FELIETON: O co chodzi z Korzymem

21.07.2014
Do Podbeskidzia miał trafić tego lata już tylko jeden zawodnik. Ale jeśli pojawia się okazja na zgarnięcie Korzyma, to grzechem byłoby z niej nie skorzystać.
Jak bardzo potrzebne jest Podbeskidziu wzmocnienie obrony, było widać w meczu z Pogonią. Wydawało się, że Błażej Telichowski to tylko jeden ważny, bo ważny, ale też bez przesady zawodnik. Okazało się, że jednak nie tylko, a aż. W grze Bełchatowa na Legii było widać obecność Telichowskiego, a w grze Podbeskidzia z Pogonią było widać jego brak. Zastanawia mnie czy Bartłomiej Konieczny musi grać aż tak wysoko. Przecież on chodzi w pole karne przeciwnika nie tylko przy rogach i wolnych, ale też przy autach, co oznacza, że praktycznie cały czas jest w polu karnym przeciwnika. Oj, brakowało go później przy kontratakach. Zwłaszcza, że Pietrasiak ma wiele zalet, ale nie należy do nich szybkość. A Górkiewicz to Górkiewicz. W obronie wyglądało to fatalnie, nawet bez tych dwóch późnych goli.

Z trybun widział to wszystko Pavol Stano. Stoper jak najbardziej doświadczony, bramkostrzelny jeszcze bardziej niż Telichowski, gdy Ojrzyński wystawił go kiedyś w Koronie w ataku, zdobył dwa gole. Niewątpliwy lider obrony, dobrze znający już polskie realia z Polonii Bytom, Jagiellonii Białystok i oczywiście Korony. Mam jednak wątpliwości czy to akurat jego potrzeba bielszczanom. Facet ma już 37 lat. To nie jest 32. Naprawdę bardzo dużo.

Nie mam natomiast wątpliwości, co do Korzyma. Jeśli tylko będzie cień szansy by go ściągnąć, to trzeba to wykorzystać. Facet oczywiście nie jest wirtuozem, po kontuzji nie gra tak, jak wcześniej, ale raz, że nie jest jeszcze stary, dwa, że na bielskie warunki i w tej formie byłby wzmocnieniem. A trzy, myślę, że oni bardzo dobrze będą do siebie pasować z Demjanem. Robertowi świetnie grało się w Podbeskidziu z Pawelą za plecami, a Korzym to typ Paweli tylko, że lepszy.

Jako że temat wyciągnąłem jako pierwszy, należy się parę słów wyjaśnienia. Korzym ma w Kielcach kontrakt do czerwca 2016 roku, więc w normalnych warunkach należałoby za niego płacić, co oczywiście przekreślałoby szanse Podbeskidzia. Jako że jednak w Kielcach jest nowy prezes, który sprząta po poprzednikach i potrzebuje ciąć wydatki, zaproponował Korzymowi obniżenie kontraktu. Ten się nie zgodził, więc dostał możliwość szukania klubu. Z Koroną dogadał się, że jeśli znajdzie klub, będzie mógł odejść za darmo. Kielczanie machnęli już ręką na możliwe zarobione na napastniku pieniądze, wystarczy im, by zszedł z listy płac. To, czy Korzym zostanie w Kielcach może się wyjaśnić w tym tygodniu.

Podbeskidzie jest nim zainteresowane, choć jeszcze niedawno brzmiałoby to jak science-fiction. Tyle, że latem bielszczanie przeprowadzili już kilka transferów, które wydawały się niemożliwe do zrealizowania. Problemem będą oczywiście pieniądze, bo w Kielcach Korzym zarabia ponad 40 tysięcy i jest bardzo wątpliwe, by tak dużo dostał w Bielsku, choć w grę wchodziłoby pewnie finansowanie części kontraktu np. przez Murapol (budżet Podbeskidzia to teoretycznie 9 milionów złotych, ale to budżet celowy – jeśli klub przedstawi odpowiedni, dodatkowy cel, Murapol może go sfinansować). Gdyby Korzym się jednak zdecydował, za cenę niższych zarobków trafiłby pod skrzydła swojego ulubionego Ojrzyńskiego, pod którego wodzą notował najlepsze chwile w karierze i do którego chyba pasuje charakterem. Gdy trenera Podbeskidzia zwalniano z Korony, Korzym nazywał go „nie tylko drugim ojcem, ale też przyjacielem“. Za transferem przemawiają też względy rodzinne. W Bielsku-Białej jest już Wojciech Trochim, który wkrótce będzie jego szwagrem. Siostry, czyli ich żony/partnerki pewnie nie pogardziłyby, żeby dzieci wychowywać blisko siebie. A czynnik rodzinny przy transferach jest zupełnie niedoceniany, co pokazały choćby przenosiny Andrija Szewczenki z Milanu do Chelsea.

Korzym oczywiście może się jeszcze rozmyślić, tak jak w podobnej sytuacji uczynił Golański rok temu. Też nie chciał obniżyć kontraktu, ale potem zmienił zdanie i sportowo skorzystał. Myślę, że nie przypadkiem Tarasiewicz we wczorajszym meczu uczynił z Korzyma kapitana, a nie z Golańskiego, jak wcześniej zapowiadał – chciał dać napastnikowi do myślenia. Transfer wciąż musi pokonać wiele trudności, ale gdyby do niego doszło, mielibyśmy fantastyczne zwieńczenie bielskiego lata. Bo porażką z Pogonią nie ma się co przejmować. W sezonie awansu do ekstraklasy Podbeskidzie zaczęło od remisu z Kolejarzem Stróże i było lżone przez swoich kibiców. Też wtedy nie wyglądało to na początek najlepszego sezonu w historii.

Michał Trela
Autor jest dziennikarzem Przeglądu Sportowego
Więcej jego tekstów znajdziesz na michaltrela.blog.pl
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również