Czy istotnie Podbeskidzie gra lepiej mając "nóż na gardle"?

25.05.2011
- W sytuacji takiej, że rywale grają od nas wcześniej, przy doborze składu trzeba brać pod uwagę psychikę - mówi Robert Kasperczyk, trener Podbeskidzia. W środę może to być kluczowe zagadnienie.
Już bowiem w najbliższej kolejce, bielszczanie mogą sobie zapewnić upragniony awans do ekstraklasy. Aby tak się stało, Podbeskidzie musi pokonać u siebie Sandecję Nowy Sącz, a Flota Świnoujście stracić punkty z Termalicą Nieciecza. Spotkanie nad morzem rozpocznie się o godzinie 17:00, a więc gdy o 19:00 bielszczanie rozpoczną starcie z zespołem z Nowego Sącza, już będą znać wynik bezpośrednich rywali. Czy taka sytuacja im pomaga, czy raczej przeszkadza?

W meczu z Bogdanką Łęczna Podbeskidzie miało nóż na gardle, bowiem w przypadku przegranej, świnoujścianie zbliżyliby się do nich na jeden punkt. - W takiej sytuacji przy doborze składu trzeba się kierować nie tylko formą zawodnika, ale też jego kondycją psychiczną. Niektórym takie okoliczności dają kopa, innym wręcz przeciwnie, co widać w szatni. Dlatego m.in. wystawiam regularnie Roberta Demjana. Wiem, że chłop się już słania na nogach i ledwo chodzi, ale ma bardzo mocną głowę i stwarza zagrożenie. W spotkaniu z Bogdanką był bardzo blisko zdobycia gola na 2-0 - mówi szkoleniowiec Podbeskidzia Bielsko-Biała.

Jeżeli Flota w środę pokonałaby Niecieczę, lub "Górale" straciliby punkty z Sandecją, to o awans powalczą na boisku w Kluczborku.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również