Damian Chmiel: Zrobiliśmy dopiero mały kroczek do utrzymania
24.02.2013
Chmiel był jednym z bohaterów meczu inaugurującego wiosnę. Po jego wrzutkach z rzutów wolnych i rożnych piłka trzykrotnie wpadała do siatki, jednak raz sędzia nie uznał bramki z powodu spalonego. - To na pewno cieszy, bo dużo trenujemy wykonanie stałych fragmentów gry. W treningu może to jednak wychodzić, a potem na meczach bywa różnie. Dobrze, że w meczu z "Jagą" przynosiło to efekt. Kilka bramek po tych moich wrzutkach strzeliliśmy, więc dużo to dało - przyznaje.
Pomocnik bielszczan przestrzega jednak przed przecenianiem wartości zwycięstwa z Jagiellonią. - Oczywiście, że w nie wierzyliśmy, bo inaczej nie byłoby po co wychodzić na boisko. Musi w nas być ta wiara. Zostało nam jeszcze 14 meczów i zrobiliśmy dopiero mały kroczek w kierunku utrzymania. Teraz na pewno oczekiwania poszły w górę, nie tylko kibiców, ale też nas samych. Znamy swoją wartość, okres przygotowawczy przepracowaliśmy bardzo solidnie i sami czujemy, że jest dobrze. Wiadomo, to jest sport, może nie wyjść, lecz gdy będzie zaangażowanie i walka, to nikt do nas nie będzie mieć pretensji. Przede wszystkim - sami do siebie nie będziemy mieć pretensji - podkreśla.
- Wyszliśmy na boisko z dużą pewnością siebie. Musimy przecież "sprzedawać" swoje umiejętności na murawie. Gdybyśmy przechodzili obok meczów, to niczego byśmy nie wygrali. A tak, po wyniku widać, że zrealizowaliśmy założenia - zaznacza były gracz GKS-u Katowice.
Chmiel przyznaje jednak, że przed początkiem rundy była jakaś niepewność. - Każdy z nas wyczekiwał startu ligi z niecierpliwością, nie mogliśmy się doczekać, myśleliśmy, jak to będzie wyglądało. Podchodziliśmy bardzo skoncentrowani, bo było bardzo ważne, by dobrze zacząć rundę. Gdybyśmy przegrali, wiara powoli by z nas ulatywała i ciężko byłoby się podnieść. A takie zwycięstwo dodaje więcej wiary, optymizmu. Musimy podchodzić do meczów tak jak dzisiaj. Wtedy żaden przeciwnik nie będzie w stanie nam zagrozić - kończy Damian Chmiel.
Pomocnik bielszczan przestrzega jednak przed przecenianiem wartości zwycięstwa z Jagiellonią. - Oczywiście, że w nie wierzyliśmy, bo inaczej nie byłoby po co wychodzić na boisko. Musi w nas być ta wiara. Zostało nam jeszcze 14 meczów i zrobiliśmy dopiero mały kroczek w kierunku utrzymania. Teraz na pewno oczekiwania poszły w górę, nie tylko kibiców, ale też nas samych. Znamy swoją wartość, okres przygotowawczy przepracowaliśmy bardzo solidnie i sami czujemy, że jest dobrze. Wiadomo, to jest sport, może nie wyjść, lecz gdy będzie zaangażowanie i walka, to nikt do nas nie będzie mieć pretensji. Przede wszystkim - sami do siebie nie będziemy mieć pretensji - podkreśla.
- Wyszliśmy na boisko z dużą pewnością siebie. Musimy przecież "sprzedawać" swoje umiejętności na murawie. Gdybyśmy przechodzili obok meczów, to niczego byśmy nie wygrali. A tak, po wyniku widać, że zrealizowaliśmy założenia - zaznacza były gracz GKS-u Katowice.
Chmiel przyznaje jednak, że przed początkiem rundy była jakaś niepewność. - Każdy z nas wyczekiwał startu ligi z niecierpliwością, nie mogliśmy się doczekać, myśleliśmy, jak to będzie wyglądało. Podchodziliśmy bardzo skoncentrowani, bo było bardzo ważne, by dobrze zacząć rundę. Gdybyśmy przegrali, wiara powoli by z nas ulatywała i ciężko byłoby się podnieść. A takie zwycięstwo dodaje więcej wiary, optymizmu. Musimy podchodzić do meczów tak jak dzisiaj. Wtedy żaden przeciwnik nie będzie w stanie nam zagrozić - kończy Damian Chmiel.
Polecane
Ekstraklasa