Czesław Michniewicz: Jesteśmy ciężko ranni, ale nie martwi

25.05.2013
- Być może dziś ten dołek w jakimś sensie nas dotyczy. Widać, że ci chłopcy są zmęczeni. Ale jak się chce wierzyć w cuda, to trzeba ciężko pracować - mówi Czesław Michniewicz, trener Podbeskidzia Bielsko-Biała.
Panie trenerze, nastał czas, że wszyscy związani z Podbeskidziem muszą już wierzyć tylko w cuda?

Czesław Michniewicz, trener Podbeskidzia Bielsko-Biała: - Jesteśmy ciężko ranni, ale nie martwi. Dopóki jeszcze mamy szansę, to musimy wierzyć, choć sytuacja jest bardzo trudna. Skomplikowaliśmy sobie ją dwoma ostatnimi meczami, w których nie zdobyliśmy ani jednego punktu. Widzę, że jest w zawodnikach przygnębienie po tym co się stało, ale mamy przed sobą jeszcze trzy mecze. Żeby wierzyć w cuda, trzeba ciężko pracować. Musimy pracować ciężej niż inni i może w końcu do nas też się szczęście uśmiechnie, bo jego też w ostatnim czasie zbyt wiele nie mieliśmy. A to też jest niezbędne, by osiągnąć jakiś korzystny wynik.

Domyślam się, że jako kibic nie cieszył się pan z wyniku meczu Lecha z Legią, ale dla was chyba jest korzystne, że "Kolejorz" nie walczy już tak mocno o mistrzostwo Polski?

- To się wszystko może zmienić w ciągu jednego meczu. Dziś gra Widzew z Legią, a wiemy jakie jest boisko w Łodzi. Warszawianom może być trudno wygrać to spotkanie i Lech jeszcze może wrócić do walki. Absolutnie nie liczymy na taryfę ulgową. Wiemy jaki jest Poznań. Tu wszyscy chcą, żeby zespół atakował, strzelał bramki i wygrywał. Bez względu na to, co się wydarzy w Łodzi, Lech będzie walczył o... kibica na przyszły sezon. Nie liczę na to, że ktoś nam cokolwiek ułatwi. Jeśli Lech nie będzie miał szansy na mistrzostwo, to zagra na luzie i... będzie jeszcze lepszy.

Wiadomo, że nikt wam tego nie życzy, ale jest możliwość, że w Poznaniu zostanie przypieczętowany wasz spadek. Pan, który pracował w Lechu, ma chyba dodatkową motywację, by przynajmniej odsunąć to o tydzień?

- Ja mam w sobie bardzo dużo motywacji. Chodzi o to, by zawodnicy też ją w sobie czuli. Oni muszą uwierzyć, że coś tu się jeszcze da zrobić. Moją rolą jest otworzyć ich głowy na to, że to jest sport i nie takie rzeczy się zdarzały. Jeśli my w to jednak nie będziemy wierzyć, nie będziemy ciężko pracować, to już przed meczem możemy nie mieć szans.

Na początku rundy Podbeskidzie często odwracało wynik w końcówkach meczów, bądź przynajmniej w drugich połowach grało wyraźnie lepiej. W ostatnich dwóch spotkaniach tendencja się odwróciła. To przypadek czy drużyna zaczyna mieć problemy kondycyjne?

- My wkładamy w mecz więcej sił niż pozostałe zespoły i zawsze musi przyjść moment, w którym wpadnie się w dołek. Być może dziś ten dołek w jakimś sensie nas dotyczy. My nie mamy zmienników takich jak inne zespoły. Trener Piasta może sobie zastępować Robaka Doczekalem, Cicmana Iżvoltem i odwrotnie. My takich możliwości nie mamy i ja widzę, że ten zespół jest już zmęczony. Oni w każdym meczu dawali z siebie wszystko, został tydzień do końca rozgrywek i czuć to po chłopakach. To nie wynika z tego, że byli źle przygotowani, ale z tego, ile wysiłku włożyli w tę rundę.

W miarę zbliżania się meczu, przypominają się pana poznańscy znajomi, czy pańska praca w Lechu to już zbyt dawny epizod?

- Kilku dawnych znajomych dzwoniło, jestem z nimi w kontakcie. Wiadomo, że już długo mnie tam nie ma, ale wiele osób pamięta to, co udało się wspólnie osiągnąć. Ja też mam dalej sentyment do Lecha, choć po odejściu z niego moje występy w Poznaniu nie były najszczęśliwsze. Z Jagiellonią, Polonią i Widzewem tam przegrywałem.

Domyślam się, że sporym problemem jest dla pana nieobecność Dariusza Łatki. Czy jest możliwość, że zagracie w Poznaniu jednym defensywnym pomocnikiem czy też byłoby to samobójstwo?

- Trzeba najpierw mieć tego jednego defensywnego pomocnika. Nie ma Łatki, więc nie ma defensywnego pomocnika, bo ani Buczko ani pozostali zawodnicy to nie są defensywni pomocnicy. To jest dla nas olbrzymi problem, że przed kluczowym meczem wypada nam kluczowy zawodnik i nie mamy żadnej możliwości rotacji. To jest wszystko łatanie dziur. Mamy jakiś plan, ale to nie będzie środkowy pomocnik z prawdziwego zdarzenia, obojętnie kto tam zagra, będzie w tym wszystkim duża doza improwizacji.

Lech Poznań - Podbeskidzie Bielsko-Biała
sobota, 15:45
Sędzia Hubert Siejewicz (Białystok).
autor: Michał Trela

Przeczytaj również