Czy Podbeskidzie musi się obawiać odejścia... Rybusa z Legii?
14.02.2012
Odejście Macieja Rybusa spadło na Macieja Skorżę, trenera Legii Warszawa, jak grom z jasnego nieba. Szkoleniowiec warszawian miał podobno grozić nawet podaniem się do dymisji. Na kilka dni przed rozpoczęciem walki o mistrzostwo Polski i jak najlepszy wynik w Lidze Europy, warszawianie stracili lewego pomocnika. Jego zmiennikiem był dotychczas bardzo utalentowany Rafał Wolski, jednak nie wiadomo, czy w skali rundy ten piłkarz dałby sobie radę. Przede wszystkim jednak, to Patejukiem miała być zainteresowana Legia w przypadku odejścia Rybusa.
Czy rzeczywiście coś może być na rzeczy? Zawodnik Podbeskidzia pochodzi z Warszawy i nigdy nie ukrywał, że kibicował Legii. Co więcej, kontrakt kończy mu się za pół roku, więc mógłby odejść naprawdę tanio, a na tym zależałoby władzom Legii. Czy w zainteresowaniu warszawian coś może być na rzeczy, spytaliśmy Radosława Gilewicza, byłego napastnika, a obecnie eksperta telewizyjnego.
- Jeżeli miałby szansę odejść, to dlaczego nie - rozpoczyna Gilewicz. - Nie byłyby to dla niego za wysokie progi. Pokazał, że potrafi być wyróżniającym się zawodnikiem w ekstraklasie i raczej spokojnie by sobie poradził. Nie ukrywam, że jego gra bardzo mi się podoba. Jest wszechstronny, bardzo podobny do Rybusa. Wahanie byłoby niezrozumiałe. Piłka nożna jest zmienna, w Legii są inne oczekiwania niż w Podbeskidziu. Gra o mistrzostwo i w europejskich pucharach byłaby dla niego ogromnym wyzwaniem, ale sportowo by sobie poradził - uważa były gracz VfB Stuttgart.
Czy jednak Legia nadal będzie zainteresowana transferem? - dopytujemy. - Takie kluby nie oceniają zawodnika tylko pod względem dokonań w poprzednim zespole, ale patrzą, czy sprawdziłby się u nich, czy podoła presji. Myślę, że kandydatura Patejuka, w przypadku jakichś dylematów, mogłaby być na tak. O ile Legia będzie jeszcze próbowała pozyskać kogoś do końca lutego - mówi Gilewicz.
Co na to sam zainteresowany? - Mamy kilka dni do startu ligi, cały okres przygotowawczy spędziłem w Podbeskidziu. Wiem, że Rybus odszedł z Legii, ale nie zaprzątam sobie tym głowy. Nie wiem, czy ten temat w ogóle był, jednak teraz go nie ma - zaznacza Sylwester Patejuk. Nie można jednak wykluczać, że władze Legii będą się starały "udobruchać" Skorżę jakimś wzmocnieniem last minute. A w świetle słów Gilewicza, nigdy nic nie wiadomo...
Czy rzeczywiście coś może być na rzeczy? Zawodnik Podbeskidzia pochodzi z Warszawy i nigdy nie ukrywał, że kibicował Legii. Co więcej, kontrakt kończy mu się za pół roku, więc mógłby odejść naprawdę tanio, a na tym zależałoby władzom Legii. Czy w zainteresowaniu warszawian coś może być na rzeczy, spytaliśmy Radosława Gilewicza, byłego napastnika, a obecnie eksperta telewizyjnego.
- Jeżeli miałby szansę odejść, to dlaczego nie - rozpoczyna Gilewicz. - Nie byłyby to dla niego za wysokie progi. Pokazał, że potrafi być wyróżniającym się zawodnikiem w ekstraklasie i raczej spokojnie by sobie poradził. Nie ukrywam, że jego gra bardzo mi się podoba. Jest wszechstronny, bardzo podobny do Rybusa. Wahanie byłoby niezrozumiałe. Piłka nożna jest zmienna, w Legii są inne oczekiwania niż w Podbeskidziu. Gra o mistrzostwo i w europejskich pucharach byłaby dla niego ogromnym wyzwaniem, ale sportowo by sobie poradził - uważa były gracz VfB Stuttgart.
Czy jednak Legia nadal będzie zainteresowana transferem? - dopytujemy. - Takie kluby nie oceniają zawodnika tylko pod względem dokonań w poprzednim zespole, ale patrzą, czy sprawdziłby się u nich, czy podoła presji. Myślę, że kandydatura Patejuka, w przypadku jakichś dylematów, mogłaby być na tak. O ile Legia będzie jeszcze próbowała pozyskać kogoś do końca lutego - mówi Gilewicz.
Co na to sam zainteresowany? - Mamy kilka dni do startu ligi, cały okres przygotowawczy spędziłem w Podbeskidziu. Wiem, że Rybus odszedł z Legii, ale nie zaprzątam sobie tym głowy. Nie wiem, czy ten temat w ogóle był, jednak teraz go nie ma - zaznacza Sylwester Patejuk. Nie można jednak wykluczać, że władze Legii będą się starały "udobruchać" Skorżę jakimś wzmocnieniem last minute. A w świetle słów Gilewicza, nigdy nic nie wiadomo...
Polecane
Ekstraklasa