Czesław Michniewicz: W lidze będzie się liczyć, kto będzie miał... "Demjana"
15.07.2013
Jest pan zadowolony z kadry, jaką pan dysponuje na tydzień przed rozpoczęciem sezonu?
Czesław Michniewicz, trener Podbeskidzia Bielsko-Biała: - Mamy tylko dwóch stoperów. Prezes rozmawia z Michalem Piterem-Buczko na temat nowych warunków umowy, mimo że ten zawodnik ma ważny kontrakt, ale coś tam chcą pozmieniać. Na razie idzie to opornie. Wojtek Szymanek był z nami na obozie. Znam tego zawodnika. Mieliśmy różne propozycje, ale najłatwiej będzie mi go wcielić w tę drużynę. Pasuje pod względem charakteru, wie czego oczekujemy od zawodnika na tej pozycji.
Problem będzie chyba z bramkarzem na pierwsze kolejki?
- Zajac dostał niby konkurenta do rywalizacji, ale okazało się, że Rybansky wygrał tę rywalizację przez kontuzję kolegi. Na pewno jednak za chwilę Zajac wróci.
Z pana wypowiedzi medialnych wynikało, że Rybansky niespecjalnie pana przekonuje.
- To nie tak. Ktoś mnie spytał, czy zostanie gwiazdą ligi. Zawsze jestem z takimi rzeczami ostrożny. Wolę nie kreować żadnego zawodnika na gwiazdę przed ligą czy po jakimś jednym meczu. Rybansky będzie musiał się nauczyć naszej ligi. Grał na Węgrzech. Wiadomo, że tam są inne stadiony, inne zainteresowanie, a my tu pojedziemy na Legię, gdzie trzeba się będzie zmierzyć z Żyletą. Nie wiem jak się będzie zachowywał. Graliśmy na razie w Zakopanem, we Wronkach, więc nie miał żadnego ciśnienia. Jak będzie, to trudno mi powiedzieć. On ma świetne warunki fizyczne, ale jest jeszcze trochę problemów z komunikacją. Mówi coś tam po słowacku, lecz trener bramkarzy zadbał o to, żeby znał każdego z imienia, z ksywki, wydrukował mu wszystkich zawodników, żeby się ich uczył.
Jak wyglądają inne pozycje?
- Na bokach obrony nie mamy problemu. Jeśli chodzi o środek pomocy, bardzo mi zależy żeby dołączył do nas Rudolf Urban. Mamy doświadczonego Dariusza Łatkę, ale jak złapał kontuzję to mieliśmy duży problem, choćby przed meczem z Lechem Poznań. Chcę tu mieć doświadczonego piłkarza, żeby Kupczak, Zakrzewski i Deja mogli się od nich uczyć. Jeśli przyszedłby Urban, byłoby OK. Natomiast największy dramat jest na bokach pomocy...
Zwłaszcza wobec kontuzji Chmiela.
- Dokładnie. Dziś zostaliśmy tylko z dwójką zawodników - niedoświadczonym, młodym Olkiem Jagiełłą i z Malinowskim, który... gra tak jak gra. Nie strzela bramek, nie asystuje tak jak Chmiel, ale ma inne parametry. Nie mamy żadnych zmienników na mecz z Lechią, a wiadomo, że Jagiełło i Malinowski mogą nie wytrzymać całego spotkania, bo na skrzydle się najwięcej biega.
Co dalej?
- Na pozycji ofensywnego pomocnika do dyspozycji wraca Kołodziej. Jest też Kurowski - młody, ciekawy zawodnik, ale też będzie potrzebował trochę czasu żeby się wdrożyć w ligę. Spory problem mamy też w ataku. Na dziś jest tylko Pawela, który i tak powinien grać cofnięty. Jest młody Zegleń, który rozmawia z prezesem na temat wypożyczenia z Gwarka i Bartlewski. To też chłopak, który bardziej pasowałby na cofniętego napastnika i również nie ma żadnego doświadczenia. Ta kadra wygląda tak jak wygląda.
Podsumowując - nie są to wzmocnienia, jakich by pan oczekiwał?
- Zdaję sobie sprawę z ograniczeń finansowych, jakie klub ma, ale mamy inne atuty - stabilność finansową. Płacimy na czas i na pewno wiele zawodników, którzy nie będą mieli klubów, będzie się do nas jeszcze zgłaszało. Nie ukrywam, że na to też liczymy. Może uda się pozyskać jeszcze 2-3 dobrych zawodników. Testowaliśmy wielu, ale nie zdecydowaliśmy się na żadnego napastnika. W środę będziemy testować Kolumbijczyka. Poleca go Ernest Konon. Zostanie z nami do czwartku. Przyjrzymy mu się, bo ponoć to taka silna dziewiątka, podobny typ do Demjana. Jeśli się sprawdzi, to będziemy mieć napastnika. A jeśli nie, to dalej będziemy szukać.
A Chrapek?
- Nie znam go kompletnie, bo on przez ostatnie lata nie grał. Pamiętam, że kiedyś w Podbeskidziu strzelał bramki. Gdyby to był zawodnik gdzieś z innej części Polski, to na pewno byśmy się nim nie zainteresowali. Ale jest to chłopak stąd. Wrócił, pograł w Dankowicach, więc ze zdrowiem nie powinno być najgorzej. Jeśli okaże się zdrowy, to niczym nie ryzykujemy. Będziemy z nim pracować indywidualnie. Początki może mieć trudne, ale wielu kibiców go pamięta, bo wiele zrobił dla tego klubu. Jeśli ma jeszcze wrócić do piłki, tu jest idealne miejsce dla niego. W każdym innym klubie nie miałby takiej przychylności ze strony kibiców czy władz. Doszliśmy do wniosku, że przy naszej sytuacji kadrowej, jeden zawodnik więcej nie zaszkodzi i budżetu nie zrujnuje.
W jakiej formie jest Dariusz Kołodziej? Wygląda na to, że w Gdańsku, po raz pierwszy od dawna, zagra w podstawowym składzie.
- Rzeczywiście, tak to na dziś wygląda. Dobrze się prezentował latem. Widać było w końcówce sparingów, że już jest trochę zmęczony, więc dostał wolne, bo wcześniej ciężko pracował. Nie chciałem, żeby nabawił się jakiejś kontuzji. Liczę na tego chłopaka, bo ma sporo do udowodnienia. Dysponuje kapitalnym strzałem, ma doświadczenie, umie grać w piłkę. Chciałem od początku żeby tutaj został na kolejny sezon.
Dla was też chyba dobrze, że Lechia w sobotę gra z Barceloną. Rezerw nie wystawią, bo się skompromitują, a podstawowy skład będzie musiał raczej biegać za piłką, niż w nią grać.
- To nie ma znaczenia. Zagrają pewnie tym składem 45 minut, nabiorą trochę pewności siebie. Będą się pewnie głównie przesuwać po boisku, bo z Barceloną tak się gra. Ale to dla nich sama frajda. Gdybym był na miejscu Michała Probierza, to też bym się bardzo cieszył, że jest okazja taki mecz zagrać. Nie robiliśmy nic, żeby Lechii utrudnić grę z Barceloną. Chcieliśmy przystać na propozycję, by nasz mecz rozegrać później, ale ekstraklasa się na to nie zgodziła. Z naszej strony nie było czegoś takiego, żeby zaatakować Lechię zmęczoną.
Pan też chyba ma coś osobiście do udowodnienia w Gdańsku?
- Nie, kowal bił syna nie za to, że przegrał, ale za to, że chciał się odegrać. Nie pałam żądzą rewanżu przed żadnym zespołem. Chcemy dobrze zagrać. Lechia będzie na pewno zupełnie inną drużyną niż ostatnio, bo znam Michała i wiem, że jego zespoły są agresywne, takie skaczące do gardła. Przyjdzie trochę ludzi, bo jest nowy trener, inauguracja ligi, kilka dni wcześniej zagrają z Barceloną, więc na pewno chęć oglądnięcia Lechii na tle ligowego rywala też będzie duża. To będzie wiele trudniejszy mecz niż ostatnio. Musimy być na to przygotowani.
Macie postawione jakieś cele przed sezonem?
- Nie, przynajmniej nic na ten temat nie słyszałem. Adaś Małysz zawsze mówił, że musiał oddać dwa równe skoki. My musimy zagrać dwie równe rundy, żeby nie było takiej dysproporcji jak rok temu. Górnik Zabrze rok temu pokazał, że nawet jak się ma słabą rundę wiosenną, ale jesienną, to można zająć wysokie miejsce. Trzeba zdobyć jak najwięcej punktów jesienią. Nie rozmawialiśmy z prezesem na temat celów. Oczywiście każdy marzy o zajęciu miejsca w pierwszej ósemce, bo to daje spokój, ale takie marzenia ma każdy, moża poza Lechem i Legią, które wiedzą, że i tak się w tej ósemce znajdą. Każdy może się tam znaleźć - nikomu nie odbieram szans, bo wszystkie zespoły są niemal na tym samym poziomie, więc wszystko to kwestia szczęścia, tego kto będzie miał "Demjana", czyli kogoś kto będzie ciągnął zespół bramkami.
Rozmawiał Michał Trela.
Czesław Michniewicz, trener Podbeskidzia Bielsko-Biała: - Mamy tylko dwóch stoperów. Prezes rozmawia z Michalem Piterem-Buczko na temat nowych warunków umowy, mimo że ten zawodnik ma ważny kontrakt, ale coś tam chcą pozmieniać. Na razie idzie to opornie. Wojtek Szymanek był z nami na obozie. Znam tego zawodnika. Mieliśmy różne propozycje, ale najłatwiej będzie mi go wcielić w tę drużynę. Pasuje pod względem charakteru, wie czego oczekujemy od zawodnika na tej pozycji.
Problem będzie chyba z bramkarzem na pierwsze kolejki?
- Zajac dostał niby konkurenta do rywalizacji, ale okazało się, że Rybansky wygrał tę rywalizację przez kontuzję kolegi. Na pewno jednak za chwilę Zajac wróci.
Z pana wypowiedzi medialnych wynikało, że Rybansky niespecjalnie pana przekonuje.
- To nie tak. Ktoś mnie spytał, czy zostanie gwiazdą ligi. Zawsze jestem z takimi rzeczami ostrożny. Wolę nie kreować żadnego zawodnika na gwiazdę przed ligą czy po jakimś jednym meczu. Rybansky będzie musiał się nauczyć naszej ligi. Grał na Węgrzech. Wiadomo, że tam są inne stadiony, inne zainteresowanie, a my tu pojedziemy na Legię, gdzie trzeba się będzie zmierzyć z Żyletą. Nie wiem jak się będzie zachowywał. Graliśmy na razie w Zakopanem, we Wronkach, więc nie miał żadnego ciśnienia. Jak będzie, to trudno mi powiedzieć. On ma świetne warunki fizyczne, ale jest jeszcze trochę problemów z komunikacją. Mówi coś tam po słowacku, lecz trener bramkarzy zadbał o to, żeby znał każdego z imienia, z ksywki, wydrukował mu wszystkich zawodników, żeby się ich uczył.
Jak wyglądają inne pozycje?
- Na bokach obrony nie mamy problemu. Jeśli chodzi o środek pomocy, bardzo mi zależy żeby dołączył do nas Rudolf Urban. Mamy doświadczonego Dariusza Łatkę, ale jak złapał kontuzję to mieliśmy duży problem, choćby przed meczem z Lechem Poznań. Chcę tu mieć doświadczonego piłkarza, żeby Kupczak, Zakrzewski i Deja mogli się od nich uczyć. Jeśli przyszedłby Urban, byłoby OK. Natomiast największy dramat jest na bokach pomocy...
Zwłaszcza wobec kontuzji Chmiela.
- Dokładnie. Dziś zostaliśmy tylko z dwójką zawodników - niedoświadczonym, młodym Olkiem Jagiełłą i z Malinowskim, który... gra tak jak gra. Nie strzela bramek, nie asystuje tak jak Chmiel, ale ma inne parametry. Nie mamy żadnych zmienników na mecz z Lechią, a wiadomo, że Jagiełło i Malinowski mogą nie wytrzymać całego spotkania, bo na skrzydle się najwięcej biega.
Co dalej?
- Na pozycji ofensywnego pomocnika do dyspozycji wraca Kołodziej. Jest też Kurowski - młody, ciekawy zawodnik, ale też będzie potrzebował trochę czasu żeby się wdrożyć w ligę. Spory problem mamy też w ataku. Na dziś jest tylko Pawela, który i tak powinien grać cofnięty. Jest młody Zegleń, który rozmawia z prezesem na temat wypożyczenia z Gwarka i Bartlewski. To też chłopak, który bardziej pasowałby na cofniętego napastnika i również nie ma żadnego doświadczenia. Ta kadra wygląda tak jak wygląda.
Podsumowując - nie są to wzmocnienia, jakich by pan oczekiwał?
- Zdaję sobie sprawę z ograniczeń finansowych, jakie klub ma, ale mamy inne atuty - stabilność finansową. Płacimy na czas i na pewno wiele zawodników, którzy nie będą mieli klubów, będzie się do nas jeszcze zgłaszało. Nie ukrywam, że na to też liczymy. Może uda się pozyskać jeszcze 2-3 dobrych zawodników. Testowaliśmy wielu, ale nie zdecydowaliśmy się na żadnego napastnika. W środę będziemy testować Kolumbijczyka. Poleca go Ernest Konon. Zostanie z nami do czwartku. Przyjrzymy mu się, bo ponoć to taka silna dziewiątka, podobny typ do Demjana. Jeśli się sprawdzi, to będziemy mieć napastnika. A jeśli nie, to dalej będziemy szukać.
A Chrapek?
- Nie znam go kompletnie, bo on przez ostatnie lata nie grał. Pamiętam, że kiedyś w Podbeskidziu strzelał bramki. Gdyby to był zawodnik gdzieś z innej części Polski, to na pewno byśmy się nim nie zainteresowali. Ale jest to chłopak stąd. Wrócił, pograł w Dankowicach, więc ze zdrowiem nie powinno być najgorzej. Jeśli okaże się zdrowy, to niczym nie ryzykujemy. Będziemy z nim pracować indywidualnie. Początki może mieć trudne, ale wielu kibiców go pamięta, bo wiele zrobił dla tego klubu. Jeśli ma jeszcze wrócić do piłki, tu jest idealne miejsce dla niego. W każdym innym klubie nie miałby takiej przychylności ze strony kibiców czy władz. Doszliśmy do wniosku, że przy naszej sytuacji kadrowej, jeden zawodnik więcej nie zaszkodzi i budżetu nie zrujnuje.
W jakiej formie jest Dariusz Kołodziej? Wygląda na to, że w Gdańsku, po raz pierwszy od dawna, zagra w podstawowym składzie.
- Rzeczywiście, tak to na dziś wygląda. Dobrze się prezentował latem. Widać było w końcówce sparingów, że już jest trochę zmęczony, więc dostał wolne, bo wcześniej ciężko pracował. Nie chciałem, żeby nabawił się jakiejś kontuzji. Liczę na tego chłopaka, bo ma sporo do udowodnienia. Dysponuje kapitalnym strzałem, ma doświadczenie, umie grać w piłkę. Chciałem od początku żeby tutaj został na kolejny sezon.
Dla was też chyba dobrze, że Lechia w sobotę gra z Barceloną. Rezerw nie wystawią, bo się skompromitują, a podstawowy skład będzie musiał raczej biegać za piłką, niż w nią grać.
- To nie ma znaczenia. Zagrają pewnie tym składem 45 minut, nabiorą trochę pewności siebie. Będą się pewnie głównie przesuwać po boisku, bo z Barceloną tak się gra. Ale to dla nich sama frajda. Gdybym był na miejscu Michała Probierza, to też bym się bardzo cieszył, że jest okazja taki mecz zagrać. Nie robiliśmy nic, żeby Lechii utrudnić grę z Barceloną. Chcieliśmy przystać na propozycję, by nasz mecz rozegrać później, ale ekstraklasa się na to nie zgodziła. Z naszej strony nie było czegoś takiego, żeby zaatakować Lechię zmęczoną.
Pan też chyba ma coś osobiście do udowodnienia w Gdańsku?
- Nie, kowal bił syna nie za to, że przegrał, ale za to, że chciał się odegrać. Nie pałam żądzą rewanżu przed żadnym zespołem. Chcemy dobrze zagrać. Lechia będzie na pewno zupełnie inną drużyną niż ostatnio, bo znam Michała i wiem, że jego zespoły są agresywne, takie skaczące do gardła. Przyjdzie trochę ludzi, bo jest nowy trener, inauguracja ligi, kilka dni wcześniej zagrają z Barceloną, więc na pewno chęć oglądnięcia Lechii na tle ligowego rywala też będzie duża. To będzie wiele trudniejszy mecz niż ostatnio. Musimy być na to przygotowani.
Macie postawione jakieś cele przed sezonem?
- Nie, przynajmniej nic na ten temat nie słyszałem. Adaś Małysz zawsze mówił, że musiał oddać dwa równe skoki. My musimy zagrać dwie równe rundy, żeby nie było takiej dysproporcji jak rok temu. Górnik Zabrze rok temu pokazał, że nawet jak się ma słabą rundę wiosenną, ale jesienną, to można zająć wysokie miejsce. Trzeba zdobyć jak najwięcej punktów jesienią. Nie rozmawialiśmy z prezesem na temat celów. Oczywiście każdy marzy o zajęciu miejsca w pierwszej ósemce, bo to daje spokój, ale takie marzenia ma każdy, moża poza Lechem i Legią, które wiedzą, że i tak się w tej ósemce znajdą. Każdy może się tam znaleźć - nikomu nie odbieram szans, bo wszystkie zespoły są niemal na tym samym poziomie, więc wszystko to kwestia szczęścia, tego kto będzie miał "Demjana", czyli kogoś kto będzie ciągnął zespół bramkami.
Rozmawiał Michał Trela.
Polecane
Ekstraklasa