Czesław Michniewicz: Mamy 12 godzin na popłakanie w poduszkę

23.09.2013
- Szybko straciliśmy bramkę, potem... uspokoiliśmy mecz, strzelając sobie "samobójczą" bramkę i tego najbardziej nie mogę odżałować - stwierdził Czesław Michniewicz, trener Podbeskidzia Bielsko-Biała.
- Trudno rozmawia się o meczach, na które jedzie się przez całą Polskę, traci się dwa dni, a potem się je przegrywa. Jadąc do Szczecina, wiedzieliśmy, że czeka nas trudny mecz. Pogoń w każdym z poprzednich spotkań - nawet jeśli nie wygrywała - mocno naciskała przeciwnika od początku i zdobywała bramki w pierwszych minutach. Dziś też się to udało, a później... uspokoiliśmy mecz, strzelając sobie "samobójczą" bramkę. I tego najbardziej nie mogę odżałować, że tak łatwo straciliśmy drugiego gola. Mecz z trudnego stał się bardzo trudny - analizował trener Podbeskidzia.

Przed przerwą jego piłkarzom udało się jednak strzelić kontaktową bramkę. - Nawet nie wiem, jak padła, bo z daleka nie było widać. Nie wiem, kto trącił tę piłkę. Strzeliliśmy gola - jak to zwykle w naszym przypadku bywa - po stałym fragmencie gry. Później Frank Kwame był bliski wyrównania, ale to było wszystko, na co nas było stać. Pogoń kontrolowała mecz w drugiej połowie, kontratakowała, a my szukaliśmy szans po stałych fragmentach gry. Nic się jednak nie udało. Zasłużenie przegraliśmy. Zostało nam teraz 12 godzin na popłakanie w poduszkę i zastanawianie się, jak wygrać kolejny mecz - stwierdził Michniewicz.

Z kolei Dariusz Wdowczyk, trener Pogoni, uważa, że to było jedno z najsłabszych spotkań jego drużyny. - Zabrakło nam około 12 godzin na pełną regenerację. Szybko udało się strzelić gola, to był wymarzony początek, ale potem mieliśmy problemy z utrzymaniem się przy piłce, nie byliśmy dostatecznie skoncentrowani. Mogliśmy dobić przeciwnika, a później zrobiło się nerwowo. To jest ironia losu, bo graliśmy tu piękne spotkania, ale przegrywaliśmy i remisowaliśmy, a dziś zagraliśmy chyba najsłabszy mecz i zdobyliśmy trzy punkty. Zawodnicy siedzą teraz w szatni i są "wypompowani", bo nie mają nawet sił się cieszyć - zakończył szkoleniowiec "Portowców".
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również