Cracovia - Podbeskidzie 3-1. Puchar Tatr nie dla "Górali"
30.06.2013
Mecz toczył się w trudnych warunkach atmosferycznych. Od wczesnych godzin w Zakopanem padał deszcz, co miało wpływ na boiskowe poczynania. Lepiej na grząskiej murawie początkowo radzili sobie bielszczanie, którzy kilka razy przedostali się pod pole karne Krzysztofa Pilarza.
Jedna z ofensywnych akcji źle skończyła się dla Damiana Chmiela, który zderzył się z bramkarzem "Pasów" i musiał opuścić boisko. W jego miejsce na placu gry pojawił się Piotr Malinowski. Z upływem minut, coraz większą przewagę zyskała Cracovia. Richard Zajac wykazać się musiał m.in. wtedy, gdy z kilkunastu metrów uderzał Edgar Bernhardt.
O ile za pierwszym razem Zajac spisał się bardzo dobrze, tak przy kolejnym uderzeniu Niemca musiał skapitulować - pomocnik ograł jednego z obrońców i mocnym uderzeniem pod poprzeczkę wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Przyznać trzeba - zasłużenie.
Również i po przerwie to beniaminek ekstraklasy był groźniejszy, choć i Podbeskidzie miało swoje okazje - piłka przeleciała minimalnie obok słupka po uderzeniu głową Błażeja Telichowskiego. Chwilę później krakowianie zdobyli drugą bramkę. Bernhardt zagrał do Sebastiana Stebleckiego, który kapitalnie ograł Zajaca i wpakował piłkę do siatki.
Drugie trafienie obudziło "Górali", którzy śmielej zaatakowali. Oko w oko z Pilarzem stanął Kamil Kurowski. Nowy piłkarz Podbeskidzia uderzył jednak obok bramki. Lepiej spisał się inny wypożyczony z Legii Warszawa zawodnik - Aleksander Jagiełło, który znalazł się w podobnej sytuacji. Co prawda za pierwszym razem trafił w golkipera rywala, jednak skutecznie dobił, dzięki czemu pojawiła się nadzieja, że nie wszystko jeszcze stracone.
Bielszczanie rzucili się do odrabiania, jednak to krakowianie zdobyli kolejną bramkę - w polu karnym faulowany był Bernhardt, który sam wykonał "11" i przypieczętował zwycięstwo "Pasów" w Pucharze Tatr.
Jedna z ofensywnych akcji źle skończyła się dla Damiana Chmiela, który zderzył się z bramkarzem "Pasów" i musiał opuścić boisko. W jego miejsce na placu gry pojawił się Piotr Malinowski. Z upływem minut, coraz większą przewagę zyskała Cracovia. Richard Zajac wykazać się musiał m.in. wtedy, gdy z kilkunastu metrów uderzał Edgar Bernhardt.
O ile za pierwszym razem Zajac spisał się bardzo dobrze, tak przy kolejnym uderzeniu Niemca musiał skapitulować - pomocnik ograł jednego z obrońców i mocnym uderzeniem pod poprzeczkę wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Przyznać trzeba - zasłużenie.
Również i po przerwie to beniaminek ekstraklasy był groźniejszy, choć i Podbeskidzie miało swoje okazje - piłka przeleciała minimalnie obok słupka po uderzeniu głową Błażeja Telichowskiego. Chwilę później krakowianie zdobyli drugą bramkę. Bernhardt zagrał do Sebastiana Stebleckiego, który kapitalnie ograł Zajaca i wpakował piłkę do siatki.
Drugie trafienie obudziło "Górali", którzy śmielej zaatakowali. Oko w oko z Pilarzem stanął Kamil Kurowski. Nowy piłkarz Podbeskidzia uderzył jednak obok bramki. Lepiej spisał się inny wypożyczony z Legii Warszawa zawodnik - Aleksander Jagiełło, który znalazł się w podobnej sytuacji. Co prawda za pierwszym razem trafił w golkipera rywala, jednak skutecznie dobił, dzięki czemu pojawiła się nadzieja, że nie wszystko jeszcze stracone.
Bielszczanie rzucili się do odrabiania, jednak to krakowianie zdobyli kolejną bramkę - w polu karnym faulowany był Bernhardt, który sam wykonał "11" i przypieczętował zwycięstwo "Pasów" w Pucharze Tatr.
Polecane
Ekstraklasa