„Fart przy Podbeskidziu. A może i opatrzność”

16.02.2014
Trzy punkty na inaugurację dopisali do swojego dorobku piłkarze Podbeskidzia. Zwycięstwo nad Widzewem Łódź łatwo „Góralom” nie przyszło. Co na łamach portalu SportoweBeskidy.pl pisze o meczu dziennikarz Bożydar Iwanow?
Norbert Barczyk/Pressfocus
„Trzy punkty na inaugurację 2014 roku zdobyte. I to kosztem głównego rywala w walce o utrzymanie. Owszem, po więcej niż problematycznym rzucie karnym ale… Takie rzeczy przecież w piłce się zdarzają. Następnym razem ktoś może błędną decyzją skrzywdzić bielską drużynę. Jak mówi Andrzej Strejlau: „bilans szczęścia równa się zero”. W piątek fart był przy Podbeskidziu. A może i opatrzność. Msza święta w przeddzień meczu była pewnie autorskim pomysłem Leszka Ojrzyńskiego, ale jak najbardziej trafnym. Wiara czyni cuda. 

Styl gry zespołu nie uległ specjalnym przeobrażeniom. Choć ustawienie personalne już tak. Trener chciał poprawić „jakość” i zdecydował się na dość ciekawy i odważny wariant w środku pola, tym bardziej, że z Widzewem u siebie należało atakować. Zrezygnował z będącego „pod formą” w ostatnich dniach okresu przygotowawczego Antona Slobodę i przed Dariuszem Łatką ustawił bardziej ofensywnego Macieja Iwańskiego, a za napastnikiem Sebastiana Bartlewskiego, który miał być łącznikiem między linią pomocy a napastnikiem. „Nitki” jednak nie zostały ze sobą zbyt właściwie powiązane. Za dużo było niecelnych podań, za dużo strat, za dużo chaosu i pośpiechu, a za mało współpracy i rozegrania między zawodnikami środka pola...”

Cały FELIETON BOŻYDARA IWANOWA dostępny jest na portalu SportoweBeskidy.pl.
źródło: SportoweBeskidy.pl/własne

Przeczytaj również