Czas na kolejne derby. Trener tyszan wyrzucony na... trybuny

25.03.2009
Grzegorz Morkis nie może prowadzić zespołu z ławki. Za krytykę sędziów szkoleniowiec GKS-u Jachym przez dwa mecze będzie musiał siedzieć na trybunach. Za to samo musi pauzować Rafał Harazim.
- Muszę zaakceptować karę naniesioną na moją osobę. Nie zgadzam się natomiast z tą, z powodu której Harazim nie będzie mógł zagrać w dwóch meczach - mówi Grzegorz Morkis. Obaj wymienieni nie opanowali nerwów w meczu z Gwiazdą Ruda Śląska. Trener tyszan powiedział prosto w twarz sędziemu, co myśli o jego pracy. Harazim zaś mówił coś pod nosem i potem zarzekał się, że nie kierował swoich słów wobec arbitrów. To jedyne osłabienia GKS-u Jachym przed niedzielną potyczką.

W Tychach spodziewają się, że kibice szczelnie wypełnią halę. - Nie dość, że to mecz derbowy, to w dodatku z mistrzem kraju. I mimo, że "nie grozi" nam podium, ani spadek, są dodatkowe pokłady smaczku i adrenaliny - zauważa Morkis, którego obowiązki na ławce przejmie Łukasz Wachewicz. Zawodnik ten od roku dochodzi do pełni zdrowia po skomplikowanej operacji. - To inteligentny facet, który myśli o trenerce. Poradzi sobie. Odprawę przed meczem jeszcze sam poprowadzę, a potem znajdę sobie jakieś wolne krzesełko - uśmiecha się trener GKS-u Jachym.

Dodajmy, że w ekstraklasie tyszanie jeszcze nie wygrali z zespołem z Gliwic. Dwa razy przegrali i trzykrotnie padły remisy 3-3.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również