Cracovia - Podbeskidzie 4-2. Dwie minuty, które wstrząsnęły "Góralami"

20.10.2013
Dwie minuty wstrząsnęły Podbeskidziem w Krakowie. Gole Słowaków nie dały "Góralom" nawet punktu, a Cracovia była skuteczniejsza i zgarnęła komplet punktów.
Wydarzenie
Cracovia potrzebowała dwóch minut, żeby odmienić losy całego spotkania. Najpierw precyzyjnym strzałem z dystansu do remisu doprowadził Vladimir Boljević, a dwie minuty później indywidualną akcję na gola zamienił Saidi Ntibazonkiza. Do tego momentu to Podbeskidzie przeważało i miało swoje sytuacje do przechylenia szali na swoją korzyść.

Bohater

Sebastian Bartlewski. Młody napastnik wykonywał tytaniczną pracę w linii ataku. A przecież było to dopiero jego pierwsze spotkanie w ekstraklasie. Najlepszy junior w Polsce potwierdził, że drzemią w nim ogromne umiejętności. Były zawodnik Arki Gdynia asystował przy golu Antona Slobody, a tuż po rozpoczęciu drugiej połowy dośrodkowywał z rzutu wolnego, po którym piłkę do siatki wpakował Rudolf Urban.

Rozczarowanie

Marcin Budziński ma zapędy do samokrytyki. W przerwie mówił: - Dziś nic nie funkcjonuje w naszej grze. Gramy wolno, ospale, wygląda to tragicznie. I trudno się było z pomocnikiem "Pasów" nie zgodzić. Budziński był najsłabszym ogniwem Cracovii i opuścił boisko w 53. minucie.

Co ciekawego
- Trener Michniewicz postawił od pierwszej minuty na Sebastiana Bartlewskiego, który dołączył do "Górali" w letnim okienku transferowym. Bartlewski pełnił rolę najbardziej wysuniętego zawodnika w składzie bielszczan.

- Do pierwszego składu powrócił Bartłomiej Konieczny, który nabawił się kontuzji w ostatnim wygranym spotkaniu Podbeskidzia, z kielecką Koroną.

- Spotkanie odbyło się bez udziału publiczności. Wojewoda małopolski postanowił zamknąć stadion Cracovii po spotkaniu derbowym z Wisłą.

- Podbeskidzie wystąpiło w jednolitych niebieskich strojach, natomiast gospodarze w tradycyjnych czerwono-białych pasach.

-  Podbeskidzie jako pierwsze mogło objąć prowadzenie. W trzeciej minucie świetnie z rzutu wolnego dośrodkowywał Aleksander Jagiełło, jednak Błażej Telichowski uderzył nad poprzeczką.

- Podbeskidzie zaczęło bardzo wysoko. "Górale" starali się szybko doskakiwać do zawodników Cracovii, przez co gospodarze mieli spory problem z wyprowadzeniem piłki z własnej połowy.

- W pierwszym kwadransie to Podbeskidzie dyktowało warunki gry, ale bramkę zdobyli gospodarze. Źle we własnym polu karnym zachował się Tomasz Górkiewicz, który pociągał za koszulkę Marcina Budzińskiego, a sędzia Borski wskazał na wapno. Z jedenastu metrów nie pomylił się Milos Kosanović i "Pasy" prowadziły.

- "Górale" nie zniechęcili się straconym golem i cały czas starali się realizować założenia taktyczne trenera Michniewicza. Przyniosło to rezultat w 23. minucie, a do wyrównania doprowadził Anton Sloboda. Asystę przy golu Słowaka zaliczył Sebastian Bartlewski, dla którego spotkanie z Cracovią było pierwszym meczem w T-Mobile Ekstraklasie.

- Pierwsza połowa pokazała, jak ważnym piłkarzem w drużynie Czesława Michniewicza jest Bartłomiej Konieczny. Kapitan Podbeskidzia dyrygował całą linią obronną i widać było, że koledzy znacznie pewniej czują się na na boisku, jeśli na murawie jest Konieczny.

-  W przerwie Richard Zajac... zajął się wykonywaniem rzutów wolnych.

- W drugiej połowie rolę najbardziej wysuniętego piłkarza Podbeskidzia pełnił Błażej Telichowski. Za plecami "Telicha" grał Krzysztof Chrapek.
autor: Dominik Wardzichowski

Przeczytaj również