„Drużyna wie, co ma grać i robi to z przekonaniem”

29.04.2014
– Dawno nie widziałem tak szczęśliwego Leszka Ojrzyńskiego, jak w piątek około 20-ej tuż po meczu z Cracovią. Najbardziej smakuje bowiem wygrana zasłużona – czytamy w komentarzu Bożydara Iwanowa odnoszącym się do kolejnego meczu ligowego zespołu Podbeskidzia.
Łukasz Laskowski/Pressfocus
Zdaniem dziennikarza stacji Polsat, felietonisty portalu SportoweBeskidy.pl, „Górale” zaprezentowali się w Krakowie z naprawdę dobrej strony. – Radość jest tym większa, jeśli postawa na boisku jest potwierdzeniem, że wykonana praca daje oczekiwany efekt. To trzeci z rzędu mecz, w którym drużyna wie, co ma grać i robi to z przekonaniem. W futbolu najważniejsza jest regularność. Trzy dobre spotkania podchodzą już pod tę definicję. Zdobyte w nich punkty nie są przypadkowe – wyjaśnia Bożydar Iwanow.

W dalszej części felietonu dziennikarz przechodzi od ogólnej charakterystyki gry Podbeskidzia, do rozważań indywidualnych. – Nie było próby ustawienia wysokiego pressingu. Broniono się bliżej własnej bramki i przez wiele minut nie dopuszczano przeciwnika do jakiejkolwiek sytuacji. A jeśli już ten oddawał strzał, blokował go bezbłędny tego dnia Bartłomiej Konieczny. To był jego najlepszy mecz w tym roku – w każdym elemencie. W powietrzu, w wyprzedzeniach, w grze wślizgiem. Do tego poziomu dostroił się zresztą też i Błażej Telichowski – czytamy.

– Środek wyglądał też dobrze w pomocy. A nawet bardzo dobrze. Antonowi Slobodzie zdarzyły się co prawda dwie proste straty, ale miał je i Steven Gerrard w szlagierze Premier League, a i tak był najlepszym graczem Liverpoolu w rywalizacji z Chelsea. Słowak także zyskuje u mnie to miano za występ w Krakowie – oczywiście ex-aequo z Koniecznym. Do przodu Anton miał zagrania wprost genialne – vide asysta przy golu Fabiana Paweli. Podanie a’la… Maciej Iwański. „Ajwena” też trzeba ocenić bardzo wysoko – tym razem nie za finezję w ofensywie, tę dał Sloboda, ale za udane powroty, odpowiedzialność i spokój w destrukcji oraz tuż po przechwycie. Obaj pomocnicy porządnie wybiegali cały mecz, wzajemnie się uzupełniali i było między nimi zrozumienie. Będą grać w takim ustawieniu częściej, to może być jeszcze lepiej – pisze Iwanow, podkreślając dobre zmiany w szeregach Podbeskidzia po przerwie.

– Przesunięcie Damiana Chmiela ze skrzydła do środka było dobrym manewrem, bo ten dał sobie tu bardzo dobrze radę. Ale i Bartlewski, który wszedł tylko na końcówkę, już po dwóch pierwszych swoich kontaktach mógł dać drużynie drugą bramkę. Dobrą zmianę dał też Piotr Malinowski, który uzupełnił na skrzydle lukę pozostawioną przez przesuniętego do środka Chmiela. Był bardzo zdyscyplinowany, grał pod drużynę – komentuje Bożydar Iwanow.


Cały felieton Bożydara Iwanowa w serwisie SportoweBeskidy.pl.



źródło: własne/SportoweBeskidy.pl

Przeczytaj również