Dokonać niemożliwego! Takie zadanie stoi przed Podbeskidziem
10.09.2011
Bielszczan przed meczem ze świetnie spisującymi się warszawianami wszyscy skazali na pożarcie. Może to i dla nich lepiej. Oto pięć argumentów za tym, że Podbeskidzie może się dziś wieczorem cieszyć z pierwszego zwycięstwa w ekstraklasie!
1. Psychologia
"Ekstraklasa i Puchar Polski to dwie różne sprawy" - słychać ostatnio z każdej strony w kontekście Podbeskidzia Bielsko-Biała. To sama prawda. W ekstraklasie bowiem - oprócz grania z potęgami - trzeba też mierzyć się z drużynami, które może i nie są od wielkich firm słabsze, ale ich nazwy nie wywołują gęsiej skórki. Także w piłkarzach. Tymczasem teraz "Górale" znów zagrają z wielkim faworytem i ponownie nikt nie daje im szans. Presji na piłkarzach Roberta Kasperczyka nie ma żadnej. A jak się to może skończyć, pokazały tegoroczne wyjazdowe mecze z Wisłą Kraków (1-0) i z Lechem Poznań (1-1).
2. Terminarz
Oczywiście, obie drużyny mają za sobą dwutygodniową przerwę w rozgrywkach i teoretycznie nikt nie powinien się oszczędzać. Jednak zdrowy rozsądek podpowiada, że mając w perspektywie trudny mecz w europejskich pucharach przeciwko PSV Eindhoven, który odbędzie się w czwartek, Legioniści nie będą wypruwać żył przez pełne 90 minut, grając najsilniejszym składem.
3. Chimeryczność potęgi
Oczywiście, stołeczna ekipa w tym sezonie zadziwia regularnością. Na Łazienkowskiej wprawdzie już przegrała, ale Śląsk Wrocław to jednak mocniejsza od Podbeskidzia drużyna. Tyle, że jak na wielką markę, Legia przegrywa zadziwiająco często. Także z rywalami, z którymi teoretycznie nie przystoi jej przegrywać. W minionym sezonie przegrała u siebie z Lechią Gdańsk (0-3), Śląskiem (1-2) i Ruchem Chorzów (2-3). W poprzednich, z Warszawy komplet punktów wywoziła Odra Wodzisław. Skoro Real Madryt i FC Barcelona czasem przegrywają u siebie, to tym bardziej zdarza się to Legii.
4. Liran Cohen
Trener Robert Kasperczyk chciał wykorzystać końcówkę okienka transferowego na zakup lidera środka pola. Udało się tego dokonać, a Izraelczyk Liran Cohen jest graczem, który ma odmienić poczynania Podbeskidzia. Oczywiście, że miał bardzo mało czasu na poznanie drużyny i polskiej ligi. W pierwszych kolejkach w swojej ojczyźnie udowodnił jednak, że jest ostatnio "w gazie", więc może to potwierdzić już na Legii. Taki Danijel Ljuboja - tegoroczny zakup warszawskiej drużyny - sprawdzał się już od chwili debiutu.
5. Piłka jest okrągła, a bramki są dwie...
Jeśli nie przemawiają powyższe argumenty, ten jest rozstrzygający. W gruncie rzeczy, Legia to nie są nadludzie, Podbeskidzie ma również profesjonalnych piłkarzy, którzy potrafią kopnąć piłkę. Czasem przypadek może zadecydować o wyniku. A ewentualna sensacja zapewniłaby graczom "Górali" dozgonną pamięć kibiców.
Legia Warszawa - Podbeskidzie Bielsko-Biała
sobota, 18:00
Sędzia Tomasz Musiał (Kraków).
Przypuszczalny skład
Podbeskidzie: Bąk - Sokołowski, Szourek, Konieczny, Król - Rogalski, Koman, Metelka, Cohen, Łatka - Demjan.
1. Psychologia
"Ekstraklasa i Puchar Polski to dwie różne sprawy" - słychać ostatnio z każdej strony w kontekście Podbeskidzia Bielsko-Biała. To sama prawda. W ekstraklasie bowiem - oprócz grania z potęgami - trzeba też mierzyć się z drużynami, które może i nie są od wielkich firm słabsze, ale ich nazwy nie wywołują gęsiej skórki. Także w piłkarzach. Tymczasem teraz "Górale" znów zagrają z wielkim faworytem i ponownie nikt nie daje im szans. Presji na piłkarzach Roberta Kasperczyka nie ma żadnej. A jak się to może skończyć, pokazały tegoroczne wyjazdowe mecze z Wisłą Kraków (1-0) i z Lechem Poznań (1-1).
2. Terminarz
Oczywiście, obie drużyny mają za sobą dwutygodniową przerwę w rozgrywkach i teoretycznie nikt nie powinien się oszczędzać. Jednak zdrowy rozsądek podpowiada, że mając w perspektywie trudny mecz w europejskich pucharach przeciwko PSV Eindhoven, który odbędzie się w czwartek, Legioniści nie będą wypruwać żył przez pełne 90 minut, grając najsilniejszym składem.
3. Chimeryczność potęgi
Oczywiście, stołeczna ekipa w tym sezonie zadziwia regularnością. Na Łazienkowskiej wprawdzie już przegrała, ale Śląsk Wrocław to jednak mocniejsza od Podbeskidzia drużyna. Tyle, że jak na wielką markę, Legia przegrywa zadziwiająco często. Także z rywalami, z którymi teoretycznie nie przystoi jej przegrywać. W minionym sezonie przegrała u siebie z Lechią Gdańsk (0-3), Śląskiem (1-2) i Ruchem Chorzów (2-3). W poprzednich, z Warszawy komplet punktów wywoziła Odra Wodzisław. Skoro Real Madryt i FC Barcelona czasem przegrywają u siebie, to tym bardziej zdarza się to Legii.
4. Liran Cohen
Trener Robert Kasperczyk chciał wykorzystać końcówkę okienka transferowego na zakup lidera środka pola. Udało się tego dokonać, a Izraelczyk Liran Cohen jest graczem, który ma odmienić poczynania Podbeskidzia. Oczywiście, że miał bardzo mało czasu na poznanie drużyny i polskiej ligi. W pierwszych kolejkach w swojej ojczyźnie udowodnił jednak, że jest ostatnio "w gazie", więc może to potwierdzić już na Legii. Taki Danijel Ljuboja - tegoroczny zakup warszawskiej drużyny - sprawdzał się już od chwili debiutu.
5. Piłka jest okrągła, a bramki są dwie...
Jeśli nie przemawiają powyższe argumenty, ten jest rozstrzygający. W gruncie rzeczy, Legia to nie są nadludzie, Podbeskidzie ma również profesjonalnych piłkarzy, którzy potrafią kopnąć piłkę. Czasem przypadek może zadecydować o wyniku. A ewentualna sensacja zapewniłaby graczom "Górali" dozgonną pamięć kibiców.
Legia Warszawa - Podbeskidzie Bielsko-Biała
sobota, 18:00
Sędzia Tomasz Musiał (Kraków).
Przypuszczalny skład
Podbeskidzie: Bąk - Sokołowski, Szourek, Konieczny, Król - Rogalski, Koman, Metelka, Cohen, Łatka - Demjan.
Polecane
Ekstraklasa