Czterech Messich, Figo i Mourinho. Absurdalne ksywki naszych piłkarzy

13.06.2013
Czasem ciężko nadążyć nad pseudonimami, które po jednym udanym kopnięciu środowisko nadaje piłkarzom z naszej ligi. "Messi", "Figo", "Casillas", "Mourinho" - i w naszych klubach znajdzie się sporo gwiazd.
Bramkarz

Krzysztof Kamiński (Ruch Chorzów) - "Casillas"

Młody bramkarz przebojem wskoczył tej wiosny do bramki Ruchu Chorzów na mecz z Legią Warszawa i długo nie oddawał miejsca w składzie Michalowi Peskoviciowi. Szybko też świat poznał jego piłkarską "ksywkę". -
- Casillas, tak go nazywam. A co, nie pokazał się we wtorek z dobrej strony? Będzie o nim jeszcze głośno - stwierdził po meczu z Legią Marcin Węglewski, były asystent Jacka Zielińskiego. Żeby zostać "Casillasem", wystarczy pokazać się we wtorek z dobrej strony...

Obrona
Robert Chwastek (Ruch Chorzów) - "Ząbkowski Messi"

Pierwszy, ale nie ostatni "Messi" w naszej drużynie. Jeszcze Chwastek nie zdążył dobrze przenieść się do Chorzowa i pokazać się na boisku, a już dotarła do niego ksywka znana z czasów Dolcanu Ząbki. Po tym, co pokazał wiosną w Chorzowie, trzeba by ją potraktować raczej prześmiewczo, ale pod Warszawą ponoć naprawdę go doceniano. Na Śląsku dał się zapamiętać tylko z pretensji do mediów o zbytnie podgrzanie atmosfery przed meczem z Podbeskidziem Bielsko-Biała.

Adrian Klepczyński (Piast Gliwice) - "Gliwicki Pique"
Przyznajemy, że to pseudonim najmniej popularny spośród wszystkich w zestawieniu. Przypominamy sobie jednak czasy, w których gry Piasta się nie podziwiało, a raczej z niej drwiło. Wtedy ukuto powiedzenie "Tak gra Barcelona z Gliwic!", a na trybunach wśród kibiców Piasta starego, poczciwego "Klepę" nazywało się "gliwickim Pique". Ciekawe, czy Shakira podziela to skojarzenie?

Martin Konczkowski (Ruch Chorzów) - "Chorzowski Roberto Carlos"
Każdego utalentowanego lewego obrońcę porównuję się do Roberto Carlosa. Nie inaczej było z Martinem Konczkowskim, gdy ten wchodził do drużyny Ruchu. Po pierwszej rundzie zawodnika w ekstraklasie, stwierdzamy, że nadal jedyne związki znanego Brazylijczyka z Chorzowem to fakt, że jest trenerem Arkadiusza Piecha w Sivassporze.

Pomoc
Rafał Sadowski (GKS Katowice) - "Messi"
Kolejny - i nie ostatni! - "Messi" w naszym zestawieniu. Wystarczyła jedna akcja 21-letniego wówczas zawodnika w meczu GKS-u Katowice z GKP Gorzów Wielkopolski, kiedy Sadowski minął jak tyczki kilku rywali i strzelił gola, a już Śląsk obwołał go "Messim". Ksywka została, ale niestety, od tego czasu Sadowski zdobył... tylko jedną bramkę. Dziś ma 24 lata i ciągle leczy kontuzje. Może w końcu wróci i udowodni, że (choć trochę) zasłużył?

Marko Ćetković (Podbeskidzie Bielsko-Biała) - "Czarnogórski Messi"
"Messi" numer trzy. Tym razem pseudonimu nie nadali rodzimi dziennikarze, ale ci z Czarnogóry. Skrzydłowy bądź ofensywny pomocnik ponoć jest błyskotliwy i szybki, lecz w naszym kraju nie za często to pokazywał. Nie dość, że ma w rodzinie Predraga Mijatovicia (serio), to jeszcze "Messi". Jak to możliwe, że był za słaby na Podbeskidzie i od 1 lipca wróci do Jagiellonii?

Filip Starzyński (Ruch Chorzów) - "Figo"
Bez cienia zażenowania mówią tak o młodym pomocniku Ruchu Chorzów dziennikarze, komentatorzy, eksperci i trenerzy. Pokazał kilka ciekawych zagrań, zdecydowanie więcej niż niektórzy jego towarzysze z tego rankingu, jednak nas taki pseudonim dalej razi. Może dlatego, że pamiętamy oryginał...

Marcelo Vitor Perreira da Costa (Nadwiślan Góra) - "Tevez"
Największa gwiazda zmierzającego pewnie do III ligi Nadwiślana Góra. 27-letni Brazylijczyk strzela sporo bramek, ale największą uwagę zwraca jednak pseudonimem, pod jakim jest znany. Do Carlosa Teveza oczywiście mu brakuje, lecz nie możemy się na dziwić, że żaden z klubów z wyższych lig nie skusił się, by zobaczyć jak dużo.

Piotr Madejski (Miedź Legnica) - "Legnicki Messi"
Jak mogliśmy przegapić taki talent?! Piotr Madejski już na Śląsku nie gra, wyjechał z Górnika Zabrze i zachwyca rzesze kibiców Miedzi Legnica. Jego przebojowa gra na skrzydle, szybkie rajdy i odważne wejścia między kilku obrońców zyskały uznanie fanów z Dolnego Śląska.

Atak
Fabian Pawela (Podbeskidzie Bielsko-Biała) - "Ljuboja"
Geneza tej ksywki jest nietypowa. Nie nadali mu jej ani przesadzający w ekstazie dziennikarze, ani kibice, a... sztab i koledzy z drużyny. Pseudonim Paweli rzadko wychodzi do mediów. Ale wewnątrz drużyny raz za czas tak się go nazywa. Mówił to w wywiadzie dla naszego serwisu Ryszard Kłusek, asystent Czesława Michniewicza. Po jednym z meczów do dziennikarzy wyszedł też Marek Ociepka, masażysta Podbeskidzia.
- Panowie, kogo wam zawołać?
- Hmm... No, najlepiej gdyby...
- A może być "Ljuboja"?

I zawołał Pawelę.

Tomasz Doczekal (Piast Gliwice) - "Czeski Ibrahimović"
Wszyscy z niego drwili, a początkiem wiosny niespodziewanie zaczął strzelać bramki. Wysoki, silny, przez moment bramkostrzelny. Na tym podobieństwa ze Zlatanem Ibrahimoviciem. By mówiła tak o nim cała piłkarska Polska, przez moment jednak wystarczyło.

Trener
Nie może być inaczej. "Polski Mourinho", czyli Czesław Michniewicz z Podbeskidzia Bielsko-Biała. Oryginałowi szło ostatnio gorzej niż polskiej "kopii". Tylko to jakiś zupełnie inny poziom...




źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również