Dlaczego kibice Podbeskidzia Bielsko-Biała protestują?

24.04.2012
"Na kibicach zarabiacie, opraw robić zabraniacie", "Szanuj kibica, zarządzie, szanuj kibica!" - takie hasła pojawiały się na ostatnich meczach "Górali". Fani przez pierwsze kwadranse nie dopingowali. Dlaczego?
Z Januszem Okrzesikiem, byłym prezesem Podbeskidzia Bielsko-Biała, kibice ścierali się wielokrotnie. Doszło do tego, że nawet na fecie z okazji awansu do ekstraklasy skandowali słynne hasło "Szanuj kibica, Okrzesik, szanuj kibica!". Po jego odejściu, napięcia na linii klub - kibice ucichły. Na meczach ze Śląskiem Wrocław i Wisłą Kraków ucichły jednak nie napięcia a... trybuny. Kibice z tzw. "młyna" przez pierwsze 15 minut pierwszej i drugiej połowy nie prowadzili dopingu. Skąd takie postanowienie?

Fani bielszczan twierdzą, że klub nie pozwala na ubarwianie widowisk sportowych oprawami meczowymi, takimi jak np. rozległe sektorówki. Zarzucają, że zarząd ma za nic nakłady finansowe i pracę włożoną w ich przygotowanie. Fakt, że w całym ekstraklasowym sezonie Podbeskidzie miało tylko jedną meczową oprawę, w czasie starcia z Górnikiem Zabrze, a w I lidze pokazywało je dużo częściej. Co na to klub?

- Jestem po rozmowie z Lesławem Czyżem, kierownikiem ds. bezpieczeństwa. To nie tak, że klub zakazał wnoszenia opraw. Ale zgodnie z regulaminem imprez masowych, zabronione jest wnoszenie sektorówek wielkogabarytowych z treściami nie związanymi ze sportem, a taki przypadek był podczas jednego z meczów. Co więcej, ustawa o imprezach masowych ma zapis, zabraniający zakrywanie twarzy, a takie duże sektorówki je zasłaniają - mówi Marcin Nikiel, rzecznik prasowy klubu.

Dozwolone są więc tylko flagi i mniejsze transparenty. Kibice zauważają jednak, że na innych stadionach nikt nie robi fanom problemów z wnoszeniem sektorówek. - Trzeba pamiętać, że konsekwencje ich wniesienia ponosi klub. Na niektórych stadionach takie oprawy się pojawiają, ale na niektórych nie. Przepisy na nie jednak nie pozwalają, a my trzymamy się regulaminu - dodaje.

Skoro tak, może to grozić dłuższym konfliktem, czego zarząd Podbeskidzia na pewno postara się uniknąć. - Możemy zapewnić, że nie chcemy, by fani zaprzestali dopingu czy musieli go ograniczać. Będziemy na pewno prowadzić dialog, przekażemy im swoje racje, wysłuchamy ich argumentów. Mamy nadzieję, że żadnego konfliktu nie będzie - kończy rzecznik beniaminka ekstraklasy.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również