Do trzech razy sztuka? Nie tym razem, "Górale" znowu tracą punkty w końcowce

21.10.2017
W przeciwieństwie do GKS-u Tychy, który często odrabia straty w ostatnim kwadransie spotkania, piłkarze Podbeskidzia po raz kolejny tracą w tym okresie ciężko wypracowane punkty. Choć "Górale" dwukrotnie prowadzili na bardzo trudnym terenie w Opolu, ostatecznie zremisowali z miejscową Odrą 2:2. 
Krzysztof Dzierżawa/Pressfocus
O ile Adam Nocoń postanowił nic nie zmieniać w składzie i postawił na dokładnie taką samą jedenastkę jak w meczu z Rakowem, w zespole Mirosław Smyły zapanowała ogromna rewolucja. Słaby mecz z Olsztynie zaowocował utratą miejsca w składzie przez Martina Barana, Roberta Trznadla, Mateusza Perońskiego, Szymona Skrzypczaka i Tomasza Wepę, przy czym wymuszona absencja dotyczyła jedynie ostatniego z wymienionych zawodników. Kapitan Odry musiał pauzować jeden mecz z powodu zebrania czterech żółtych kartek, natomiast pozostała czwórka usiadła na ławce rezerwowych. 

W pierwszych fragmentach spotkania to stabilizacja wzięła górę, gdyż już w 3. minucie Podbeskidzie objęło prowadzenie za sprawą Pawła Tomczyka. Kibice nie zdążyli jeszcze porządnie usadowić się na krzesełkach, a Tobiasz Weinzettel musiał wyciągać piłkę z siatki - ostatni raz taka sytuacja przy ulicy Oleskiej miała miejsce 2 września, gdy golkipera Odry pokonał zawodnik Chojniczanki - Paweł Zawistowski.

W tamtym przypadku Odra jako pierwsza straciła bramkę, jednak bardzo szybko odrobiła straty. Podobnie było w meczu z Podbeskidziem, gdyż po początkowej dominacji "Górali" piłkarze Mirosława Smyły ruszyli do ataku i dopięli swego w 27. minucie meczu. Na uderzenie z dalszej odległości zdecydował się Rafał Niziołek i tym samym były zawodnik MKS-u Kluczbork pokonał Wojciecha Fabisiaka.

Kibice, zgromadzeni na stadionie w Opolu, oglądali naprawdę dobre spotkanie, a remis w pełni odzwierciedlał boiskowe poczynania obu drużyn. W 55. minucie niewiele jednak brakowało, by gospodarze wyszli na prowadzenie - Brusiło wystawił piłkę jak na tacy Markowi Gancarczykowi, jednak doświadczony pomocnik nie umieścił jej w właściwie pustej bramce. Co nie udało się Odrze, udało się bielszczanom 19 minut później. Gola na 1:2 strzelił Tomasz Podgórski, który z pewnością nie należy do ulubieńców trenera Adama Noconia. Od kiedy szkoleniowiec ten objął funkcje pierwszego trenera Podbeskidzia, Podgórski stracił pewne miejsce w składzie i w kolejnych meczach ligowych pojawiał się na placu gry jako zmiennik. Być może efektowny gol z rzutu wolnego przybliży go do pierwszego składu, jednak "Górali" czekało ciężkie 15 minut by utrzymać prowadzenie i zdobyć bardzo cenne 3 punkty. 

Goście nie dali jednak rady i tak jak w meczu z GKS-em i Rakowem, stracili bramkę w ostatnim kwadransie. W 86. minucie wynik na 2:2 ustalił Łukasz Winiarczyk i tym samym pierwszy podział punktów na stadionie w Opolu stał się faktem. "Górale" mogą mieć jednak do siebie sporo pretensji, gdyż stracili znakomitą szansę na dojście do Odry na odległość zaledwie 2 punktów. 

Odra Opole - Podbeskidzie Bielsko-Biała 2:2 (1:1)

0:1 - Paweł Tomczyk - 3'
1:1 - Rafał Niziołek - 27'
1:2 - Tomasz Podgórski - 74'
2:2 - Łukasz Winiarczyk - 86'

Składy: 

Odra:
 Weinzettel – Brusiło, Bodzioch, Cverna, Winiarczyk - Wodecki, Niziołek, Habusta, Nowak (66' Peroński), Maćczak (56' Żagiel) - Gancarczyk (78' Skrzypczak). Trener: Mirosław Smyła.
Podbeskidzie: Fabisiak – Jaroch, Wiktorski, Malec, Moskwik - Hanzel, Rakowski - Sierpina (60' Sobczak), Iliev (60' Podgórski), Kozak (90+3' Sabala) - Tomczyk. Trener: Adam Nocoń.

Sędzia: Paweł Pskit (Łódź)
Żółte kartki: Maćczak, Cverna (Odra) - Moskwik, Hanzel (Podbeskidzie)
autor: Piotr Porębski

Przeczytaj również