Damian Chmiel: Mecz za meczem ucieka. Może nam braknąć...

09.03.2013
- Gdyby Legia nas zdominowała i strzeliła bramki po pięknych akcjach, nikt by do nikogo nie miał pretensji. A gole padły takie, że to jest śmieszne - ocenia Damian Chmiel, pomocnik Podbeskidzia Bielsko-Biała.
Zdaniem Chmiela, nawet ewentualny jeden punkt w meczu z Legią cieszyłby bielszczan. - Wyszliśmy na to spotkanie bardzo skoncentrowani, chcieliśmy go wygrać. Wiedzieliśmy, że warszawianie są klasowym przeciwnikiem. Szkoda, że nie mamy nawet remisu, bo jeden punkt byłby do przyjęcia - twierdzi.

Bardzo ważne dla losów spotkania musiało być to, co działo się na początku drugiej połowy. To wtedy Legia wypracowała sobie przewagę i zepchnęła gospodarzy do obrony. - W pierwszej połowie graliśmy bardzo konsekwentnie, ale w szatni powiedzieliśmy sobie: "Po co nam ten remis?". Musieliśmy się bardziej otworzyć, a Legia nas zaatakowała. Tak to musiało wyglądać. Natomiast bramki straciliśmy takie, że to jest śmieszne. Gdyby nas zdominowała i strzeliła gole po pięknych akcjach, to nikt by do nikogo nie miał pretensji. A tu trzeba sobie powiedzieć, że bramki były z przypadku. Tu poprzeczka, tu dobitka... Nie były piękne, ale wpadły i przegraliśmy - rozkłada ręce.

Bielszczan nie można jednak tylko ganić, bo widać, że ta drużyna została solidnie poukładana, jest bardzo wybiegana i gdyby jesień nie była tak beznadziejna można by realniej myśleć o utrzymaniu. - Nasz styl i niezła gra są bardzo ważne, ale czy ja wiem czy najważniejsze? Patrzmy na tabelę. Punktów mamy bardzo mało. Musimy wygrywać. Gdybyśmy grali brzydko, lecz byśmy wygrywali, to nikt by do nas nie miał pretensji. Gramy nieźle, punktów nie ma, a mecz za meczem ucieka. Może nam na koniec zabraknąć... - trzeźwo zauważa skrzydłowy.

Do zdobycia jest jednak wciąż 36 punktów. - Dlatego jedziemy teraz na Śląsk Wrocław i będziemy walczyć jeszcze mocniej. Wierzę, że będziemy te punkty zdobywać - kończy Damian Chmiel.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również