Czesław Michniewicz: Robert Demjan to klasa dla siebie. Gwiazda całej ligi
05.04.2013
- Było kilka składnych akcji, dopisało nam też szczęście. Straciliśmy taką bramkę, że jak będzie konkurs "top 5 głupio straconych goli" to zajmiemy cztery pierwsze miejsca. Gra nie była taka, że ręce się składały do oklasków, ale szacunek mogliśmy zdobyć - powiedział o meczu trener Podbeskidzia.
Bielszczanie nie mieli łatwego życia przed dzisiejszym spotkaniem. - Trenowaliśmy jak siatkarze - na hali, ale w ten sposób też się da wygrywać mecze. Jesteśmy w wyścigu daleko za peletonem, ale liczę, że będziemy walczyć. Nie wiem czy to da nam utrzymanie ale liczy się tylko ta chwila dzisiejsza. Nie mówię, że są to spotkania o wszystko, bo jak się nie wygra, to co powiedzieć zawodnikom na następnym meczu? - mówił Michniewicz.
Michniewicz nie chciał za dużo mówić o postawie rywala. - Byłby to brak szacunku, gdybym oceniał postawę Ruchu, dostrzegam kilka pozytywów i problemów w naszej grze. Trudno kogokolwiek w dobie techniki zaskoczyć, ale trzeba mieć też trochę szczęścia. Ruch mógł strzelić więcej, ten mecz nie był łatwy - przyznał trener.
Szkoleniowiec "Górali" zdecydował się trochę zmienić wyjściowy skład. Zabrakło w nim Fabiana Paweli, był za to Marko Ćetković. - Przed Koroną nie chciałem zmieniać składu, dziś jestem mądrzejszy i uznałem, że Marko może dać coś innego niż Pawela, który jest dobry, ale to kopia Demjana, a on to to klasa dla siebie, gwiazda całej ligi. Ćetkovicia znałem z "Jagi" i łatwiej mi było na niego postawić. W końcówce zabrakło mu siły i poprosił o zmianę. Dał dużo jakości, prostopadłych podań, pozytywnie trzeba ocenić występ. Na początek rozbił sobie głowę po zderzeniu z Deją - podsumował Michniewicz.
Bielszczanie nie mieli łatwego życia przed dzisiejszym spotkaniem. - Trenowaliśmy jak siatkarze - na hali, ale w ten sposób też się da wygrywać mecze. Jesteśmy w wyścigu daleko za peletonem, ale liczę, że będziemy walczyć. Nie wiem czy to da nam utrzymanie ale liczy się tylko ta chwila dzisiejsza. Nie mówię, że są to spotkania o wszystko, bo jak się nie wygra, to co powiedzieć zawodnikom na następnym meczu? - mówił Michniewicz.
Michniewicz nie chciał za dużo mówić o postawie rywala. - Byłby to brak szacunku, gdybym oceniał postawę Ruchu, dostrzegam kilka pozytywów i problemów w naszej grze. Trudno kogokolwiek w dobie techniki zaskoczyć, ale trzeba mieć też trochę szczęścia. Ruch mógł strzelić więcej, ten mecz nie był łatwy - przyznał trener.
Szkoleniowiec "Górali" zdecydował się trochę zmienić wyjściowy skład. Zabrakło w nim Fabiana Paweli, był za to Marko Ćetković. - Przed Koroną nie chciałem zmieniać składu, dziś jestem mądrzejszy i uznałem, że Marko może dać coś innego niż Pawela, który jest dobry, ale to kopia Demjana, a on to to klasa dla siebie, gwiazda całej ligi. Ćetkovicia znałem z "Jagi" i łatwiej mi było na niego postawić. W końcówce zabrakło mu siły i poprosił o zmianę. Dał dużo jakości, prostopadłych podań, pozytywnie trzeba ocenić występ. Na początek rozbił sobie głowę po zderzeniu z Deją - podsumował Michniewicz.
Polecane
Ekstraklasa