Przed piątkowym spotkaniem Ruchu z Podbeskidziem wypowiada się dawny zawodnik "Niebieskich" oraz były trener bielskich bramkarzy. - "Górale" zagrają w Chorzowie mecz ostatniej szansy - wskazuje Mirosław Dreszer.
"Dla piłkarzy z Bielska to będzie mecz ostatniej szansy. Oni są desperatami"
03.04.2013
Były trener bramkarzy Podbeskidzia wskazuje, że remisowy debiut Czesława Michniewicza na ławce trenerskiej "Górali" może być dla Ruchu niebezpieczny. Bielszczanie przyjadą bowiem do Chorzowa wyraźnie podrażnieni.
- W ostatnim - niezbyt dla "Górali" udanym - spotkaniu było widać, że w ich grze coś drgnęło. Ten remis i strata dwóch punktów sprawił jednak, że bielszczanie przyjadą do Chorzowa jak na mecz ostatniej szansy. Wóz albo przewóz, a wiadomo jak się z takimi desperatami gra - wskazuje Dreszer.
Były bramkarz "Niebieskich" podkreśla jednak, że z kolei piłkarze Ruchu przystąpią do piątkowego spotkania mocni psychicznie. - Dla wicemistrzów Polski najważniejsze było zwycięstwo w Lubinie. Wcześniej zapunktowały dwa ostatnie zespoły tabeli skracając na chwilę dystans do wyprzedzającego ich Ruchu. W tym kontekście punkty zdobyte w Lubinie są bezcenne. Inaczej byłoby nerwowo - analizuje trener.
- Ruch niewątpliwie idzie do przodu. Postawa „Niebieskich” z meczu na mecz lepiej wygląda, gra coraz bardziej się zazębia. Oczywiście są jeszcze mankamenty, zdarzają się błędy, ale ostatni mecz z Zagłębiem pokazał, że chłopcy mają niezłe umiejętności i wielki charakter. Przegrywać dwa razy i odrabiać straty, strzelić trzy bramki i na koniec wygrać spotkanie, to w Lubinie jest wielką sztuką - przyznaje Dreszer.
Były trener bramkarzy Podbeskidzia wystawia również "laurki" pojedynczym zawodnikom Ruchu. - Trzeba pochwalić chorzowian za grę w defensywie. Marcin Baszczyński to solidny obrońca, a i defensywni pomocnicy są wartościowymi piłkarzami - wskazuje Dreszer, a następnie dodaje, że najbardziej imponuje mu i tak gra Michala Peskovicia.
- To solidna firma, jeden z najpewniejszych bramkarzy w lidze. Broni bez fajerwerków, nie robi parad pod publiczkę, ale praktyczne nie popełnia błędów. Błędy po prostu mu się nie zdarzają. Taki bramkarz, jak Pesković, to prawdziwy skarb dla każdego trenera i dla drużyny - kończy Dreszer.
- W ostatnim - niezbyt dla "Górali" udanym - spotkaniu było widać, że w ich grze coś drgnęło. Ten remis i strata dwóch punktów sprawił jednak, że bielszczanie przyjadą do Chorzowa jak na mecz ostatniej szansy. Wóz albo przewóz, a wiadomo jak się z takimi desperatami gra - wskazuje Dreszer.
Były bramkarz "Niebieskich" podkreśla jednak, że z kolei piłkarze Ruchu przystąpią do piątkowego spotkania mocni psychicznie. - Dla wicemistrzów Polski najważniejsze było zwycięstwo w Lubinie. Wcześniej zapunktowały dwa ostatnie zespoły tabeli skracając na chwilę dystans do wyprzedzającego ich Ruchu. W tym kontekście punkty zdobyte w Lubinie są bezcenne. Inaczej byłoby nerwowo - analizuje trener.
- Ruch niewątpliwie idzie do przodu. Postawa „Niebieskich” z meczu na mecz lepiej wygląda, gra coraz bardziej się zazębia. Oczywiście są jeszcze mankamenty, zdarzają się błędy, ale ostatni mecz z Zagłębiem pokazał, że chłopcy mają niezłe umiejętności i wielki charakter. Przegrywać dwa razy i odrabiać straty, strzelić trzy bramki i na koniec wygrać spotkanie, to w Lubinie jest wielką sztuką - przyznaje Dreszer.
Były trener bramkarzy Podbeskidzia wystawia również "laurki" pojedynczym zawodnikom Ruchu. - Trzeba pochwalić chorzowian za grę w defensywie. Marcin Baszczyński to solidny obrońca, a i defensywni pomocnicy są wartościowymi piłkarzami - wskazuje Dreszer, a następnie dodaje, że najbardziej imponuje mu i tak gra Michala Peskovicia.
- To solidna firma, jeden z najpewniejszych bramkarzy w lidze. Broni bez fajerwerków, nie robi parad pod publiczkę, ale praktyczne nie popełnia błędów. Błędy po prostu mu się nie zdarzają. Taki bramkarz, jak Pesković, to prawdziwy skarb dla każdego trenera i dla drużyny - kończy Dreszer.
Polecane
Ekstraklasa