Dramatyczna sytuacja Gwiazdy Ruda Śląska. "Nie widzę przyszłości"

18.02.2013
Gwiazda Ruda Śląska uległa wczoraj Rekordowi Bielsko-Biała 4-6 i zajmuje ostatnie miejsce w tabeli ekstraklasy futsalu. Ale to doprawdy najmniejsze zmartwienia ludzi związanych z rudzkim klubem...
Gwiazda, choć była znacząco słabsza od Rekordu, nie poddała się i zostawiła po sobie dobre wrażenie. Grający trener Rafał Krzyśka największe pretensje miał po meczu do siebie. - Gdybym zagrał pierwszą połowę tak, jak drugą, to byśmy tego meczu nie przegrali. To jest mój komentarz. Broniłem niewiarygodne, puszczałem takie, które powinienem był spokojnie złapać. Nie powinno mi się to zdarzać. Na drugą połowę już się zmobilizowałem i już wyglądało to lepiej z mojej strony. A zespołowi mogę tylko podziękować za postawę - mówi.

Po pierwszym kwadransie, kiedy Gwiazda przegrywała 0-3, Krzyśka był wyjątkowo wściekły. W pewnym momencie kopał nawet słupek. Dlaczego? - Byłem wkurzony, że dopuszczamy do takich sytuacji. No i na siebie również. Te bramki, które traciliśmy... Tu mi gdzieś, kurde, noga podeszła... Ale nie będę się tłumaczył. To są moje błędy. Później wyciągnąłem z nich wnioski i zespół też - zaznacza grający trener.

- Na pewno zawsze gra się tutaj ciężko. Nie poddaliśmy się jednak. Miewaliśmy już w tym sezonie gorsze wyniki. Każdy myślał, że przy stanie 0-3 się tutaj położymy, ale mecz się wyrównał. Mieliśmy swoje sytuacji i gdybyśmy grając w przewadze strzelili jeszcze jedną bramkę, mogło być więcej emocji. Ale zwycięstwo Rekordu było w pełni zasłużone. My musimy walczyć dalej - komentuje Szymon Łuszczek, zdobywca czwartej bramki dla rudzian.

Niepowodzenia na parkiecie są jednak najmniejszym problemem Gwiazdy Ruda Śląska. Klub jest w agonii i wydaje się, że nie ma specjalnych perspektyw, a kadra zespołu liczy dziś 10 osób. - Tylu nas już zostało. Na treningach mam nawet osiem osób, bo zawsze ktoś nie może z powodu pracy. Musimy sobie jakoś radzić. Ale... ja nie widzę przyszłości Gwiazdy. Wygląda to katastrofalnie - nie ukrywa Krzyśka, a jego słowa potwierdza Łuszczek. - W tym roku sytuacja jest naprawdę ciężka, o ile nie dramatyczna. Do czerwca dogramy, ale jeśli nie znajdą się sponsorzy, albo nie wspomoże nas miasto, to w następnym sezonie nie wystartujemy - twierdzi zawodnik.

- Atmosfera na szczęście jest dobra. Nie ma problemów z mobilizowaniem zawodników. Przed rundą każdy miał wolną rękę, więc zostali tylko ci, którzy chcieli. Są chłopcy, którzy chcą walczyć. I z tego trzeba się cieszyć - zaznacza Krzyśka. - Każdy ma motywację, żeby się pokazać. Zwłaszcza ci młodzi liczą, że ktoś ich zobaczy na parkietach ekstraklasy i będą mieli szansę na transfer do lepszego klubu - dodaje Łuszczek.

- Musimy to dograć, wspólnie dociągnąć ten sezon i utrzymać się w ekstraklasie. A potem... - zawiesza głos Rafał Krzyśka.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również