Dariusz Łatka dogadał się z "Góralami". Powinien podpisać roczny kontrakt

10.04.2012
- Spotkałem się z panem prezesem kilka razy i można powiedzieć, że doszliśmy do porozumienia. Raczej wszystko jest ustalone. Chyba, że klub coś by zmienił w ostatniej chwili... - mówi Dariusz Łatka.
Pomocnik Podbeskidzia jest jednym z dziesięciu zawodników, którym umowa wygasa końcem czerwca. W tym przypadku nie ma jednak większego ryzyka, że kluczowy piłkarz pożegna się  z "Góralami". A w zeszłym roku do ostatniego dnia Łatka nie mógł być pewny, że klub zaoferuje mu nowy kontrakt. - Zdecydowanie, jest duża różnica, jeśli o to chodzi. Mogę być zadowolony, że tym razem zostało to załatwione szybko. To nie zmienia faktu, że jest jeszcze liga i, mimo że teoretycznie mam już kontrakt na kolejny sezon, wypadałoby się odwdzięczyć na boisku prezesom za ten ruch - przyznaje zawodnik.

Jakie są szczegóły umowy? - Będzie to kontrakt na kolejny rok, zresztą jak zwykle. W Podbeskidziu zawsze podpisuję roczne umowy. Natomiast jeśli zdrowie pozwoli, będą odpowiednie wyniki i klub będzie zadowolony z mojej gry, to myślę, że nie będzie problemów, by znów go przedłużyć - dodaje Łatka.

Piłkarza, który do końca poprzedniego kontraktu mógł się obawiać, że po awansie do ekstraklasy zostanie odsunięty od gry, można uznać za jednego z największych zwycięzców tego sezonu w Podbeskidziu. - Ja tego tak nie odbieram. Cieszę się po prostu, że klub się rozwija, awansowałem z nim do najwyższej ligi i mamy dobre wyniki. Choć sezon się nie skończył i moje trochę większe zmartwienia to ostatnie rezultaty. Trzeba jeszcze pokazać dobrą grę, zdobyć trochę punktów. To by zmazało taką moją osobistą plamkę - twierdzi doświadczony pomocnik.

Choć do Łatki trudno mieć większe pretensje, drużyna Podbeskidzia była w ostatnim meczu z Cracovią nie do poznania. - Ciężko powiedzieć, co się stało. Zawsze inaczej to wygląda z boiska, a inaczej z trybun. Dzisiaj dopiero będziemy mieć analizę spotkania. Przyznam, że przez święta nie oglądałem tego meczu. Chciałem odpocząć, nabrać dystansu, energii i wiary. Myślę, że to był taki nasz dołeczek formy, ale mam nadzieję, że ta przerwa spowoduje, że wrócimy na dawne tory - mówi piłkarz.

Okazją do zmazania plamy będzie sobotni mecz ze Śląskiem Wrocław. - Na pewno ich postawa to wielka wiosenna niespodzianka. Patrząc, jak grali i punktowali jesienią, nie spodziewałem się, że teraz będą mieli takie problemy. Ale to są ich kłopoty, a my mamy swoje. Musimy stawać na głowach, żeby teraz zapunktować. Można być uspokojonym, że mamy utrzymanie, ale trzeba nazbierać punkty. Nie może być tak, że zdobyliśmy 33 punkty i wszystko do końca przegramy, bo byłby bardzo duży niesmak - kończy Dariusz Łatka.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również