Dlaczego napastnik "Górali" gra ze stabilizatorem na ręce?

07.09.2010
Od momentu przyjścia do Bielska, Adam Cieśliński zwraca uwagę kibiców nie tylko świetną grą, ale też... charakterystycznym czarnym stabilizatorem na ręce. Z jakiego powodu?
- To niejako pamiątka z czasów gry w ŁKS-ie Łódź. Mój pech polegał na tym, że omijały mnie kontuzje typowo piłkarskie, a przyplątały się rzadkie problemy z ręką. Wszystko z powodu feralnego strzału przewrotką - asekurowałem się, nieszczęśliwie upadłem i złamałem rękę. Przez to właściwie nie mogłem tam pokazać swojej wartości - wspomina strzelec gola w meczu z łodzianami.

Już niedługo Cieśliński będzie mógł się pożegnać z charakterystycznym "gadżetem". - Lekarze zalecili mi, żebym w tym grał do końca bieżącej rundy - wyjaśnia napastnik.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również