Energia - Uragan 5-2. Ukraiński futsal wygrał z... brazylijskim
14.08.2011
Obie drużyny w poprzednim sezonie stoczyły niezwykle zaciętą rywalizację o mistrzostwo Ukrainy. Ostatecznie, po pięciu finałowych meczach, Uragan okazał się wówczas lepszy. Nic więc dziwnego, że ten przedsezonowy rewanż, swego rodzaju "Superpuchar Ukrainy", wzbudził w zawodnikach obu drużyn niesamowitą wolę walki. A to przyniosło niesamowite emocje.
To był mecz towarzyski? Tylko z nazwy. Niesamowite tempo, fantastyczne sztuczki techniczne, dużo fauli i... błędów. Tak, pomyłki na tak wysokim poziomie też się zdarzają i tylko dodają uroku. Kiksy zdarzyły się obu drużynom po jednym razie i w obu przypadkach zostały bezlitośnie wykorzystane przez przeciwników. Najpierw gracze Uragana pokazali, że dobry pomysł na rozegranie stałego fragmentu gry to już prawie gol. Sergao idealnie podał do Petro Szoturmy, a ten z bardzo ostrego kąta, sprytnie i leciutko strzelił do bramki. Stało się to tak szybko, że wysunięty Władysław Łysenko, bramkarz Energii, nie zdążył nawet wrócić na linię...
Chwilę później jednak mistrzowie Ukrainy na własne życzenie stracili prowadzenie. Jewgen Waljenko nie trafił w piłkę we własnym polu karnym, co bezlitosnym wolejem wykorzystał Sergiej Czeporniuk.
Zawodnicy z Iwano-Frankowska zagrali dziś słabszy mecz niż w poprzednich dniach. W dużej mierze jest to pewnie spowodowane zdecydowanie wyższą klasą rywala. Z drugiej zaś, być może po zespole Uragana widać już zmęczenie bardzo ciężkim obozem przygotowawczym, który Ukraińcy odbywają obecnie na obiektach Rekordu.
Triumf Energii Lwów jest więc nie tylko rewanżem za przegrany finał mistrzostw Ukrainy, ale też triumfem ukraińskiego futsalu nad... brazylijskim. Zespół z Lwowa składa się bowiem z rodzimych graczy i opiera się na świetnym wybieganiu i zespołowości. Natomiast Brazylijczycy, jak to oni - w tym samym stopniu co wynik, liczą się również dla nich indywidualne popisy...
Zmartwiony musiał więc być Jacek Krywult, obecny na trybunach prezydent Bielska-Białej, który objął turniej honorowym patronatem. Nie dość, że miejscowy Rekord nie dotarł do finału, to w decydującej rozgrywce przegrała drużyna z miasta, w którym się urodził. Nie można bowiem zapominać, że Krywult przyszedł na świat w Stanisławowie, który dziś nosi nazwę właśnie Iwano-Frankowsk...
To był mecz towarzyski? Tylko z nazwy. Niesamowite tempo, fantastyczne sztuczki techniczne, dużo fauli i... błędów. Tak, pomyłki na tak wysokim poziomie też się zdarzają i tylko dodają uroku. Kiksy zdarzyły się obu drużynom po jednym razie i w obu przypadkach zostały bezlitośnie wykorzystane przez przeciwników. Najpierw gracze Uragana pokazali, że dobry pomysł na rozegranie stałego fragmentu gry to już prawie gol. Sergao idealnie podał do Petro Szoturmy, a ten z bardzo ostrego kąta, sprytnie i leciutko strzelił do bramki. Stało się to tak szybko, że wysunięty Władysław Łysenko, bramkarz Energii, nie zdążył nawet wrócić na linię...
Chwilę później jednak mistrzowie Ukrainy na własne życzenie stracili prowadzenie. Jewgen Waljenko nie trafił w piłkę we własnym polu karnym, co bezlitosnym wolejem wykorzystał Sergiej Czeporniuk.
Zawodnicy z Iwano-Frankowska zagrali dziś słabszy mecz niż w poprzednich dniach. W dużej mierze jest to pewnie spowodowane zdecydowanie wyższą klasą rywala. Z drugiej zaś, być może po zespole Uragana widać już zmęczenie bardzo ciężkim obozem przygotowawczym, który Ukraińcy odbywają obecnie na obiektach Rekordu.
Triumf Energii Lwów jest więc nie tylko rewanżem za przegrany finał mistrzostw Ukrainy, ale też triumfem ukraińskiego futsalu nad... brazylijskim. Zespół z Lwowa składa się bowiem z rodzimych graczy i opiera się na świetnym wybieganiu i zespołowości. Natomiast Brazylijczycy, jak to oni - w tym samym stopniu co wynik, liczą się również dla nich indywidualne popisy...
Zmartwiony musiał więc być Jacek Krywult, obecny na trybunach prezydent Bielska-Białej, który objął turniej honorowym patronatem. Nie dość, że miejscowy Rekord nie dotarł do finału, to w decydującej rozgrywce przegrała drużyna z miasta, w którym się urodził. Nie można bowiem zapominać, że Krywult przyszedł na świat w Stanisławowie, który dziś nosi nazwę właśnie Iwano-Frankowsk...
Polecane
Futsal Ekstraklasa