Czy ekstraklasa zawita do Bielska-Białej? Dzisiaj bitwa o licencję!
29.06.2011
Prezes Podbeskidzia Bielsko-Biała jedzie dziś do Warszawy na posiedzenie komisji odwoławczej. Chce stamtąd przywieźć nie tylko licencję dla "Górali", choć oczywiście to jest absolutnym priorytetem. W klubie nadal liczą, że uda się od samego początku grać ekstraklasowe mecze na stadionie miejskim w Bielsku-Białej. Wszyscy więc chcą, by klub dostał licencję z... nadzorem infrastrukturalnym.
- To byłoby najkorzystniejsze rozwiązanie. Obecnie bowiem na trybunie odkrytej nie tylko nie ma krzesełek z oparciami, ale nie ma w ogóle żadnych krzesełek. Zdemontowaliśmy je i zaraz będziemy zakładać nowe. Przetarg jest nie tylko na zakup siedzisk, ale też na ich montaż do 17 lipca. A to oznacza, że moglibyśmy otrzymać nadzór. Jeśli do 20 lipca mielibyśmy krzesełka - byłoby wszystko w porządku. Jeśli nie - wtedy dopiero musielibyśmy grać na stadionie rezerwowym - tłumaczy prezes klubu.
W Bielsku-Białej wiele się zmieniło od 15 czerwca, kiedy ogłoszono niekorzystny werdykt pierwszej instancji. Naprawiono wszystkie drobne usterki wskazane wówczas w uzasadnieniu. Zrobiono jednak więcej - poprawiono to, co pierwotnie wydawało się nie do polepszenia. - Sektor prasowy miał być zlokalizowany na środku. Zrobiliśmy tak, że będzie ulokowany... bardziej centralnie. Nie będzie na pewno symetrycznie, ale bliżej wymogów licencyjnych. Zaadaptowaliśmy bowiem część pomieszczeń, które są na środku boiska, do dyspozycji dziennikarzy - mówi Okrzesik.
Sektora gości w Bielsku oczywiście nadal nie ma i być nie może z powodu braku odpowiednich dróg komunikacyjnych. Klub liczy jednak na sprawiedliwe traktowanie, wszak niedawno Górnikowi Zabrze pozwolono nie przyjmować fanów przyjezdnych. - Powtórzę jeszcze raz. Zrobimy wszystko, żeby grać u siebie, bo tu mamy kibiców, a poza tym nie uważamy, żeby stadion w Wodzisławiu przewyższał standardem nasz obiekt. Mamy jednak jego pełną wymaganą dokumentację - zapewnia prezes bielszczan.
- To byłoby najkorzystniejsze rozwiązanie. Obecnie bowiem na trybunie odkrytej nie tylko nie ma krzesełek z oparciami, ale nie ma w ogóle żadnych krzesełek. Zdemontowaliśmy je i zaraz będziemy zakładać nowe. Przetarg jest nie tylko na zakup siedzisk, ale też na ich montaż do 17 lipca. A to oznacza, że moglibyśmy otrzymać nadzór. Jeśli do 20 lipca mielibyśmy krzesełka - byłoby wszystko w porządku. Jeśli nie - wtedy dopiero musielibyśmy grać na stadionie rezerwowym - tłumaczy prezes klubu.
W Bielsku-Białej wiele się zmieniło od 15 czerwca, kiedy ogłoszono niekorzystny werdykt pierwszej instancji. Naprawiono wszystkie drobne usterki wskazane wówczas w uzasadnieniu. Zrobiono jednak więcej - poprawiono to, co pierwotnie wydawało się nie do polepszenia. - Sektor prasowy miał być zlokalizowany na środku. Zrobiliśmy tak, że będzie ulokowany... bardziej centralnie. Nie będzie na pewno symetrycznie, ale bliżej wymogów licencyjnych. Zaadaptowaliśmy bowiem część pomieszczeń, które są na środku boiska, do dyspozycji dziennikarzy - mówi Okrzesik.
Sektora gości w Bielsku oczywiście nadal nie ma i być nie może z powodu braku odpowiednich dróg komunikacyjnych. Klub liczy jednak na sprawiedliwe traktowanie, wszak niedawno Górnikowi Zabrze pozwolono nie przyjmować fanów przyjezdnych. - Powtórzę jeszcze raz. Zrobimy wszystko, żeby grać u siebie, bo tu mamy kibiców, a poza tym nie uważamy, żeby stadion w Wodzisławiu przewyższał standardem nasz obiekt. Mamy jednak jego pełną wymaganą dokumentację - zapewnia prezes bielszczan.
Polecane
Ekstraklasa