Dlaczego wybrał "Górali"? Bo są pieniądze, cele i... Kasperczyk
25.06.2010
- Pierwszy dzień w nowym klubie jest zawsze takim zapoznawczym. Niektórych chłopaków znam, ale niewielu. Za to większość kojarzę z klubów I-ligowych - mówi o nowych kolegach. Na pierwszych zajęciach w Podbeskidziu, Cieśliński trenował głównie z Mieczysławem Sikorą i Krzysztofem Świątkiem. Jego zdaniem ćwiczenia nie były na razie zbyt ciężkie. - Mamy teraz lekkie zajęcia, które mają nas powoli wprowadzić w trudniejszy okres - w przyszłym tygodniu będziemy mieć już dwa treningi dziennie - tłumaczy.
Zawodnik, który dla beniaminka zdobywa 10 goli nie może pozostać niezauważony przez działaczy innych klubów. Właśnie dlatego Podbeskidzie nie było jedynym zespołem, który chciał mieć u siebie Cieślińskiego. - Miałem oferty z Sandecji Nowy Sącz, LKS-u Nieciecza, Polonii Bytom i Piasta Gliwice, ale od początku celowałem w Bielsko. Dlaczego? To klub stabilny finansowo, który ma przed sobą jasno wytyczone cele i może powalczyć o miejsce w czołówce tabeli. Swoje zrobiła też osoba Roberta Kasperczyka, z którym pracowałem w KSZO, ale nie miało to decydującego wpływu - twierdzi napastnik "Górali".
Poukładana sytuacja finansowa Podbeskidzia musiała być dla Cieślińskiego sporym magnesem, zwłaszcza, że jego poprzedni pracodawca miał z tym niemałe problemy. - Wszyscy wiedzą, że w KSZO sytuacja nie jest za wesoła. Czasu spędzonego w Ostrowcu nie będę jednak wspominał źle, ale bardzo miło. Myślę, że ja też pozostawiłem tam po sobie bardzo dobre wrażenie - kończy były gracz m.in. ŁKS-u.
Zawodnik, który dla beniaminka zdobywa 10 goli nie może pozostać niezauważony przez działaczy innych klubów. Właśnie dlatego Podbeskidzie nie było jedynym zespołem, który chciał mieć u siebie Cieślińskiego. - Miałem oferty z Sandecji Nowy Sącz, LKS-u Nieciecza, Polonii Bytom i Piasta Gliwice, ale od początku celowałem w Bielsko. Dlaczego? To klub stabilny finansowo, który ma przed sobą jasno wytyczone cele i może powalczyć o miejsce w czołówce tabeli. Swoje zrobiła też osoba Roberta Kasperczyka, z którym pracowałem w KSZO, ale nie miało to decydującego wpływu - twierdzi napastnik "Górali".
Poukładana sytuacja finansowa Podbeskidzia musiała być dla Cieślińskiego sporym magnesem, zwłaszcza, że jego poprzedni pracodawca miał z tym niemałe problemy. - Wszyscy wiedzą, że w KSZO sytuacja nie jest za wesoła. Czasu spędzonego w Ostrowcu nie będę jednak wspominał źle, ale bardzo miło. Myślę, że ja też pozostawiłem tam po sobie bardzo dobre wrażenie - kończy były gracz m.in. ŁKS-u.
Polecane
I liga