Czy interwencja ochrony w meczu Podbeskidzie-Piast była zasadna?
12.05.2011
Środowe spotkanie od samego początku nie miało atmosfery ligowego hitu. Fani Podbeskidzia, wykazali solidarność z kibicami Legii Warszawa i Lecha Poznań. Efekt? Przez pierwsze kilkanaście minut nie było słychać dopingu dla "Górali", a tylko nacechowane politycznie skandowanie, m.in. "Donald, matole, twój rząd obalą kibole". Zwieńczeniem tej sytuacji było, obserwowane już wcześniej na wielu innych meczach, opuszczenie sektora przez część kibiców z tzw. "młyna".
W pustym miejscu w środku trybuny odkrytej rozwieszono transparent o treści: "Gdzie lotniska, autostrady? Z nami też nie dacie rady!". Gorąco zaczęło się robić, gdy agencja ochroniarska pojawiła się na trybunie i starała się skonfiskować kontrowersyjny transparent. Kibice zaczęli go bronić i doszło do przepychanek. Ostatecznie skończyło się lepiej, niż się zapowiadało. Fani schowali napis, a ochrona opuściła trybunę. Atmosfera już jednak nie wróciła, a po meczu kilku fanów zostało zatrzymanych.
Interwencja wywołała spore kontrowersje. - Transparent nie miał żadnych treści politycznych. Byłby po dwóch minutach ściągnięty, a tak mogło dojść do poważnych zamieszek. Gdyby tam byli inni kibice, nie skończyłoby się tak pokojowo - mówił wzburzony Krzysztof Majdak, prezes Stowarzyszenia Sympatyków Klubu Podbeskidzie Bielsko-Biała.
- Przepisy są jednoznaczne. Transparent nie był związany z meczem, więc delegat ds. bezpieczeństwa nakazał jego zdjęcie. My mamy na interwencję pięć minut. Jeśli się nie zastosujemy, mecz może zostać przerwany z walkowerem przeciwko gospodarzom. Ja wolę zremisować po słabym spotkaniu, niż przegrać 0-3 - tłumaczył prezes bielskiego klubu.
- Dzień wcześniej na meczu Polonii Warszawa przez całe 90 minut wisiał napis niezwiązany z meczem i nikomu to nie przeszkadzało - dodał Majdak, na co Okrzesik zripostował. - Może to błąd Polonii? Ze mną nikt nie ustalał, kiedy transparent zostanie zdjęty. Musieliśmy interweniować - zakończył.
Dodajmy, że przepychankom, przyglądały się grupy zaproszonych przez klub uczniów ze szkół podstawowych z Bielska-Białej i okolic...
W pustym miejscu w środku trybuny odkrytej rozwieszono transparent o treści: "Gdzie lotniska, autostrady? Z nami też nie dacie rady!". Gorąco zaczęło się robić, gdy agencja ochroniarska pojawiła się na trybunie i starała się skonfiskować kontrowersyjny transparent. Kibice zaczęli go bronić i doszło do przepychanek. Ostatecznie skończyło się lepiej, niż się zapowiadało. Fani schowali napis, a ochrona opuściła trybunę. Atmosfera już jednak nie wróciła, a po meczu kilku fanów zostało zatrzymanych.
Interwencja wywołała spore kontrowersje. - Transparent nie miał żadnych treści politycznych. Byłby po dwóch minutach ściągnięty, a tak mogło dojść do poważnych zamieszek. Gdyby tam byli inni kibice, nie skończyłoby się tak pokojowo - mówił wzburzony Krzysztof Majdak, prezes Stowarzyszenia Sympatyków Klubu Podbeskidzie Bielsko-Biała.
- Przepisy są jednoznaczne. Transparent nie był związany z meczem, więc delegat ds. bezpieczeństwa nakazał jego zdjęcie. My mamy na interwencję pięć minut. Jeśli się nie zastosujemy, mecz może zostać przerwany z walkowerem przeciwko gospodarzom. Ja wolę zremisować po słabym spotkaniu, niż przegrać 0-3 - tłumaczył prezes bielskiego klubu.
- Dzień wcześniej na meczu Polonii Warszawa przez całe 90 minut wisiał napis niezwiązany z meczem i nikomu to nie przeszkadzało - dodał Majdak, na co Okrzesik zripostował. - Może to błąd Polonii? Ze mną nikt nie ustalał, kiedy transparent zostanie zdjęty. Musieliśmy interweniować - zakończył.
Dodajmy, że przepychankom, przyglądały się grupy zaproszonych przez klub uczniów ze szkół podstawowych z Bielska-Białej i okolic...
Polecane
I liga