Debata ludzi Podbeskidzia. Okrzesik i Szypuła pomogą Boreckiemu?
11.01.2013
Debata z cyklu "Ważne w regionie", zorganizowana przez BiznesRegion.pl odbyła się w Bielsku-Białej przy ulicy gościnnej. Organizatorom udało się zgromadzić przy jednym stole ludzi związanych na różne sposoby z Podbeskidziem. Wzięli w niej udział Wojciech Borecki, prezes klubu, Janusz Okrzesik, były prezes Podbeskidzia, Władysław Szypuła, były dyrektor klubu, Aleksandra Podsiadlik, była przewodnicząca rady nadzorczej TS Podbeskidzie SA., Waldemar Jędrusiński, zastępca prezydenta Bielska-Białej oraz Jerzy Pindel, kibic "Górali".
W debacie poruszano różne tematy związane z Podbeskidziem. Rozmawiano m.in. o przejęciu większościowego pakietu akcji klubu przez gminę Bielsko-Biała, o przeszłości i przyszłości klubu. Trzeba przyznać, że więcej czasu poświęcono jednak temu, co było. Szczególnie "gorąco" było na linii Szypuła - Podsiadlik i Okrzesik - Podsiadlik. Była przewodnicząca Rady Nadzorczej uważała, że rada dobrze wywiązywała się ze swoich zadań i nie miała sobie nic do zarzucenia. Sama zarzuciła natomiast poprzednikom podpisywanie nieodpowiednich kontraktów. - Weźmy np. Brazylijczyka Serginho. Dostał duże pieniądze za kilka miesięcy z góry, radę mamiono, że klub zarobi na jego transferze, a nic takiego nie miało miejsca. W Radzie Nadzorczej rozmawialiśmy początkowo o tym, że Marek Glogaza nie ma doświadczenia w sporcie i potrzebuje wsparcia. Sprawy sportowe miał wówczas nadzorować pan Jerzy Wolas - powiedziała.
Skontrował ją Okrzesik. - To mówienie trochę na zasadzie: "Operacja się udała. Pacjent umarł. Ten jeszcze żyje, ale ledwo. Przyjęła pani model dyskusji, który realizowała cała poprzednia klubowa ekipa, polegający na umywaniu rąk i zwalaniu winy na poprzedników. Nie mam pretensji, że nie zna się pani na piłce, ale teraz już rozumiem przesąd piłkarzy, którzy za żadną cenę nie chcą przed meczem wpuścić kobiety do autokaru - powiedział były prezes.
Przedstawiciel kibiców poruszył natomiast problem nieeleganckich pożegnań z piłkarzami. - Z Liranem Cohenem pożegnała się w klubie tylko jedna osoba. Marek Móll, kierownik drużyny - zarzucił Pindel Boreckiemu. - Fakt, że nie widziałem się z Cohenem ani razu. Jego odejścia chcieli i trener Marcin Sasal i później Dariusz Kubicki. Ale zgadzam się, że trzeba się z zawodnikami żegnać - przyznał.
Jędrusiński powiedział natomiast trochę o planach miasta względem klubu. - Miasto w nieskończoność nie będzie miało 75% akcji. Jeden procent będzie zawsze - zapowiedział. Dlaczego zaś w klubie jest obecnie mniej sponsorów niż kiedyś? - Sytuacja gospodarcza w całym kraju jest trudna. Firmy wydają mniej pieniędzy na sponsoring - przyznał zastępca prezydenta.
Na podsumowanie debaty, każdy powiedział kilka słów o tym, czego życzy klubowi czy prezesowi. - Sam jako prezes wiele czerpałem z doświadczenia poprzedników. Deklaruję, że jestem do pana dyspozycji - tak Okrzesik zwrócił się do Boreckiego. - Jeśli prezes uważa, że mogę się przydać, jestem do tego gotowy - stwierdził z kolei Szypuła. Jerzy Pindel zaapelował natomiast, by kibice nie byli traktowani jak niechciane dziecko. - Piłka nożna dla kibiców! - zakończył Borecki, który od przedstawiciela fanów otrzymał szalik Podbeskidzia.
W debacie poruszano różne tematy związane z Podbeskidziem. Rozmawiano m.in. o przejęciu większościowego pakietu akcji klubu przez gminę Bielsko-Biała, o przeszłości i przyszłości klubu. Trzeba przyznać, że więcej czasu poświęcono jednak temu, co było. Szczególnie "gorąco" było na linii Szypuła - Podsiadlik i Okrzesik - Podsiadlik. Była przewodnicząca Rady Nadzorczej uważała, że rada dobrze wywiązywała się ze swoich zadań i nie miała sobie nic do zarzucenia. Sama zarzuciła natomiast poprzednikom podpisywanie nieodpowiednich kontraktów. - Weźmy np. Brazylijczyka Serginho. Dostał duże pieniądze za kilka miesięcy z góry, radę mamiono, że klub zarobi na jego transferze, a nic takiego nie miało miejsca. W Radzie Nadzorczej rozmawialiśmy początkowo o tym, że Marek Glogaza nie ma doświadczenia w sporcie i potrzebuje wsparcia. Sprawy sportowe miał wówczas nadzorować pan Jerzy Wolas - powiedziała.
Skontrował ją Okrzesik. - To mówienie trochę na zasadzie: "Operacja się udała. Pacjent umarł. Ten jeszcze żyje, ale ledwo. Przyjęła pani model dyskusji, który realizowała cała poprzednia klubowa ekipa, polegający na umywaniu rąk i zwalaniu winy na poprzedników. Nie mam pretensji, że nie zna się pani na piłce, ale teraz już rozumiem przesąd piłkarzy, którzy za żadną cenę nie chcą przed meczem wpuścić kobiety do autokaru - powiedział były prezes.
Przedstawiciel kibiców poruszył natomiast problem nieeleganckich pożegnań z piłkarzami. - Z Liranem Cohenem pożegnała się w klubie tylko jedna osoba. Marek Móll, kierownik drużyny - zarzucił Pindel Boreckiemu. - Fakt, że nie widziałem się z Cohenem ani razu. Jego odejścia chcieli i trener Marcin Sasal i później Dariusz Kubicki. Ale zgadzam się, że trzeba się z zawodnikami żegnać - przyznał.
Jędrusiński powiedział natomiast trochę o planach miasta względem klubu. - Miasto w nieskończoność nie będzie miało 75% akcji. Jeden procent będzie zawsze - zapowiedział. Dlaczego zaś w klubie jest obecnie mniej sponsorów niż kiedyś? - Sytuacja gospodarcza w całym kraju jest trudna. Firmy wydają mniej pieniędzy na sponsoring - przyznał zastępca prezydenta.
Na podsumowanie debaty, każdy powiedział kilka słów o tym, czego życzy klubowi czy prezesowi. - Sam jako prezes wiele czerpałem z doświadczenia poprzedników. Deklaruję, że jestem do pana dyspozycji - tak Okrzesik zwrócił się do Boreckiego. - Jeśli prezes uważa, że mogę się przydać, jestem do tego gotowy - stwierdził z kolei Szypuła. Jerzy Pindel zaapelował natomiast, by kibice nie byli traktowani jak niechciane dziecko. - Piłka nożna dla kibiców! - zakończył Borecki, który od przedstawiciela fanów otrzymał szalik Podbeskidzia.
Polecane
Ekstraklasa