Czy to był ostatni mecz Roberta Kasperczyka w Podbeskidziu?

20.10.2012
- W tej chwili nie odpowiem na pytanie, czy poprowadzę Podbeskidzie w następnym meczu. Nie czas i miejsce, by o tym mówić. Najpierw muszę trochę ochłonąć po tym spotkaniu - mówił Robert Kasperczyk.
- Gratuluję sztabowi szkoleniowemu i zawodnikom z Bełchatowa zwycięstwa, które jest bardzo ważne w kontekście walki o utrzymanie. Wyszliśmy do tego meczu odpowiednio zmotywowani, jednak moment dekoncentracji, czy też błąd sędziego sprawiły, że szybko straciliśmy bramkę. Moi zawodnicy byli przekonani, że był faul na Wojtku Reimanie i ustawili się tak, jak do rzutu wolnego. Zabrakło kontroli nad zawodnikiem z piłką. Druga bramka była trochę kuriozalna. Wydawało mi się, że była do obrony, ale stało się, jak się stało - rozkładał ręce trener "Górali".

W przerwie meczu trener dokonał dwóch zmian, jednak za wiele one nie pomogły... - Udało się zdobyć tylko jednego gola. Troszeczkę zabrakło nam jakości. Próbowaliśmy atakować i narażaliśmy się na kontry, po których gospodarze mogli strzelić kolejne bramki. Walka i wyścig o utrzymanie na tym się jednak nie kończą - podkreślił Kasperczyk.

Po spotkaniu kibice zadają sobie jedno pytanie - czy w kolejnym meczu drużynę poprowadzi nowy szkoleniowiec? - W tej chwili nie odpowiem na takie pytanie. Nie czas i miejsce, by o tym mówić. Najpierw muszę trochę ochłonąć po tym spotkaniu - zakończył Kasperczyk.

- Przystąpiliśmy do meczu z wiarą w zwycięstwo. Zdawałem sobie sprawę z tego, że to jest mecz nie o trzy czy sześć punktów, ale o ligę w Bełchatowie. Gdybyśmy przegrali, to ciężko byłoby się nam podnieść. Dlatego bardzo dokładnie przygotowywaliśmy się do tego spotkania. W przerwie mówiliśmy sobie w szatni, że gramy tak, jakby nadal był remis. Gdyby Buzała na początku drugiej połowy wykorzystał dobrą sytuację, to wynik pewnie byłby wysoki. A tak do naszej gry wkradała się nerwowość i stąd kolejne zmarnowane okazje. Chwała jednak zawodnikom za to, że wygrali - powiedział trener GKS-u, Jan Złomańczuk.
źródło: ts.podbeskidzie.pl / SportSlaski.pl

Przeczytaj również