FELIETON: Demjan wisienką na torcie

07.07.2014
Pisałem już, że imponuje mi, co Podbeskidzie Bielsko-Biała wyprawia w trwającym okienku transferowym. Pozyskanie Roberta Demjana jest wisienką na torcie.
Nie wiem czy jest w Bielsku-Białej ktoś, kto nie cieszyłby się z transferu Roberta Demjana. O ile bowiem powroty w Podbeskidziu wychodziły raczej przeciętnie (Górkiewicz, Kołodziej, Chrapek), o tyle o Patejuka i Demjana jestem spokojny. To już nie młodzieniaszki, ale mając 32 lata jeszcze spokojnie można pograć w piłkę, zwłaszcza w naszej ekstraklasie. Patejuk w Śląsku grał całkiem sporo. Demjan w Belgii grał mało, może mu brakować pewności pod bramką, jaką miał gdy wyjeżdżał, ale rok spędzony na zachodzie na pewno umiejętności mu nie pomniejszył, a wręcz przeciwnie.

Jestem zadowolony z tego transferu pod każdym względem. Finansowym, bo darmowy, a utrzymanie Demjana będzie kosztować znacznie mniej niż kosztowałoby, gdyby przedłużył kontrakt rok temu. Ludzkim, bo Robert jest fantastycznym człowiekiem, jednym z sympatyczniejszych, jakich poznałem w świecie piłki. No i przede wszystkim sportowym. Nawet jeśli nie spodziewam się, by Demjan znów włączył się do walki o tytuł króla strzelców.

Panuje jakiś głupi mit, zwłaszcza wśród ludzi, którzy Podbeskidzie oglądali dwa razy do roku, że Demjan zaliczył w Polsce jednorazowy wyskok. Jeśli chodzi o statystyki, oczywiście jest to bliskie prawdy, choć w I lidze też statystyki miał bardzo dobre. Ale jeśli chodzi o poziom gry, Demjan przez wszystkie trzy sezony grał tak samo – był kluczowym zawodnikiem i podstawą ofensywy Podbeskidzia. Jego zastawianie się było jednym z najlepszych w lidze, po faulach na nim Patejuk, Rogalski i Metelka zaliczyli nie jedną asystę z rzutów wolnych.

I to mnie chyba cieszy najbardziej. Demjan naprawdę będzie miał z kim grać. Sloboda, Iwański, Lenartowski. To środek pola, który prezentuje się naprawdę mocno. Widziałem ich w meczu z Tychami. To oczywiście tylko sparing, tylko z I-ligowcem, ale widziałem wiele takich sparingów i bardzo rzadko Podbeskidzie wyglądało, jak drużyna grająca o klasę wyżej, jeśli chodzi o tzw. kulturę gry. Teraz tak było, w dużej mierze dzięki tej trójce. A jest jeszcze Wojciech Trochim, po rozmowie z którym czuję, że trafił we właściwe miejsce. Facet jest nabuzowany żądzą udowodnienia, że już stanowczo za dużo czasu w karierze zmarnował. Powinien też być wzmocnieniem. A na skrzydłach Patejuk, Chmiel, no i Marek Sokołowski. Naprawdę, Demjanowi z każdej strony będzie miał kto dogrywać. A akcje wreszcie będzie miał kto wykańczać, bo przy obecnych napastnikach nie byłoby to wcale takie pewne.

Temat „powrót Demjana do Bielska” rozpoczął się już w... dniu odejścia. Robert tak naprawdę nigdy nie chciał tego klubu opuścić, a musiał to zrobić ze względu na kłótnię, do której doszło ponad jego głową. Pamiętam, jak rok temu siedzieliśmy w Karczmie Rogatej na zorganizowanym przez kibiców jego pożegnaniu. Klub był z jego menedżerem pokłócony, więc samego zawodnika żegnał też niespecjalnie wylewnie. Pożegnanie zorganizowali kibice, pod które podpiął się tylko Grzegorz Więzik, który przyszedł, poklepał Roberta po ramieniu i tyle go widzieli. Spotkanie trwało ze dwie godziny, w czasie których Robert i jego żona tylko martwili się, że nie udało się zostać w Bielsku i zastanawiali się, jak długo potrwa ta przygoda w Belgii. Widząc nastawienie Roberta było dla mnie jasne, że w Belgii kariery nie zrobi, bo jego głowa będzie gdzie indziej. Ale było też jasne, że prędzej czy później do Bielska wróci. Myślałem tylko, że nie stanie się to za kadencji obecnego prezesa. Cóż, dobrze, że rok przerwy trochę złagodził nastroje i tym razem udało się już Demjana pozyskać.

Mistrzostwa świata są świetne, ale coraz bardziej nie mogę się doczekać Podbeskidzia 2014/15 w akcji, bo naprawdę są racjonalne przesłanki by sądzić, że jesień nie będzie smutna i szara, jak to w ostatnich latach bywało.


Michał Trela
Autor jest dziennikarzem Przeglądu Sportowego
Więcej jego tekstów znajdziesz na michaltrela.blog.pl
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również