Dariusz Kołodziej: Odciąłem się od zachowania kibiców Górnika

31.08.2009
- Gdyby nie Przemek Pitry, to zdobyłbym gola. Muszę mu to wypomnieć - uśmiecha się Dariusz Kołodziej, który wczoraj wrócił do Zabrza w barwach Podbeskidzia Bielsko-Biała.
Na strzeleniu bramki Górnikowi zależało mu bardziej niż któremukolwiek z kolegów. I to właśnie on był w szeregach "Górali" najbliższy szczęścia. Futbolówka po jego atomowym strzale sprzed pola karnego zatrzymała się jednak na Przemysławie Pitrym. - Piłka idealnie siadła mi na nodze. Gdyby Przemka tam nie było... Muszę mu to wypomnieć - uśmiecha się Dariusz Kołodziej, zawodnik, któremu gospodarze poświęcali wczoraj najwięcej uwagi.

- Gdy Darek dobrze złoży się do uderzenia, każdy bramkarz będzie miał ogromne problemy. Można znać jego walory, ale przy potężnej próbie czasem trudno skutecznie interweniować. Dlatego przez cały mecz - nawet przy rzutach wolnych z dalekiej odległości - starałem się ustawiać kogoś do muru, aby utrudnić mu trochę życie - przyznaje Sebastian Nowak, golkiper zabrzan. I swój cel osiągnął. Tym razem stałe fragmenty Kołodzieja postrachu nie siały.

27-latek boisko opuścił zresztą stosunkowo szybko, bo 20 minut przed końcem gry. Do tego momentu każde dojście do piłki rozgrywającego Podbeskidzia było kwitowane przez zabrzańskich fanów przeraźliwym buczeniem. - Odciąłem się od zachowania "trybun". Starałem się nie brać go do siebie - podkreśla. Obok samego wyniku przejść już obojętnie nie może.

- Szkoda tym bardziej, że o naszej porażce nie zadecydowała jakaś piękna akcja, tylko proste wybicie piłki do przodu, z którego skorzystał Besta - dodaje nowa "dziesiątka" bielszczan.
autor: Kamil Kwaśniewski, Sebastian Skierski

Przeczytaj również