"Czterech trenerów bramkarzy w rok? To jest historyczny sezon"

29.03.2013
- Ten sezon jest na pewno historyczny. Nie wiem czy kiedykolwiek się zdarzyło i czy kiedykolwiek się powtórzy mieć czterech trenerów bramkarzy w sezonie - mówi Richard Zajac, golkiper Podbeskidzia Bielsko-Biała.
Sytuacja to faktycznie dziwna. Zazwyczaj posada trenera bramkarzy jest bezpiecznym stołkiem, którego nie wymiatają nawet zmiany trenerów. Tymczasem w Bielsku-Białej roszady na tej pozycji są częstsze niż na jakiejkolwiek innej. Dość powiedzieć, że Richard Zajac pracuje już z czwartym trenerem bramkarzy w tym sezonie. Zaczynał z Robertem Mioduszewskim, ale tego z przyczyn dyscyplinarnych zwolniono. Później był Mirosław Dreszer, z którym kierownictwo klubu nie przedłużyło umowy. Jarosław M. odszedł z powodu kłopotów z prawem, choć klub uporczywie przekonuje, że chodziło o "problemy osobiste". Takie wyjaśnienie znalazło się w meczowej gazetce przy okazji starcia z Koroną Kielce.

Teraz z bielskimi bramkarzami pracuje Izaak Stachowicz. Co na to Zajac? - Ten sezon jest na pewno historyczny. Nie wiem czy kiedykolwiek się zdarzyło i czy kiedykolwiek się powtórzy mieć czterech trenerów bramkarzy w sezonie. Nie wiem czy to dobrze, czy źle. Gdyby miało to na mnie źle wpłynąć, to już by to było widać. Tylko nie zwalajcie winy za bramkę z Koroną na nowego trenera bramkarzy! - zaznacza.

A czy Rysiek spotkał się kiedyś z sytuacją, w której bramkarz jest od trenera starszy o 13 lat, bo taka różnica jest między Zajacem a Stachowiczem. - Faktycznie, może to jest troszkę dziwne, ale tylko ze względu na wiek. Nie mam z tym problemu - dodaje.

Nowy opiekun bielskich golkiperów już po pierwszym meczu ma materiał do analizy, bo Zajac nie popisał się przy trafieniu dla kielczan. On sam jednak nie czuje się winny. - Była wrzutka z boku i - po jakimś rykoszecie - piłka wpadła między moimi nogami do bramki. Ale tam był rykoszet, więc to nie do końca mój błąd. Sam sobie na pewno piłki do bramki nie wrzuciłem. Rykoszet zawsze człowieka zmyli. To był maxi pech. Z trybun pewnie wyglądało to kuriozalnie. Muszę zobaczyć w powtórkach - przyznaje doświadczony bramkarz.

On również nie jest zadowolony po remisie z Koroną. - Pierwsi chcieliśmy strzelić bramkę i takie były założenia, ale piłka jest taka, że to my przegrywaliśmy 0-1 i musieliśmy się z tego podnieść. Udało się to w 50 procentach, bo mamy remis. Szkoda, że nie padła druga bramka, bo były ku temu okazje - kończy Richard Zajac.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również