"Dopóki my nie wygrywamy, nie ma co się zajmować innymi"
03.04.2013
Tomasz Górkiewicz, po kontuzji Błażeja Telichowskiego, zdaje się powoli zadomawiać w pierwszym składzie. To dla niego rzadka sytuacja w Podbeskidziu. Nie od dziś wiadomo, że ten boczny obrońca "Górali" najlepiej spisuje się, gdy musi z całej siły walczyć o pierwszy skład. Teraz konkurencji zbyt wielkiej nie ma, co może sprawić, że w Chorzowie "Górek" zagra po raz trzeci z rzędu w podstawowym składzie. W Podbeskidziu taka seria nie zdarzyła mu się od... wiosny 2010 roku!
- Nikt nie jest pewny, czy wyjdzie w podstawowym składzie - zaznacza Górkiewicz. - Dlatego każdy walczy na treningach i chce się pokazać trenerowi. Ale gdy zawodnik czuje, że trener na niego stawia, to pomaga. Gra się wtedy łatwiej i lepiej - twierdzi. Nie jest jednak wykluczone, że Czesław Michniewicz, nie mając już wiele do stracenia, postawi na lewej obronie na Marcina Wodeckiego, nominalnego skrzydłowego, który jednak nie ma problemów z dośrodkowaniami lewą nogą. W meczu z Koroną, bielszczanom brakowało wrzutek do Roberta Demjana z tej części boiska.
Podczas wczorajszego treningu na bielskiej "Górce", nowy trener ostatniej drużyny ligi, zwracał Demjanowi uwagę na zachowanie Piotra Stawarczyka i Marcina Baszczyńskiego, którzy - zdaniem Michniewicza - często za późno doskakują do rywala i w dodatku "grają na raz", przez co Słowak ma mieć w piątkowym meczu czas na odwracanie się z piłką po podaniu i zagrywanie od razu na skrzydła. Zwykle obrońcy nie pozwalają mu się odwrócić, przez co jest zmuszony do odgrywania futbolówki środkowym pomocnikom. Dopiero ci transportują - bądź nie - piłkę w okolice linii bocznych, co znacznie spowalnia akcje Podbeskidzia.
Bielszczanie mają problemy kadrowe. Wobec kontuzji Antona Slobody i Błażeja Telichowskiego, podczas gierek wewnętrznych, w polu musieli występować rezerwowi bramkarze - na przemian Piotr Adamek i Krzysztof Baran. Do osiemnastki meczowej wskoczy najprawdopodobniej Dariusz Kołodziej.
Podbeskidzie nie miało jednak spokojnych świąt. Nie dość, że w Bielsku-Białej wszyscy mają poczucie niedosytu po meczu z Koroną, to jeszcze w poniedziałek Ruch ograł Zagłębie, co zmieniło pozycję bielszczan w tabeli z tragicznej w beznadziejną. - To był dla nas cios, bo mamy już 10 punktów straty, ale jeżeli my nie będziemy zwyciężać, to inne zespoły nas nie interesują. Nie powinniśmy się nimi zajmować, tylko patrzeć na siebie. Bardzo żal tego remisu z Koroną. Każdy mecz gramy o wszystko, w każdym musimy szukać trzech punktów. Do Chorzowa na pewno też po nie jedziemy - kończy Tomasz Górkiewicz.
- Nikt nie jest pewny, czy wyjdzie w podstawowym składzie - zaznacza Górkiewicz. - Dlatego każdy walczy na treningach i chce się pokazać trenerowi. Ale gdy zawodnik czuje, że trener na niego stawia, to pomaga. Gra się wtedy łatwiej i lepiej - twierdzi. Nie jest jednak wykluczone, że Czesław Michniewicz, nie mając już wiele do stracenia, postawi na lewej obronie na Marcina Wodeckiego, nominalnego skrzydłowego, który jednak nie ma problemów z dośrodkowaniami lewą nogą. W meczu z Koroną, bielszczanom brakowało wrzutek do Roberta Demjana z tej części boiska.
Podczas wczorajszego treningu na bielskiej "Górce", nowy trener ostatniej drużyny ligi, zwracał Demjanowi uwagę na zachowanie Piotra Stawarczyka i Marcina Baszczyńskiego, którzy - zdaniem Michniewicza - często za późno doskakują do rywala i w dodatku "grają na raz", przez co Słowak ma mieć w piątkowym meczu czas na odwracanie się z piłką po podaniu i zagrywanie od razu na skrzydła. Zwykle obrońcy nie pozwalają mu się odwrócić, przez co jest zmuszony do odgrywania futbolówki środkowym pomocnikom. Dopiero ci transportują - bądź nie - piłkę w okolice linii bocznych, co znacznie spowalnia akcje Podbeskidzia.
Bielszczanie mają problemy kadrowe. Wobec kontuzji Antona Slobody i Błażeja Telichowskiego, podczas gierek wewnętrznych, w polu musieli występować rezerwowi bramkarze - na przemian Piotr Adamek i Krzysztof Baran. Do osiemnastki meczowej wskoczy najprawdopodobniej Dariusz Kołodziej.
Podbeskidzie nie miało jednak spokojnych świąt. Nie dość, że w Bielsku-Białej wszyscy mają poczucie niedosytu po meczu z Koroną, to jeszcze w poniedziałek Ruch ograł Zagłębie, co zmieniło pozycję bielszczan w tabeli z tragicznej w beznadziejną. - To był dla nas cios, bo mamy już 10 punktów straty, ale jeżeli my nie będziemy zwyciężać, to inne zespoły nas nie interesują. Nie powinniśmy się nimi zajmować, tylko patrzeć na siebie. Bardzo żal tego remisu z Koroną. Każdy mecz gramy o wszystko, w każdym musimy szukać trzech punktów. Do Chorzowa na pewno też po nie jedziemy - kończy Tomasz Górkiewicz.
Polecane
Ekstraklasa