Czesław Michniewicz. Trener piłkarski, czy czarodziej?

16.04.2013
Prawie w każdym klubie gdzie pracuje, na początku uzyskuje świetne wyniki. Z czego to wynika? Między innymi z otwartości i ciekawych metod przygotowywania do meczu, niekoniecznie związanych z kopaniem piłki.
W ostatnich trzech meczach Podbeskidzie wywalczyło pod wodzą Czesława Michniewicza siedem punktów. Aż siedem. W niedzielę bielszczanie wygrali na Górniku, był to kolejny cud - bo tak można nazwać ich zdobycz w ostatnich spotkaniach. Dzień przed meczem przy Roosevelta  Michniewicz wynajął jedną z sal w kinie Helios w Bielsku-Białej. Na wyłączność dla piłkarzy, trenerów i prezesa Wojciecha Boreckiego. Obejrzeli "Cud w Lake Placid" - o  wielkim triumfie amerykańskich hokeistów nad faworyzowaną ekipą ZSRR podczas igrzysk olimpijskich w 1980 roku.To klasyka Michniewicza. Do autokaru zawsze zabierał filmy, w których słabszy pokonuje silniejszego, Dawid wygrywa z Goliatem. To działało na piłkarzy.

Szkoleniowiec budzi podziw i szacunek wśród piłkarzy Podbeskidzia. Oto anonimowa opinia jednego z nich: - Wchodzi do szatni pewny siebie, elegancko ubrany, jak szef korporacji. Czujesz, że to figura, ktoś ważny, facet z wyższej półki. To działa - komplementuje jeden z zawodników w rozmowie z "Przeglądem Sportowym".

- Przede wszystkim ma dobre podejście do ludzi. Już na pierwszym treningu zna imię każdego zawodnika, wie o nim sporo, gdzie grał, jak gra. Widać, że jest świetnie przygotowany. Na nas wywarło to spore wrażenie. Jest mistrzem, jeśli chodzi o pierwsze wrażenie -mówi Wojciech Szymanek, który pracował z nim w Widzewie Łódź.

Działacze zarzucali Michniewiczowi, że jego metody nie działają zbyt długo. - Bardziej czarnoksiężnik niż trener -mówi osoba związana z Widzewem. Czy trener odwodni pod Klimczokiem, że jest nie tylko sztukmistrzem, ale i sprawnym warsztatowo budowniczym? Czy będzie miał na to czas?

 

źródło: Przegląd Sportowy

Przeczytaj również