Dlaczego zawodnicy z ekstraklasy mają problem w IV-ligowych rezerwach?
26.09.2011
W ostatnim bezbramkowo zremisowanym spotkaniu z żywczanami grało (nie w tym samym momencie) aż ośmiu graczy z kadry pierwszej drużyny. W poprzednich nieudanych meczach było ich trochę mniej - z Rekordem siedmiu, z MRKS-em dwóch. Tylko w starciu z AKS-em wystąpiło ich zaledwie dwóch, jednak w meczach, w których "Dwójka" traciła punkty największym problemem wcale nie byli jej etatowi zawodnicy, lecz właśnie piłkarze z ekstraklasowego zespołu.
Dlaczego tak się dzieje? - Nie ma co szukać dla nas usprawiedliwienia, bo takie mecze powinniśmy wygrywać - uważa Mariusz Sacha. - Wprawdzie Góral zagrał ambitnie, a my nie stworzyliśmy zbyt wiele sytuacji, ale przynajmniej jedną bramkę powinniśmy byli strzelić. Jednak nie zawsze to wygląda tak, że mocniejsi na papierze wygrywają. Nie musimy każdego meczu wygrywać po 5-0. To jest piękne w piłce, że nie zawsze silniejsi zdobywają trzy punkty - dodaje.
Problem nie leży jednak na pewno w umiejętnościach, więc w czym? Chyba nie w ambicji, skoro na trybunach podczas meczu z Góralem na trybunach siedzieli m.in. Robert Kasperczyk i prezes Jerzy Wolas. - Na pewno nie odpuszczamy. Staramy się, walczymy jak możemy, ale nie zawsze nam wychodzi. Zwłaszcza na tym sztucznym boisku. To ma duży wpływ. Jest bardzo małe, twarde i wąskie, przez co łatwiej bronić się drużynom przyjezdnym. Ta gra tutaj na pewno nie sprawia takiej przyjemności, jak na naturalnej trawie - uważa wychowanek Podbeskidzia.
- Na pewno nie jest tak, że boimy się IV-ligowych rzeźników. Przecież po to jest ta drużyna, żeby mogli w niej grać ci, którzy nie mogą występować w ekstraklasie - kończy Mariusz Sacha.
Dlaczego tak się dzieje? - Nie ma co szukać dla nas usprawiedliwienia, bo takie mecze powinniśmy wygrywać - uważa Mariusz Sacha. - Wprawdzie Góral zagrał ambitnie, a my nie stworzyliśmy zbyt wiele sytuacji, ale przynajmniej jedną bramkę powinniśmy byli strzelić. Jednak nie zawsze to wygląda tak, że mocniejsi na papierze wygrywają. Nie musimy każdego meczu wygrywać po 5-0. To jest piękne w piłce, że nie zawsze silniejsi zdobywają trzy punkty - dodaje.
Problem nie leży jednak na pewno w umiejętnościach, więc w czym? Chyba nie w ambicji, skoro na trybunach podczas meczu z Góralem na trybunach siedzieli m.in. Robert Kasperczyk i prezes Jerzy Wolas. - Na pewno nie odpuszczamy. Staramy się, walczymy jak możemy, ale nie zawsze nam wychodzi. Zwłaszcza na tym sztucznym boisku. To ma duży wpływ. Jest bardzo małe, twarde i wąskie, przez co łatwiej bronić się drużynom przyjezdnym. Ta gra tutaj na pewno nie sprawia takiej przyjemności, jak na naturalnej trawie - uważa wychowanek Podbeskidzia.
- Na pewno nie jest tak, że boimy się IV-ligowych rzeźników. Przecież po to jest ta drużyna, żeby mogli w niej grać ci, którzy nie mogą występować w ekstraklasie - kończy Mariusz Sacha.
Polecane
Ekstraklasa