Dwa karne, dwie „cegły" i... kierownik na boisku
Z racji kilku zdarzeń drugi ze środowych test-meczów bielszczan utkwi w pamięci. W 12. minucie piłkarze Wołynia objęli prowadzenie, chwilę wcześniej „Górali” uratowała poprzeczka. Na odpowiedź – i to podwójną – nie trzeba było długo czekać. Kolejny kwadrans to przewaga Podbeskidzia okraszona golami. Najpierw fantastycznie z rzutu wolnego huknął Wojciech Trochim, a przewagę swojej drużynie dał Bartosz Śpiączka, który skorzystał z dogrania Idrissy Cisse. Drugi raz do siatki Sebastian Madejski sięgać musiał w 40. minucie. Ukraińcy pewnie zamienili na gola „11” podyktowaną za faul Pavola Stano.
Druga część to koszmar „Górali”. W 56. minucie kolejny rzut karny rywale wykorzystali. Faulu dopuścił się tym razem Adam Deja. Niebawem dwaj piłkarze Podbeskidzia dopuścili się niewłaściwych zachowań, dla obu sparing zakończył się, choć zgodnie z ustaleniami trenerów bielszczanie mecz kontynuować mogli w pełnym składzie. Niespełna kwadrans przed końcem na murawie zameldował się Piotr Czak, obecny... kierownik Podbeskidzia, który zastąpił narzekającego na uraz Stano. W 85. minucie padł gol numer cztery dla Wołynia Łuck, który środowe emocje sparingowe ostatecznie zwieńczył.
Podbeskidzie Bielsko-Biała – Wołyń Łuck 2-4 (2-2)
0-1 12 min.
1-1 Trochim, 19 min., z rzutu wolnego
2-1 Śpiączka, 22 min.
2-2 40 min., z rzutu karnego
2-3 56 min., z rzutu karnego
2-4 85 min.
Podbeskidzie: Madejski – Górkiewicz, Stano (78. Czak), Jarosz (46. Deja), Tomasik, Patejuk, Trochim (61. Jarosz), Lenartowski, Adu Kwame, Śpiączka (59. Felsch), Cisse. Trener: Leszek Ojrzyński.