wzmocni? Kto odejdzie? Kto będzie strzelał bramki a kto pilnował, by ich nie tracić? Każda wiadomość budzi euforię lub niepokój, zwłaszcza, gdy padają nazwiska niewiele fanom mówiące. Chętniej wtedy witamy w zespole znanych graczy, nawet jeśli ostatnio grali dla rywala zza miedzy.

Nigdy jednak miejscowy rynek nie był tak aktywny na własnym poletku. Z czego to wynika? Być może po prostu z zupełnie niezłego ostatniego sezonu. Po pierwsze- ze wszystkich „naszych” drużyn tylko GKS Tychy zaliczył spadek, Rozwój i Zagłębie awansowały do pierwszej ligi, Polonia do drugiej, ekstraklasowcy w komplecie się utrzymali. Niespecjalnie jest na co narzekać (w Tychach oczywiście będą innego zdania). Dzięki temu kilku zawodników wypłynęło na szersze wody, kilku kolejnych błysnęło, jeszcze inni ugruntowali swoje pozycje. To zupełnie niezła karta przetargowa.

Po drugie- w ostatnich latach zmieniły się warunki finansowe w większości klubów, więc i zawodnicy musieli się do nich dostosować. Coraz częściej więc kluby zatrudniają lepszych piłkarzy za mniejsze pieniądze, za to na krótsze kontrakty- stąd także częstsze zmiany barw. No i dużo łatwiej ewentualnych wzmocnień czy uzupełnień składu szukać po sąsiedzku- o ile prościej i taniej obserwować zawodników występujących na co dzień na stadionie oddalonym o 15, zamiast o 150 kilometrów…

Do końca okienka transferowego jeszcze sporo czasu, więc jeszcze wiele się może wydarzyć. Czekają nas prawdziwe hity? Spektakularne przenosiny? Jak mawiają piłkarze- „czas pokaże”. Jestem jednak pewna, że zarówno kibice, jak i dziennikarze liczą, że kluby z naszego regionu nie powiedziały w tej kwestii ostatniego słowa…
autor: Olga Rybicka

Przeczytaj również