Do występów w ekstraklasie Widzew chce się uzbroić na Śląsku
27.05.2009
Wraz z zapewnieniem sobie awansu do ekstraklasy łódzki Widzew powziął za cel przeprowadzić kilka spektakularnych transferów. Parę dni temu Dziennik Łódzki poinformował, że obok takich tuzów jak Euzebiusz Smolarek i Emmanuel Olisadebe w gronie zainteresowań klubu z Alei Piłsudskiego znalazł się również duet graczy z naszego regionu. Mowa o Krzysztofie Chrapku z Podbeskidzia Bielsko-Biała i Tomaszu Hołocie z GKS-u Katowice.
Obaj wpadli w oko ludziom z Łodzi już w tej rundzie, podczas bezpośrednich spotkań z Widzewem. Najpierw uczynił to Chrapek. - Przegraliśmy, ale Krzysiek sprawiał rywalom mnóstwo problemów. Po faulu na nim - jeszcze przy stanie 0-0 - należał się nam rzut karny - zauważa Jerzy Wolas, prezes Podbeskidzia. Zupełnie już pozytywnego wizerunku Chrapka dostarczył łodzianom zeszłotygodniowy wyczyn Chrapka - pięć goli w meczu z Turem Turek.
- Jeśli uda się nam wywalczyć promocję, to na pewno zostanę na Rychlińskiego. A jeśli przegramy batalię o ekstraklasę? W I lidze gram już na tyle długo, że chciałbym spróbować czegoś nowego - mówi Chrapek. - Do spekulacji wokół niego jesteśmy już przyzwyczajeni. Swego czasu mówiło się przecież o Legii czy Bełchatowie. A Widzew ma prawo rozglądać się za wzmocnieniami, bo już awansował. My nadal mamy na to szanse. Innymi sprawami zajmiemy się po sezonie - dodaje Wolas. Umowa Chrapka wygasa dopiero w 2012 roku.
O dwa lata krótszy kontrakt wiąże na Bukowej 18-letniego Tomasza Hołotę. Ten z kolei nie dość, że w starciu z łodzianami rządził w środku pola, to jeszcze strzelił efektowną bramkę. - Nie dziwi nas zainteresowanie Tomkiem. Na ten moment nie mamy jednak zamiaru rezygnować z jego usług. Wręcz przeciwnie. Chcąc się rozwijać, potrzebujemy takich graczy jak on - zapewnia Piotr Hyla, rzecznik prasowy GieKSy, podkreślając, że do Katowic żadna oferta nie wpłynęła.
Co na to sprawca całego zamieszania? - Obserwujemy wielu zawodników. Czy są wśród nich Chrapek i Hołota? Tego nie mogę powiedzieć. Personalia graczy, których chcemy u siebie, zdradzimy wtedy, gdy ich pozyskamy - tłumaczy Michał Kulesza, rzecznik prasowy Widzewa.
Obaj wpadli w oko ludziom z Łodzi już w tej rundzie, podczas bezpośrednich spotkań z Widzewem. Najpierw uczynił to Chrapek. - Przegraliśmy, ale Krzysiek sprawiał rywalom mnóstwo problemów. Po faulu na nim - jeszcze przy stanie 0-0 - należał się nam rzut karny - zauważa Jerzy Wolas, prezes Podbeskidzia. Zupełnie już pozytywnego wizerunku Chrapka dostarczył łodzianom zeszłotygodniowy wyczyn Chrapka - pięć goli w meczu z Turem Turek.
- Jeśli uda się nam wywalczyć promocję, to na pewno zostanę na Rychlińskiego. A jeśli przegramy batalię o ekstraklasę? W I lidze gram już na tyle długo, że chciałbym spróbować czegoś nowego - mówi Chrapek. - Do spekulacji wokół niego jesteśmy już przyzwyczajeni. Swego czasu mówiło się przecież o Legii czy Bełchatowie. A Widzew ma prawo rozglądać się za wzmocnieniami, bo już awansował. My nadal mamy na to szanse. Innymi sprawami zajmiemy się po sezonie - dodaje Wolas. Umowa Chrapka wygasa dopiero w 2012 roku.
O dwa lata krótszy kontrakt wiąże na Bukowej 18-letniego Tomasza Hołotę. Ten z kolei nie dość, że w starciu z łodzianami rządził w środku pola, to jeszcze strzelił efektowną bramkę. - Nie dziwi nas zainteresowanie Tomkiem. Na ten moment nie mamy jednak zamiaru rezygnować z jego usług. Wręcz przeciwnie. Chcąc się rozwijać, potrzebujemy takich graczy jak on - zapewnia Piotr Hyla, rzecznik prasowy GieKSy, podkreślając, że do Katowic żadna oferta nie wpłynęła.
Co na to sprawca całego zamieszania? - Obserwujemy wielu zawodników. Czy są wśród nich Chrapek i Hołota? Tego nie mogę powiedzieć. Personalia graczy, których chcemy u siebie, zdradzimy wtedy, gdy ich pozyskamy - tłumaczy Michał Kulesza, rzecznik prasowy Widzewa.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku