Czarnowski zdobył w 2010 roku PP. Czy uda się powtórzyć sukces?

23.01.2013
Środkowy jastrzębian jest jedynym zawodnikiem obecnej kadry, który pamięta sukces z 2010 roku. - Ten puchar nie został wywalczony, a wręcz wyszarpany - wspomina zawodnik.
W najbliższy weekend, w Częstochowie, zespół Jastrzębskiego Węgla stanie przed szansą powtórzenia wyczynu z 2010 roku. Oprócz naszego zespołu, w finale wystąpią ekipy Asseco Resovii Rzeszów, Delecty Bydgoszcz i ZAKSY Kędzierzyn-Koźle.

Patryk Czarnowski przyznaje, że często wraca do chwil, kiedy zdobywał trofeum. - Bo jest to naprawdę wspaniałe przeżycie. Życzę każdemu, żeby miał okazję doświadczyć czegoś podobnego. Wiadomo, że  mistrzostwo Polski jest uznawane za najważniejsze krajowe trofeum, ale Puchar Polski to bardzo prestiżowe rozgrywki. Żeby się dostać do turnieju finałowego trzeba najpierw wypracować sobie dobrą pozycję w pierwszej części rundy zasadniczej, potem zagrać ważne mecze. Sam turniej finałowy jest zawsze silnie obsadzony, gra w nim ligowa czołówka, a rozgrywany jest w ciągu zaledwie dwóch dni, podczas których trzeba wzbić się na wyżyny, by osiągnąć to trofeum - mówi siatkarz naszego klubu.

Jastrzębski Węgiel pokonał w ówczesnym finale Resovię 3-2, po bo bardzo zaciętym pojedynku. Przed meczem zespół z naszego województwa udał się do kościoła. - Na śniadaniu w dniu meczu finałowego, który odbył się w niedzielę, podeszliśmy do Roberto Santillego i powiedzieliśmy, że trochę zburzymy plan dnia, bo idziemy do kościoła i możemy się trochę spóźnić. Oczywiście dla katolika w pójściu na mszę nie ma nic nadzwyczajnego, to kwestia wiary. Ale wiadomo w jakiej intencji myśmy się wybrali… Drużyna się zjednoczyła, wszyscy poszliśmy się pomodlić. A nie muszę mówić, że plan dnia był bardzo napięty ze względu na to, że mecz zaplanowano na godzinę 15. Jak wiadomo, my musimy być w hali dwie godziny przed rozpoczęciem spotkania, do tego jeszcze dochodzi wcześniejszy posiłek, odprawa wideo, lekki stretching. Roberto jednak nie oponował. Uśmiechnął się i stwierdził, że ten pomysł mu się podoba! - wspomina tamten czas Czarnowski.
źródło: plusliga.pl

Przeczytaj również