Czy piłkarze Podbeskidzia Bielsko-Biała zobaczą Barcelonę?
17.07.2013
Czy bielszczanie wybiorą się na spotkanie najbliższego rywala? Na razie nie mają wejściówek. - Na poniedziałkowy mecz z Lechią wyjeżdżamy już w sobotę i tego dnia wieczorem będziemy w Gdańsku. Ale na "Barcę" - przynajmniej w tym momencie - się nie wybieramy. Był taki plan, ale to nie Lechia jest organizatorem meczu, więc nie może nas na PGE Arenę zaprosić. Może jednak - a czytam wciąż, że są promocje wejściówek na ten mecz - do soboty choćby drobna część biletów zostanie u organizatora i uda się je okazyjnie kupić - śmieje się trener Czesław Michniewicz.
- Ciśnienia jednak nie ma, nie jest to najważniejszy cel wyjazdu. My mamy swoje w Gdańsku do zrobienia. Co do zmęczenia lechistów zaś nie przeceniałbym tego faktu. Może miałby znaczenie, gdyby działo się to wszystko w listopadzie, pod koniec rundy. Jesteśmy jednak u progu sezonu, więc dwa mecze w 48 godzin nie powinny wpłynąć znacząco na dyspozycję rywali - podkreśla szkoleniowiec.
- Jest atmosfera oczekiwania, ale też swoistej niepewności. W sparingach zespoły mocno "mieszają" w składach. W Lechii na dodatek jest nowy trener, co zawsze zwiększa "zagadkowość" przeciwnika. Ale i gdańszczanie pewnie nie bardzo wiedzą, czego się po nas spodziewać. Zwłaszcza gdy nie będzie 40 procent naszego wiosennego podstawowego składu: myślę o Demjanie i Wodeckim oraz o kontuzjowanych Zajacu i Chmielu - mówi Michniewicz.
- Ciśnienia jednak nie ma, nie jest to najważniejszy cel wyjazdu. My mamy swoje w Gdańsku do zrobienia. Co do zmęczenia lechistów zaś nie przeceniałbym tego faktu. Może miałby znaczenie, gdyby działo się to wszystko w listopadzie, pod koniec rundy. Jesteśmy jednak u progu sezonu, więc dwa mecze w 48 godzin nie powinny wpłynąć znacząco na dyspozycję rywali - podkreśla szkoleniowiec.
- Jest atmosfera oczekiwania, ale też swoistej niepewności. W sparingach zespoły mocno "mieszają" w składach. W Lechii na dodatek jest nowy trener, co zawsze zwiększa "zagadkowość" przeciwnika. Ale i gdańszczanie pewnie nie bardzo wiedzą, czego się po nas spodziewać. Zwłaszcza gdy nie będzie 40 procent naszego wiosennego podstawowego składu: myślę o Demjanie i Wodeckim oraz o kontuzjowanych Zajacu i Chmielu - mówi Michniewicz.
Polecane
Ekstraklasa